niedziela, 11 listopada 2012

#36 Louis (część 5)



Wysiadłem z samochodu, niechętnie puszczając jej dłoń. Zdecydowanie zbyt szybko przyzwyczaiłem się do ciepła jej palców, tak idealnie splecionych z moimi. Co się z tobą dzieje, Tomlinson? Nigdy nie byłeś jakoś specjalnie sentymentalny czy romantyczny, odbija ci na starość.
Okrążyłem auto, niemal biegnąc i to wcale nie było spowodowane chęcią jak najszybszego znalezienia się przy niej. To nie w moim stylu. Po prostu obawiałem się, że się spóźnimy, a wtedy wszystkie plany na dziś poszłyby się pieprzyć. „Chyba sam w to nie wierzysz” szepnął cichutki głosik w mojej głowie, który bez wątpienia próbowałem w sobie stłamsić. Otwierając dla niej drzwi, spojrzałem na zegarek, który wskazywał teraz szesnastą dwadzieścia. Uśmiechnąłem się na samą myśl o tym, że przed nami jeszcze cały wieczór i nie musiałem się już niczym martwić. Wszystko było dopięte na ostatni guzik, choć uwinięcie się z tym wszystkim w jeden dzień i samo wpadnięcie na pomysł nie było łatwe. Louis, jesteś mistrzem.
Chłopcy wiedzieli, że szykuje się coś wielkiego, ale w mój niecny plan wtajemniczyłem tylko Zayna, w końcu on się trochę na tym znał. Muszę przyznać, że jego obecność okazała się bardzo pomocna. Nie mam pojęcia, jak bym się z tym wszystkim wyrobił, gdyby nie mój przyjaciel.
Wysiadła, całkiem nieświadomie sprawiając, że jej cudowny zapach perfum uderzył mi do głowy, na chwilę mnie dekoncentrując. Nie byłem ani przygotowany, ani przyzwyczajony do tego, że jakaś dziewczyna może działać na mnie w ten sposób. Cholera, co się ze mną stało? Wziąłem dwa głębokie wdechy i przymknąłem powieki, usiłując się nieco rozluźnić.
W pierwszym momencie miałem zamiar po raz kolejny spleść nasze palce, ale w porę się powstrzymałem. Nasze dłonie otarły się o siebie i widziałem, że [T.I.] poczuła się zawiedziona faktem, że tym razem nie podjąłem inicjatywy. Gdyby był tu Zayn, pewnie dostałbym od niego niezły ochrzan za to, co zrobiłem – lub raczej czego nie zrobiłem – ale nie miałem zamiaru tak łatwo dać się rozgryźć. Gdybym teraz złapał jej dłoń, pokazałbym jej, że coś do niej czuję, a dzięki mojemu sprytnemu posunięciu jakoś tego uniknąłem.
- Nadal nie chcesz mi powiedzieć dokąd idziemy? – spytała, przygryzając dolną wargę.
Wyglądała tak kusząco, gdy to robiła…
Zapewne próbowała w ten sposób przerwać ciszę, która między nami zapadła. Nie wydawała mi się ona niezręczna, po prostu byłem zadowolony, że dziewczyna jest w zasięgu moich rąk. Tak na wszelki wypadek.
Oczywiście, że nie zamierzałem jej powiedzieć. To by zepsuło niespodziankę, zepsuło wszystko, co zaplanowałem. O nie, to miało pozostać tajemnicą, dopóki sama się o wszystkim nie przekona.
- Nie – odparłam, uśmiechając się łobuzersko.
Przeniosłem wzrok na  jej oczy, co nie przychodziło mi zbyt łatwo. To, co ta dziewczyna wyprawiała z wargami… Boże, ona nawet nie zdawała sobie z tego sprawy! Usiłowałem jak najdłużej utrzymać na sobie jej spojrzenie. Musiałem przyznać, że jej oczy hipnotyzowały – błyszczące, z tymi zaskakującymi iskierkami, których do tej pory nie udało mi się rozszyfrować, otoczone wachlarzem ciemnych, długich rzęs. Trochę bawiło mnie to, jak na mnie reaguje, czułem, że to będzie mój ulubiony sposób droczenia się z nią. Zastanawiałem się, jak długo wytrzyma i nie musiałem zbyt długo czekać. Już po krótkiej chwili spuściła oczy, oblewając się szkarłatnym rumieńcem, a kąciki jej ust uniosły się minimalnie w górę. Dziewczyna zwilżyła usta językiem, przyprawiając mnie o dziwny dreszcz.
- Cholera, przestań się tak zachowywać  – mruknąłem, zamykając auto i kierując nas w tylko mi znanym kierunku.
- Co ja ci takiego robię? – zdziwiła się, marszcząc czoło.
Lekkim szarpnięciem zmusiła mnie, bym się do niej odwrócił.
- Jesteś seksowna. Przestań.
Przystanęła na chwilę, jakby nie wierząc temu, co usłyszała. To było dla niej aż takie nieprawdopodobne? Zmierzyła mnie wzrokiem, otwierając przy tym usta, chcąc coś powiedzieć, ale w ostatniej chwili zrezygnowała. Co chciała odpowiedzieć? Zaprzeczyć? Powiedzieć coś w stylu „Tobie też niczego nie brakuje”? Schlebiasz sobie, Tommo.
Uśmiechnąłem się z satysfakcją, widząc, że nie wie, co zrobić.
- Mówię poważnie. Jeśli się nie opanujesz, może się to dla nas skończyć tak jak ostatnio – stwierdziłem, odwracając się na pięcie w jej stronie.
Wolnym krokiem podszedłem do niej, stając na tyle blisko, że trudno było znaleźć między naszymi ciałami jakąkolwiek przestrzeń. Widziałem, że była zaskoczona i zdezorientowana – w końcu wtargnąłem w jej strefę osobistą. Spojrzałem na nią z góry, co umożliwiał mi fakt, że dziewczyna była ode mnie nieco niższa, i uśmiechnąłem się uwodzicielsko. Opuszkami palców musnąłem jej delikatną dłoń, która zadrżała pod wpływem mojego dotyku.
Parsknęła śmiechem, lekko mnie od siebie odpychając. Nie spodobała mi się jej reakcja, ale muszę przyznać, że nieco mnie zaintrygowała. Chce się trochę pobawić? Okej.
- Musiałbyś bardziej się postarać – mruknęła, uśmiechając się zawadiacko i ruszyła przodem, chociaż dałbym głowę, że nie miała pojęcia, dokąd idziemy.
Uśmiechnąłem się sam do siebie - pewnie wyglądałem przy tym jak idiota – i podbiegłem kawałek, starając się dorównać jej kroku. Szkoda, że nie wiedziała, jak niesamowicie się rusza. A może tylko udawała, że nie wie? Może po prostu była skromna? Mógłbym przysiąc, że robiła to wszystko specjalnie, manipulowała mną, obracając to, co się między nami działo w zabawę. Ten fakt trochę zbił mnie z tropu, zwykle to ja się tak zachowywałem. „Trafił swój na swego” mruknął ten kretyński głos mojej podświadomości.
- Swoją drogą – zacząłem, mając nadzieję, że znowu spojrzy na mnie w ten sposób – mam do ciebie pytanie.
Przygryzłem wargę, udając, że wcale na nią nie patrzę, chociaż jeśli mam być szczery, nie mogłem odwrócić od niej wzroku.
- Tak? – odwróciła się do mnie, posyłając mi lekki uśmiech.
- Jesteś tu teraz ze mną, na r… spotkaniu – poprawiłem się szybko, bo miałem zamiar powiedzieć coś nieco innego. – Wnioskuję, że nie masz chłopaka.
- To nie pytanie – zauważyła, ale widziałem, że jest rozbawiona.
- Stwierdzenie. Więc? – trochę zirytowało mnie to, że wszystko muszę z niej wyciągać. Nie mogła powiedzieć po prostu „Nie” albo „Mam”?!
- Nie mam chłopaka – odparła, wpatrując się w przestarzeń przed nią. – Jeszcze.
Jeszcze? Czy ona sugerowała, że…
- Dokąd nas prowadzisz? – spytała, widocznie próbując zmienić temat.
- Jak na razie to ty idziesz przodem – mruknąłem, odpłacając jej pięknym za nadobne.
Skrzywiła się, słysząc moją odpowiedź i zwolniła kroku, puszczając mnie przed sobą.
- Teraz mi odpowiesz?
- Już prawie jesteśmy na miejscu – odparłem, kątem oka spoglądając na jej swobodnie opuszczoną dłoń. – Nie marudź.
Nie wytrzymałem. W sumie tylko w ten sposób mogę wytłumaczyć to, że zamiast w dalszym ciągu zgrywać obojętnego, odszukałem jej rękę i splotłem jej palce ze swoimi. Znowu poczułem to przyjemne ciepło rozlewające się po moim wnętrzu od miejsca, w którym nasza skóra się stykała. Może to zabrzmi tandetnie, ale naprawdę nie potrzebowałem niczego więcej, gdy miałem ją przy sobie.
Była tak piękna i tak nieświadoma tego, jak inni mężczyźni pożerają ją wzrokiem. Gdyby patrzyli na nią tylko w ten sposób, być może nie czułbym się tak chorobliwie zazdrosny, ale gdy co drugi rozbierał ją spojrzeniem… odczułem ulgę, gdy w końcu czułem jej bliskość. Byłem pewny, że jestem w stanie zapewnić jej bezpieczeństwo, że jestem w stanie ją ochronić przed niebezpieczeństwem i skryć w swoich ramionach. Nie chciałem, by się bała. Była taka bezbronna, choć wydawało jej się, że jest na tyle silna, by poradzić sobie ze wszystkim.
I wtedy naszło mnie to dziwne uczucie, że chciałbym być z nią już zawsze. Tak po prostu iść przy niej, ramię w ramię, by mieć pewność, że nic jej nie jest. I że jest… moja.
Spuściła wzrok na nasze dłonie i uśmiechnęła się z satysfakcją. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu - bo nie spodziewałem się aż tak pozytywnej reakcji – zbliżyła do siebie nasze ciała, drugą ręką łapiąc mnie w łokciu. Wyglądaliśmy i zachowywaliśmy się jak para i to wszystko było takie naturalne…
W kompletnej ciszy doszliśmy do Camden Canal (jeśli nigdy nie widzieliście: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/21/Regents_Canal_Nicholas_Grimshaw_flats_bw.jpg). Zawsze lubiłem przychodzić tutaj, iść brzegiem tego kanału i po prostu odpoczywać. Wszystko, co działo się ostatnimi czasy w moim życiu nieraz mnie przytłaczało, sprawiało, że miałem ochotę po prostu się z tego wyrwać. To miejsce było oazą spokoju, z dala od tak wiernych, ale czasem i tak męczących fanek, z dala od blasku fleszy i całej tej otoczki sławy. Nigdy wcześniej nie pomyślałbym, że tak to będzie wyglądać, że ze względu na moją rozpoznawalność będę zmuszony uciekać. 
Teraz nie musiałem. Ona była ze mną i nic innego nie było mi potrzebne.
Przy brzegu przycumowana była niewielka łódź, a uśmiechnięty od ucha do ucha mężczyzna już nas wypatrywał. Pociągnąłem [T.I.] w tamtą stronę, zadowolony, że wszystko jest tak, jak powinno.
- Co… - zaczęła, przyglądając się z zaskoczeniem łodzi.
Jej oczy powiększyły się dwukrotnie, a usta otworzyły.
Zaśmiałem się, odwracając do niej przodem i łapiąc ją za drugą dłoń. Czułem się taki… szczęśliwy?
- Tylko mi nie mów, że masz chorobę morską. Zresztą, to i tak nie wchodzi w grę, bo tu nie ma morza.
Parsknęła śmiechem, dając mi się poprowadzić. Wsiedliśmy na pokład, udając się do zadaszonej części. Muszę przyznać, że byłem z siebie cholernie dumny. No dobra, trochę też zawdzięczałem Zaynowi, bo to on dopilnował, żeby łódź była na miejscu przed czasem, na wypadek, gdybyśmy pojawili się wcześniej. Teraz pewnie pognał do miejsca, gdzie miała się zatrzymać, by zadbać o każdy drobny szczegół, gdy już wysiądziemy na suchy ląd. Chyba będę musiał postawić mu piwo.
Środek łodzi zaszokował nawet mnie. Pełno było w niej zapalonych świec, niewielkie okna zostały zasłonione, a na środku stał stolik zastawiony dla dwóch osób.
- Jak pięknie – usłyszałem jej cichy głos tuż obok mnie.
Spojrzałem na nią. Stała tak blisko mnie, rozglądając się jak zaczarowana po wnętrzu łodzi z tym swoim delikatnym uśmiechem. Jej palce nadal były splecione z moimi, ściskała mnie odrobinę mocniej, jakby chciała udowodnić, że to, co widzi, naprawdę robi na niej wrażenie. Zalała mnie fala pożądania. Cholera, tak bardzo jej pragnąłem – właśnie tu i właśnie teraz! Mógłbym teraz pochylić się, wpić swoje wargi w jej, pogłębić pocałunek, obejmując ją, przypierając do ściany…
- Lou, dziękuję, że tak się dla mnie postarałeś – rzekła, spoglądając na mnie z rozmarzeniem.
Z rozmarzeniem?
… błądzić dłońmi po jej ciele, zapamiętując każdy najdrobniejszy szczegół.
W jednej chwili znalazła się jeszcze bliżej i stanęła na palcach, muskając swoimi delikatnymi wagami mój policzek. Zmurowało mnie na chwilę, więc po prostu stałem, spoglądając w jej piękne oczy, które teraz przeszywały mnie na wskroś, zaglądając w najczarniejsze zakątki mojej duszy. Zobaczyłem z nich tyle uczucia…
- To naprawdę nic wielkiego – odparłem, obejmując ją dłońmi w talii. – Cieszę się, że jesteś tutaj ze mną.
Uśmiechnęła się radośnie, a ja pociągnąłem ją w stronę stolika. Szczerze mówiąc, nie miałem teraz ochoty na jedzenie, ale musiałem brać pod uwagę fakt, że [T.I.] mogła być już głodna. Zayn załatwił kilkudziesięcioletnie wino i jakieś niesamowicie prezentujące się potrawy, których nazw w życiu bym nie odgadł. W każdym razie dziewczyna wyglądała na zachwyconą i bardzo mnie to zmotywowało.
Usiłując opanować pragnienia swojego ciała, odsunąłem dla niej krzesło, a gdy już usiadła, wziąłem się za otwieranie trunku. Miałem tylko nadzieję, że nie skompromituję się przy wyciąganiu korka. Gdy tylko podniosłem wino do góry, na stół opadła niewielka karteczka. Podniosłem ją, ignorując pytające spojrzenie mojej towarzyszki i spojrzałem na dziwnie znajome pismo.

Nie upij się, Tommo!
Przyjemnego seksu xx

Twój wiecznie kochający Zayn

Jak Boga kocham, gdybym miał teraz coś w ustach, na bank bym się zakrztusił. Ten chłopak był niemożliwy. Nawet w takich momentach musiał zrobić coś tak… do niego podobnego.
- Co się stało? – [T.I.] przyglądała się z zaniepokojeniem mojej zdegustowanej minie.
- Nic, nic – mruknąłem, pakując papierek do tylnej kieszeni spodni.
Zabiję go, jak tylko go zobaczę.




Jest piąta część Lou! 
Należy mi się opieprz. Mogę wam tylko obiecać, że już nigdy przenigdy nie podejmę się kilku kilkuczęściowych imaginów jednocześnie. Przepraszam was bardzo, że musieliście czekać na kontynuację Louisa tak długo (ponad miesiąc!). Strasznie mi głupio, zaniedbuję was, piszę raz na dwa tygodnie i w sumie szkoła czy brak czasu to żadne wytłumaczenie. Postaram się to zmienić, za chwilkę wezmę się za pisanie kolejnego imagina, żeby dodać przynajmniej 2/3 w ciągu następnego tygodnia :)
No cóż, ten imagin pisałam bardzo długo. Zabrałam się za niego jakieś dwa tygodnie temu, więc proces twórczy był długi. Dziś zdołałam go dokończyć. Nie wyszedł mi tak źle, jak się spodziewałam, ale jak to u autora - nie do końca mi się podoba.
Wszystkie statystyki stoją, blog ma coraz mniej wejść i wiąże się to zapewne z tym, że ostatnio nie pojawiały się imaginy. Może teraz wszystko na nowo odżyje :)
Pytacie, czy prowadzę osobnego bloga - jeszcze nie, jeśli takowy (z opowiadaniem) powstanie, to dam wam znać :D 
No to tyle. Proszę was o komantarze, bo zauważam tendencję spadkową - im więcej części, tym mniej komentarzy i trochę mnie to smuci ;(
Z góry dziękuję za opinie na temat imagina :D
Kocham was <3
~W.

14 komentarzy:

  1. UMARŁAM I NIE ŻYJĘ!

    KOCHAM CIĘ.

    I LOUISA.

    Generalnie to tyle czekałam, że byłąm już złą, ale zrekompensowałąś mi to ♥

    IMAGIN JEST WYJEBANY W KOSMOS. TYLE W TYM TEMACIE. ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. SUPER!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja pierdole... Najlepsze: Przyjemnego seksu xx ... Hehehe nie moge z tegoo. ;** Mam nadzieje że następny imagin też będzie tak zajebistyyyy. ;** <33 Powodzenie w pisaniu... Pozdrawiam. Olciaa d-_-b. <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Mogła byś zrobić jakiś zm Liamem!? Prosze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne :D Postaram się dodać następnego imagina z Li :)

      Usuń
  5. Boże nawet nie wiesz jak czekałam na tą cześć, codziennie wchodziłam na bloga i miałam nadzieję ze już będzie, aż w końcu sie doczekałam i mam nadzieję źe na kolejnA nie będe musiała tyle czekać. "Przyjemnego seksu" poprostu parsknełam śmiechem BOSKIE!! Czekam z niecierpliwością na kolejną już część.

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże nawet nie wiesz jak czekałam na tą cześć, codziennie wchodziłam na bloga i miałam nadzieję ze już będzie, aż w końcu sie doczekałam i mam nadzieję źe na kolejnA nie będe musiała tyle czekać. "Przyjemnego seksu" poprostu parsknełam śmiechem BOSKIE!! Czekam z niecierpliwością na kolejną już część.

    OdpowiedzUsuń
  7. Boże nawet nie wiesz jak czekałam na tą cześć, codziennie wchodziłam na bloga i miałam nadzieję ze już będzie, aż w końcu sie doczekałam i mam nadzieję źe na kolejnA nie będe musiała tyle czekać. "Przyjemnego seksu" poprostu parsknełam śmiechem BOSKIE!! Czekam z niecierpliwością na kolejną już część.

    OdpowiedzUsuń
  8. Boski imagin! Taki romantyczny... ^^ Uwielbiam! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mogę się doczekać co będzie dalej !

    OdpowiedzUsuń
  10. ola twoja fanka ;p24 stycznia 2013 15:44

    zajebisty !!!!! a karteczka oz zayna świetna kocham twoje imaginy !!

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiem Ci tylko trzy słowa: Masz ogromny talent!

    OdpowiedzUsuń
  12. CUDNE.! I PS. Jak imagin jest dobry, to nawet rok można czekać na kolejną część :), a ten drugi też fajny. Masz talent ♥

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K