czwartek, 6 lutego 2014

#171 Louis (część 1)






Jedno miasto. Dwa różne oblicza. Za dnia zatłoczony, tętniący życiem, wydający się szansą na nowy start, pozwalający pozostać anonimową osobą tak długo, jak się tylko chce. Pełen różnych mieszkańców, którzy pędząc w swoich myślach mijają codziennie te same ulice. Mijają te same aleje i parki, te same sklepy, tych samych ludzi. Miejsca, które nocą zamieniają się w arenę do walki. Walki o przeżycie.
Londyn. Rządzi się swoimi prawami. Ale w strachu przed tymi, którzy tak naprawdę nim panują, trzęsą się miliony mieszkańców. Każdy ich zna, każdy modli się, by w blasku ulicznej lampy nie paść ofiarą ich okrutnej gry. Gry, której nagrodą jest całkowita kontrola nad Londynem. Dwa gangi – One Direction i The Wanted. Odwieczni rywale, których nic nie powstrzyma przed dążeniem do celu. Nie przeraża ich śmierć, ani cierpienie. Wiedzą, że w walce o władzę wszystkie chwyty są dozwolone. Do czego są gotowi się posunąć, by wygrać? Czy te same chwyty są dozwolone także w miłości?

Głośna muzyka wylewała się z głośników, a dudniący bas wprowadzał w drganie praktycznie cały parkiet. Tłoczące się spocone ciała, które wręcz pachniały seksem ocierały się o siebie w dość oczywistej intencji. W takich miejscach jak to, każdemu chodziło tylko o to, aby się upić, naćpać, albo zaliczyć. Ludzie nie szukali tutaj przyjaciół, czy związków. Nie zwracali uwagi na taniec, kroki czy chociażby krótką rozmowę. Wszystko toczyło się wokół erotycznych ruchów, alkoholu i narkotyków. Faceci oznaczali swój teren, jak Max zwykł to określać, a jeśli którykolwiek z nich miał problem, uatrakcyjniali sobie wieczór szybką bójką. Jedyne, co powstrzymywało tych ludzi przed zrobieniem z tego klubu jednej wielkiej Sodomy i Gomory urozmaiconej używkami i bijatykami był fakt, że od czasu do czasu ktoś zadzwonił po policję. Albo po naszych wrogów. Kiedy One Direction pojawiało się na naszym terenie, nic nie powstrzymywało Maxa i jego ludzi od wywleczenia ich na tyły budynku i doprowadzeniem do regularnych bijatyk, w których niejeden już stracił życie… Odwieczna wojna między gangiem mojego chłopaka, a tymi drugimi była nieopisywalnie brutalna i bezwzględna. One Direction sprawowało władzę nad wschodnią częścią Londynu, a The Wanted nad zachodnią. Lubili sobie jednak wchodzić w drogę, doprowadzać do wymiany ciosów, czy krzywdzić swoje dziewczyny… To ostatnie było wyjątkowym punktem zapalnym, gang Louisa nic sobie bowiem nie robił z wykorzystywania „naszych” dziewczyn, natomiast Max nie tolerował takiego zachowania. Uważał, iż przemocy można używać tylko i wyłącznie w stosunku do swojej kobiety i to jedynie wtedy, gdy jest nieposłuszna lub złamie zasady. Między innymi dlatego starałam się być „grzeczna”. Wiedziałam, że muszę unikać sytuacji, w których mogłabym dostać karę za nieposłuszeństwo. Nawet, gdy zdarzały się takie momenty, nie chciałam tego zmieniać. Zbyt mocno go kochałam. I chociaż żyłam w tym brutalnym świecie, pełnym śmierci, gwałtów, używek i ciągłego niebezpieczeństwa, to była moja cena. Cena za miłość do mordercy i gangstera.
Przeciskałam się między ścianą a kolejnymi całującymi się parami. Z głośników leciała jakaś szybka piosenka Pitbulla, czy może Seana Paula. Nie byłam pewna, w głowie szumiał mi alkohol. Szukałam swojego chłopaka. Wiedziałam, że zniknął z moich oczu, by prawdopodobnie załatwić swoje sprawy na tyłach klubu. Nie myliłam się. Kiedy tylko świeże, mroźne powietrze uderzyło w moją rozgrzaną twarz i rozwiało włosy, zobaczyłam, z początku nieco niewyraźnie, Maxa i Nathana rozmawiającego z „czołówką”  One Direction. Ten blondyn to chyba Niall, albo Liam. A ten w loczkach?  Harry Menda Styles. Kawał sukinsyna. Zdziwiłam się, iż przyszli bez Louisa. Zazwyczaj na krok się bez niego nie ruszyli. Głupie suki na posyłki.
-Co jest? – spytałam nieco głośniej niż zamierzałam i złapałam za ramię Maxa, chwiejąc się odrobinę na swoich osiemnastocentymetrowych szpilkach. Zły pomysł.
-Wszystko okej, skarbie. A teraz wrócisz do środka. – odpowiedział szorstko mój chłopak. Nienawidziłam tego tonu. Wiedziałam, że to rozkaz i nie wolno mi było się sprzeciwiać. Zasady to zasady. Za nieposłuszeństwo obowiązywała kara. A ja naprawdę nie miałam ochoty odwiedzić mojej mamy z wielką śliwą pod okiem. Jednak krążący w moim krwiobiegu alkohol nie pozwalał racjonalnie myśleć. Zrobiłam więc najgłupszą rzecz, jaką mogłam zrobić w tamtym momencie.
-Ej, Harry, tak? Może ty mi powiesz co tu się dzieje, kręciołku. – Zaśmiałam się na swoje słowa twierdząc, iż „kręciołek” świetnie wręcz pasował do tego chłopaka. Przypuszczam, że uśmiech długo jeszcze nie zszedłby z mojej twarzy, gdyby nie pięść Maxa lądująca centralnie na mojej wardze. Ból rozlał się po mojej twarzy i skroni, którą uderzyłam o chodnik. Cios był na tyle mocny, by mnie przewrócić. Szpilki i alkohol były w tym momencie wyjątkowo pomocne. Zaciągnęłam się powietrzem i próbowałam wstać. Poczułam męskie dłonie podnoszące mnie do góry i popychające w stronę wyjścia z klubu.
-Kochanie, wrócisz teraz do domu. Będziesz na mnie czekać. Nie sprzeciwiaj się, ani nie odzywaj. Uciekaj już. – Max delikatnie przejechał palcem po mojej krwawiącej wardze i ponownie skierował do drzwi. Lekko oszołomiona odeszłam słysząc jedynie gdzieś na tyłach mojej głowy rozbawiony głos. Czyżby Niall?
-No, stary. Widzę, że trzymasz poziom. – zaśmiał się szyderczo, po czym syknął z bólu. Reszty nie zarejestrowałam. Ból płynący z obolałej czaszki całkowicie otoczył mnie ciemnością…

Obudziłam się muskana czyimś delikatnym dotykiem. Ujrzałam oczy Maxa troskliwie spoglądające na moją poranioną twarz. Wiedziałam, że prawdopodobnie wyglądam tragicznie. Kołtun zamiast włosów, rozmazany makijaż spływający po policzkach, rozwalona warga i skroń oraz kac wykrzywiający moją twarz w bólu. Cudownie. Max musiał mnie bardzo kochać, jeśli jeszcze nie zwiał z krzykiem. Ale on widział mnie już w dużo gorszych sytuacjach. Sam doprowadzał mnie do wyglądu ciężko pobitej. Cóż, taka właśnie byłam. Ciężko pobita przez własnego chłopaka. Przez własne nieposłuszeństwo. Zawsze jednak tłumaczył mi dlaczego tak postąpił i żałował. Mimo wszystko żałował. Teraz również przejeżdżał nawilżonym ręcznikiem po zaczerwienieniach i siniakach szepcząc mi wyznania miłości na ucho.
-Max… Przepraszam. Nie panowałam wczoraj nad sobą i… - zaczęłam, jednak szybko mi przerwał.
-Ćśś, kochanie, to ja przepraszam. Nie chciałem, żeby tak cię bolało. Nie chciałem, żebyś usłyszała cokolwiek z ust tej szmaty, Harry’ego i musiałem cię jak najszybciej stamtąd wygonić. Wybacz mi. – uśmiechnął się czule, na co w moim brzuchu rozlało się przyjemne ciepło.
-Oczywiście, że ci wybaczam. Znam zasady. Mam nadzieję, że wszystko poszło po twojej myśli. Że ci idioci z One Direction nie podnieśli ci ciśnienia.
-Och, oczywiście, że podnieśli. – jego oczy zmrużyły się w wyrazie złości. – Ale już nie na długo. Jeszcze trochę, a Londyn będzie nasz. Zobaczysz. Będę królem tego miasta, a ty moją królową. One Direction pójdzie na dno.

Louis’ P.O.V.
- Niall, Harry! Do mnie! Kurwa, szybciej! – chodziłem po pokoju szybkim krokiem, zachowując się jak tykająca bomba. Byłem wielokrotnie wkurwiony przed te szmaty z The Wanted. Zabijali naszych, krzywdzili ich, wsypywali nas na policji, wpieprzali się w nasze interesy. Ale tym razem, to moi ludzie zawinili, dlatego byłem wściekły jak jeszcze nigdy wcześniej. Usłyszałem kroki Stylesa i Horana.
- Co jest szefie?  - spytał Niall wciąż mając kawałek kanapki z kurczakiem w ustach.
- Zamknij jadaczkę Horan, jeśli masz do mnie mówić z pełną gębą. – zawarczałem, po czym zwróciłem się do drugiego towarzysza. – Harry, opowiedz mi dokładnie, co się wczoraj wydarzyło.
- Tak z grubsza to poszliśmy na ich imprezę. Zrobili ją na tej wielkiej hali przy samej granicy z Berkshire. Josh rozprowadzał podmieniony towar. Poderwaliśmy parę lasek, ale tylko tych bardziej wstawionych, bo cała reszta uciekała z krzykiem. – zaśmiał się na to wspomnienie. – Potem Max i jego ludzie wyciągnęli nas na tyły i zaczęli wypytywać, co tam robimy. Zresztą sam znasz procedurę. Trochę pod wpływem prochów i adrenaliny powiedzieliśmy im, co zrobiliśmy i się wkurwili. Potem przyczłapała się ta laska Maxa, porządnie wstawiona, musi się nieźle stresować takim życiem. Nie posłuchała się swojego ukochanego, więc przypieprzył jej w twarz i kazał wrócić do klubu. Zemdlała, więc ten cały Nathan zabrał ją do domu. Max uderzył Nialla, bo coś tam się zaczął się śmiać. Znalazł Josha,  rozjebał mu łeb jedną kulką i po naszym kumplu. Pokrzyczeli na nas, postraszyli i kazali się wynosić, to się zwinęliśmy. To tyle. – Kurwa. Wiedziałem, że Harry jest przygłupi, ale czy zawsze musi ze mną rozmawiać, jakby był upośledzony?
- Czyli rozumiem, że wyśpiewaliście mu cały nasz plan, bo byliście pijani tak? – Nie czekając na odpowiedź, złapałem go za poły kurki i rzuciłem o ścianę. Zachłysnął się powietrzem, a potem moja pięść zaczęła lądować na przemian na jego twarzy i na brzuchu. Kiedy poczułem ramiona Nialla odciągające mnie od Stylesa, sprzedałem mu jeszcze kopniaka w krocze i odsunąłem się od niego. – Znasz zasady, stary. Nie chcę tego robić, ale mieliśmy plan. Ty go spieprzyłeś. Następnym razem niczego takiego nie odpierdolisz, nie obchodzi mnie czy będziesz sobie musiał odmówić alkoholu, albo prochów. Masz być posłuszny, rozumiesz to kurwa? Po-słusz-ny! Przez ciebie straciliśmy Josha, a mogliśmy to pociągnąć jeszcze nawet przez parę tygodni i wyeliminować jednych z najlepszych ludzi Maxa. Wiesz ile czasu będzie musiało minąć, zanim znowu uda nam się wpuścić naszego człowieka w ich szeregi i bez żadnych podejrzeń wybijać ich ludzi trującymi prochami?! Chyba, kurwa, nie za naszej kadencji! To był majstersztyk. Pierdolony majstersztyk. A teraz potrzebujemy kolejnego planu, bo nie mam zamiaru bawić się w jakąś jebaną strzelaninę. Nie pozwolę sobie na utratę kolejnych ludzi! Rozumiesz to, Styles? Czy twoje minusowe IQ jest w stanie to ogarnąć?! Albo wymyślisz coś równie genialnego, albo usuwam cię z głównej piątki i na twoje miejsce wejdzie Dan. Masz 24 godziny. – splunąłem kończąc swoją przemowę i spojrzałem z pogardą na Stylesa. Zacząłem się kierować  w stronę drzwi, kiedy usłyszałem jego głos.
- Właściwie, szefuniu. – odkaszlnął krwią. – Mam już nowy plan. Ta dupa Maxa. Niezła laska swoją drogą. Może i gość nie ma problemów, żeby ją uderzyć, ale coś w jego spojrzeniu widać. Jest w niej szalenie zakochany. Zaufaj mi, znam się na rzeczy. – zaśmiał się, po czym szybko skrzywił z bólu.
- Co sugerujesz, Styles? – zapytałem wciąż wkurwiony, ale zaciekawiony pokręconą logiką Harry’ego.
- To bardzo proste. Porwiemy tę całą [T.I.], troszkę poturbujemy, powysyłamy Maxowi zdjęcia i nagrania, jak jego kobieta cierpi. On zrobi wszystko, dosłownie wszystko dla niej. Znam ten rodzaj miłości. Jest jak uzależnienie. Nie wiem jak to wygląda z jej strony, ale jestem pewien, że on powybija dla niej własnych ludzi. A na koniec, co nam zależy, zabijemy ją. I gwarantuję ci, że zniszczymy tym ostatecznie The Wanted. Max nie będzie miał siły się mścić. Zabije się i tyle. A wtedy, ta da, Londyn jest nasz. Czyż to nie majstersztyk? – rozciągnął usta w zakrwawionym uśmiechu. Little bastard. Chyba nie jest aż tak głupi, na jakiego wygląda. Zacząłem w głowie układać plan. Plan porwania, torturowania i zabicia [T.I.]. 

Hej, Misiaczki. Wybaczcie, że tak długo mnie nie było. Mimo, że miałam ferie, niestety nie udało mi się wpaść w wir tworzenia. Chwilowo straciłam wenę, ale na Louisa gangstera mam pomysł i mam nadzieję, że uda mi się go zrealizować. Na razie taki wstęp. Nie mam nic do The Wanted, ani do ich konfliktu z One Direction, po prostu wykorzystuję ich wizerunek, ponieważ pasuje mi ich "mroczny" styl do mojego imagina. Sam imagin będzie dość długi i jeśli spodobało Wam się wprowadzenie - bardzo proszę o komentarze, chciałabym wiedzieć, czy taka tematyka Wam odpowiada :) Dziękuję za każdą opinię pod ostatnią częścią Harry'ego i Marcela. Zdecydowałam, że NIE będę kontynuować tego imagina, taki miałam pomysł na zakończenie. Jeśli kiedyś mnie coś najdzie, być może go skończę, ale na razie chciałabym się skupić na nowych imaginach. Życzę Wam spokojnej końcówki tygodnia, a tym z Was, które mają ferie, dużo zimowych (wiosennych?) szaleństw. Liczę na Wasze komentarze i do następnego, Słoneczka :) 
Madzia 

51 komentarzy:

  1. podoba mi się :)
    takie pytanie mam, co z Liamem? Będzie kontynuacja? czekam już od października.

    OdpowiedzUsuń
  2. wow. Kocham taką tematykę, więc jestem zdecydowanie za kontynuacją :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O Boze .. Mam mokro *-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm... ciekawie to się zapowiada.. już mi się właściwie podoba :D czekam na resztę ;)
    Nikita <3

    OdpowiedzUsuń
  5. hahahahhahahahaha

    OdpowiedzUsuń
  6. No jestem pod wrażeniem, wasz poziom pisania i słownictwa zmienił się diametralnie, oczywiście na lepsze, oby tak dalej :) Już nie mogę się doczekać następnej części, życzę weny! ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny <3
    Strasznie wciągający, już nie mogę się doczekać spotkania Louisa z tą dziewczyna.. :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne, nie mogę doczekać się kolejnej części :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Juz sie zapowiada swietnie . Co jak co ale talent masz

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny :* jejku kochsm ;) kiedy następny ? a i jeszcze czekam z nicierpliwością na kolejną część o Zaynie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. To jest genialne :*********** Kiedy następny zayn i Harry???? Nie mogę się doczekać:o

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow coś innego ,ale jakże wspaniałego !!!!! Aaaaa czekam na nexta !!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny czekam na następną część :) B.

    OdpowiedzUsuń
  14. o kurwa!! Zajebisty!!! Pisz nexta na wczoraj XD BŁAGAM!!!
    Tina

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej <3 zacznę od tego, ze pewnego razu natknęłam sie na waszego bloga :) Po przeczytaniu pierwszego imagina ( tak pierwszego ;) ) zakochałam się *.* Przeczytałam wszystkie imaginy od pierwszego, aż do tego i uważam, ze macie prze ogromny talent <3 Jest to najlepszy blog jaki znam ! <3 KOCHAM GO POPROSTU ! Odnośnie tego imagina jest przeswietny !! Louis jest moim ulubieńcem z 1D, więc jeszcze bardziej nie moge się doczekać kolejnej części . :*
    WARTO BYŁO PRZECZYTAĆ WSZYSTKIE IMAGINY OD POCZĄTKU ! <3
    / Anita <3

    OdpowiedzUsuń
  16. dobra :) pisze bo jest wolność słowa więc pisze prawde :) jak zaczełam czytać to nawet było fajnie ale jak zaczełam czytac kolejne linijki to coraz bardziej mi sie przestawało podobać. jest tam TW a ja ich nienawidze a czytając to odebrałam to tak jakby to oni byli ci dobrzy a 1D ci źli . nic nie mówie że ich nie powinno być bo może nawet dobrze że są bo jest urozmaicenie opowiadania, jest coś innego niż zwykle. chyba sie domyślam dlaczego tak to zaczełaś i wg. ale jedyny minus jest taki że można pomyśleć jakby TW byli dobrzy a 1D żli. ale gratuluje pomysłu i życze weny na kolejne części :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanie, mamy wolność słowa? To skorzystajmy. Autorka napisała, że The Wanted występują w tym opowiadaniu, ponieważ, po prostu, ich prezencja pasuje jej do fabuły. A to , który z gangów jest dobry/zły zależy tylko od subiektywnej opinii bohaterki, która będzie się zmieniać wraz z ewolucją jej uczuć względem Louisa.

      Usuń
  17. to jest zarąbiste ^^ pisz kochanie dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. jak dla mnie początek akcji całkiem fajny wiec czekam na nexta :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Genialne! Nie mogę doczekać się kolejnej części xo

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny pomysł na imagin! Właśnie na coś takiego czekałam. Dobrze napisany. Lou idealnie pasuje do roli gangstera. ♥ Z niecierpliwością wyczekuję kolejnej części. x

    OdpowiedzUsuń
  21. O kurwa! *-* to jest genialne! Ta fabuła jest zarąbista! *____* I ta końcówka jeszcze! Boże, Lou się w niej zakocha- już to widzę *-*

    Czekam na NN ;* Weenyyy <333333333333

    OdpowiedzUsuń
  22. Give me more :****

    OdpowiedzUsuń
  23. a ja czekam na kontynuację "Zayn" oraz "Zayn&Harry"

    OdpowiedzUsuń
  24. Robi się ciekawie. Podoba mi się to.
    @JustinePayne81

    OdpowiedzUsuń
  25. Imagin superowy ale pliska dodaj jeszcze jedną część Harego i Marchela plissssssss proszę tak bardzo ładnie proszę :* :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Jdbdjdjdjdjkslaoahxlslshisjzjslsj juz mi się podoba! Chce kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  27. Jesteś najlepsza! Świetny imagin! Czekam na koljną częsc :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mi się bardzo podoba, chociaż trochę obrzydzało mnie gdy dowiedziałam się że Max jest "ze mną", bo ich nie lubię haha. :) Czekam na kolejną część, jesteś super ! x

    OdpowiedzUsuń
  29. Cholera... muszę Cię przeprosić. Imaginy Harry/Marcel i Niall nie zachwyciły mnie, więc od razu spisałam Cię ,,na straty". Boże, jak mi teraz głupio. Naprawdę, przepraszam. Bo ten zapowiada się re-we-la-cyj-nie. Czekam (wyjątkowo niecierpliwie) na drugą część.

    OdpowiedzUsuń
  30. xcdvfbgnhvbcxzcxbnm,mnbvcxczxcvbnhgfdcsdfghjhbfgdsgfhnjmmdfghjgfdsdaghjkjuytefdsaadfgb xcdfewgbnhjyuhjnbghjyutrfgvbcfded KURWA nbdgbhnsjamdfsuyahmsnbsvadsn mzncdsgash ZAJEBISTE DZIEWCZYNO!!! KUPIŁAŚ MNIE TYM!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Jest boski kochsm taka tematyke jeszcze Louis *--*

    OdpowiedzUsuń
  32. Zajebisty! Wczuwam się kiedy czytam tak dobrze napisanego imagina. Ale rozwaliło mnie: Plan zabicia [T.i.]. Hej misiaczki!
    Dalej z tego leje. Wybacz ale ja zawsze czytam to od razu więc w mojej głowie teraz BARDZO dużo się dzieje XD

    OdpowiedzUsuń
  33. To jest troche chore

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K