środa, 12 września 2012

#22 Niall (część 1)

Siemka :)
Zaniedbujemy ostatnio tego bloga, za co bardzo przepraszamy, ale zaczęła się szkoła, nauka - same rozumiecie :) Ja mam w tym roku egzamin, Karolina męczy się nad książkami, więc musicie nam wybaczyć :)
Imagin z Niallerem, bo z tego, co widzę, imaginy z nim podobają Wam się najbardziej :D
miłego czytania :D

PS. Baardzo proszę o komentarze i opinie, jeśli czytacie :)  to bardzo pomaga i motywuje <3


~W.
_______________________________________________________________


- Naprawdę, Niall? Naprawdę? – spytałam z niedowierzaniem, mierząc go niepewnym spojrzeniem.
Byłam sceptycznie nastawiona do tego pomysłu. Fakt, od kilku dni myślałam o tym, układałam różne scenariusze tego spotkania i szczerze mówiąc, czekałam na ten moment, kiedy Niall wreszcie mi to zaproponuje. Teraz byłam przerażona. Uśmiechnęłam się w duchu, przypominając sobie, że miliony dziewczyn na calusieńkim świecie dałoby obciąć sobie ręce, żeby być teraz na moim miejscu. Nie pocieszyło mnie to.
- Jasne, najwyższy czas – uśmiechnął się szeroko.
Z Niallem znałam się od dwóch tygodni. Poznałam go w jednym z pubów, rozmowa się kleiła, tematów to rozmów nie brakowało, więc postanowiliśmy spotkać się następnego dnia. Dałam mu swój numer telefonu i od tego momentu jesteśmy w stałym kontakcie. Nie była to długa znajomość, ale z pewnością jedna ze znaczących w moim życiu.
Nialler już na początku mi się spodobał. Blond włosy, irlandzki akcent i te jego niesamowite, błękitne oczy zawróciły mi w głowie. Bywały takie chwile, że jego spojrzenie wpływało na mnie… nietypowo. Sami rozumiecie, co mam na myśli. Chodzi mi tu o ten dziwny dreszcz, nagły przypływ gorąca, rumieńce i motylki w brzuchu. 
Zresztą, nawet, gdy go jeszcze nie znałam osobiście, wpływał na mnie w ten sposób. Jako Directionerka miałam kompletnego fioła na punkcie tej piątki chłopców. No właśnie. Piątki.
Reszty zespołu nie miałam do tej pory okazji poznać. Aż w końcu Niall zaproponował mi spotkanie z nimi.
- Z góry przepraszam za to, co możesz zobaczyć. Nie mówiłem im wcześniej, że kogoś przyprowadzę – rzekł, a w jego oczach dało się przez ułamek sekundy zauważyć przerażenie.
- Mam się bać? – spytałam, śmiejąc się cicho.
- Tak. Mówię poważnie – dodał z grobową miną.
Skinęłam głową i chwyciłam klucze od mieszkania.
- Jestem gotowa – oznajmiłam z miną, która miała powiedzieć mu, że jestem świadoma tego, co może mnie za niedługo spotkać.
Parsknął śmiechem i skierował się w stronę wyjścia.
Wyszliśmy z mojego mieszkania i wsiedliśmy do samochodu. Nie wiem, jak długo jechaliśmy, bo przez cały czas Niall zabawiał mnie fascynującymi opowieściami o przygodach, jakie przeżył z chłopakami i ich planach na najbliższe pół roku. Jeśli mam być szczera, nie mogłam się już doczekać spotkania z nimi! Jeśli pozostała czwórka była choć w połowie tak wspaniała jak Niall, to nie chciałam myśleć o rozstaniu z nimi.
Muszę przyznać, że Nialler był naprawdę dobrym kierowcą. Z tego, co udało mi się dowiedzieć, prawo jazdy miał od niedawna, ale nie dawał tego po sobie poznać.
Dojechaliśmy do kompleksu chłopców. To co zobaczyłam, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Kompleks był naprawdę ogromny. Na podjeździe stało duże, czarne auto, którym chłopcy zapewne poruszali się po okolicy. To z pewnością nie był jeden z tych domów, które omija się idąć chodnikiem, nawet nie zwracając na nie uwagi.
Mój kierowca zatrzymał się i wysiadł z samochodu, by otworzyć dla mnie drzwi, jak przystało na prawdziwego dżentelmena. Wysiadłam, trochę zestresowana, czując, jak uginają się pode mną kolana. „Uspokój się, to nic takiego” zganiłam się w myśli, patrząc kątem oka na Nialla. Chłopak przygryzł wargę i spojrzał na drzwi, jakby spodziewał się, że zaraz wylecą w powietrze razem z zawiasami. 
- Okej, no to chodźmy – mruknął bez przekonania.
Wprowadził mnie po schodach i po chwili wahania nacisnął klamkę. Puścił mnie przodem, odsuwając się nieznacznie, a ja - czerwona z podekscytowania - wkroczyłam do środka. Pierwsze, co zobaczyłam, gdy drzwi się otworzyły, był… nagi Harry Styles, paradujący, jak gdyby nigdy nic, po korytarzu. 
Bez zastanowienia pisnęłam, zakrywając dłońmi oczy i odwracając się do niego plecami. „Nie powinnam była tego zobaczyć, nie powinnam była tego zobaczyć” powtarzałam sobie w myśli, ale ten widok ciągle mnie nawiedzał.
Byłam zszokowana i trochę zdeorientowania. Spodziewałam się naprawdę wszystkiego - wszystkiego! - ale tego nie przewidziałam. To było po prostu...
- Mamy gościa? – usłyszałam jego lekko zdziwiony głos.
„Zupełnie, jakby codziennie ktoś obcy widział go nago” pomyślałam, oblewając się rumieńcem. Opuściłam dłonie, by spojrzeć na Nialla. Jego mina mówiła mi, że w pewnym stopniu bawi go ta sytuacja i ma ochotę się roześmiać, ale z drugiej strony boi się, co pomyślę sobie o jego przyjaciołach.
Co myślałam? Że są nieźle porąbani. Dobrze chociaż, że w pozytywnym tego słowa sensie.
- W porządku. Nie byłam na to przygotowana, ale… chyba powinnam była się tego spodziewać – powiedziałam, chcąc go trochę uspokoić.
Odetchnął z ulgą, łapiąc mnie za rękę. Na ułamek sekundy zamarłam, patrząc kątem oka na nasze splecione palce. Poczułam się naprawdę dziwnie.
Uśmiechnął się i rzucił w Hazzę jednym z butów, stojących pod ścianą.
- Ubierz się z łaski swojej – parsknął śmiechem.
Usłyszałam cichy jęk i Niall delikatnie odwrócił mnie w stronę dalszej części korytarza. Harry’ego już tam nie było.
Odetchnęłam, przymykając na chwilę oczy, by za moment wybuchnąć niepowtrzymanym śmiechem. „Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę” przebiegło przez moją myśl pomiędzy kolejnymi napadami chichotu.
Nialler uśmiechnął się szeroko i zaprowadził mnie dalej. Dom faktycznie przypominał miejsce, gdzie dwadzieścia cztery godziny na dobę przebywają faceci. Po podłodze walały się papierki po cukierkach, na poręczy długich schodów prowadzących na drugie piętro dało się zauważyć zawieszone ubrania (zapewne próbowali je w ten sposób wysuszyć), na kaloryferze wisiała pojedyncza skarpetka, a na schodach stał brudny talerz. „Czego innego mogłam się po nich spodziewać” uśmiechnęłam się w duchu.
W dużym, przestronnym salonie siedziała trójka pozostałych chłopców. Słysząc nasze kroki, odwrócili się jak na komendę i zmierzyli mnie zdziwionym wzrokiem. Serce zabiło mi szybciej gdy zobaczyłam ich wszystkich. Moich idoli.
- Witamy w naszych skromnych progach – Louis uśmiechnął się wesoło, gdy cała trójka wstała z miejsca.
Zdziwiły mnie te słowa, bo przecież ani on, ani reszta nie mogli mieć najmniejszego pojęcia, kim jestem.
- To jest [T.I.] – przedstawił mnie Niall, rzucając im dziwne spojrzenie. – To jest Zayn, Louis i Liam.
Chłopcy uścisnęli mnie przyjaźnie i przywitali się ze mną, przepraszając za bałagan i kilka razy pytając czy jestem głodna albo czy chcę coś do picia. Usiedliśmy na kanapie, a chłopcy od razu zaczęli żywo rozmawiać o tym, jak spędzą lub spędzimy – nie byłam pewna, czy mnie też uwzględniają w swoich planach - dzisiejszy wieczór.
- Dziękuję – uśmiechnęłam się, gdy Zayn podał mi szklankę soku.
Wydawali się naprawdę sympatyczni. Na przekór temu, co pisała o nich część czasopism czy stron internetowych, wcale nie byli "zapatrzonymi w siebie gwiazdkami", Byli... normalni. O ile mogłam ich tak określić. 
- Wszystko dla naszej dziewczyny – Louis zajął miejsce koło mnie i zaczął przeskakiwać z kanału na kanał.
- Właśnie otrzymałaś miano „naszej dziewczyny” – szepnął mi na ucho Niall, usadawiając się po mojej drugiej stronie.
Zaśmiałam się cicho, przypominając sobie, że właśnie spełnia się jedno z moich marzeń. Bez wątpienia byłam szczęściarą, a to, co się działo, przewyższało moje najśmielsze oczekiwania. Czy ja właśnie siedziałam na jednej kanapie z chłopcami z One Direction?
Zayn usiadł na podłodze, opierając głowę na kolanie Lou, a Liam przysiadł na skraju sofy i objął ramieniem Niallera. Byli jak bracia i to, jak się o siebie troszczyli, naprawdę mi imponowało. Patrząc na nich widziałam cudowną rodzinę, która - choć niespokrewniona - była nie do rozdzielenia.
Usłyszałam kroki na korytarzu. Odwróciłam się i zobaczyłam, jak do pokoju wchodzi Harry – tym razem już w ubraniu. Muszę przyznać, że odetchnęłam z ulgą, widząc, że tym razem nie wyeksponował żadnej części ciała.
Podniósł ręce w obronnym geście i spojrzał na mnie bez cienia zażenowania.
- Spokojnie, jestem ubrany. Nie musisz krzyczeć z zachwytu – rzekł z uśmiechem, kierując się w stronę kanapy.
Chłopcy parsknęli śmiechem, a ja poszłam w ich ślady. Ich optymizm był tak zaraźliwy...
Harry rozsiadł się wygodnie w fotelu naprzeciwko mnie i zmierzył mnie przenikliwym spojrzeniem, które na krótki moment mnie onieśmieliło.
- Niall nie przesadzał, mówiąc, że jesteś piękna – stwierdził, nie spuszczając ze mnie oczu.
Oblałam się rumieńcem i wbiłam wzrok z swoje dłonie. Naprawdę tak powiedział? Że jestem piękna? Wróć. W ogóle coś o mnie powiedział?! W moim wnętrzu rozszalał się pożar i po raz kolejny poczułam, jak bicie mojego serca przyspiesza do granic możliwości. Byłam w szoku. 
- Będziemy musieli pogadać – usłyszałam trochę przyciszony głos Zayna.
Podniosłam na niego oczy. Przyglądał się uważnie Niallerowi z zagadkowym wyrazem twarzy. Chłopak rzucił mu mordercze spojrzenie i spuścił wzrok, bawiąc się nerwowo zamkiem od bluzy. Na jego policzkach momentalnie pojawiły się mocne rumieńce. Nawet w tak niekomfortowej sytuacji musiałam sama przed sobą przyznać się do tego, że nie mogłam oderwać od niego oczu.
Zapadła niezręczna cisza, której żadne z nas nie przerywało. W mojej głowie kłębiła się masa myśli, niejasnych rozważań i pytań, na które nijak nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi. To wszystko było takie skomplikowane...
Trwaliśmy tak kilka minut. Wlepiałam wzrok w reklamy nadawane w telewizji, udając żarliwe zainteresowanie, podczas gdy reszta widocznie gapiła się to na mnie, to na Nialla. To było nieco krępujące.
- Dobra, zrobię to pierwszy – mruknął w końcu Lou i wszyscy spojrzeli na niego zdezorientowani. – Ktoś musiał się wreszcie odezwać, nie uważacie?
Obdarzyłam chłopaka rozbawionym uśmiechem. Był niesmowity.
- Będziemy tak siedzieć do wieczora? – spytałam, rzucając wymowne spojrzenie w stronę telewizora, gdzie już od kilku minut leciały tylko reklamy leków i sieci komórkowych.
- Zanudzimy naszą dziewczynę – stwierdził Louis, wstając z miejsca, a reszta poszła za jego przykładem.

no taki sobie, ale jest :)

~W.

10 komentarzy:

  1. jest świetny :) Masz talent do pisania ! z niecierpliwością czekam na kolejne ! xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. Hihihi , fajowy ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Super PROSZE pisy wiecej o niallu

    OdpowiedzUsuń
  4. "Pierwsze, co zobaczyłam, gdy drzwi się otworzyły, był… nagi Harry Styles, paradujący, jak gdyby nigdy nic, po korytarzu. "

    xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny ^^ Jest część 2?? Bo jak tak to jej nie umiem znaleźc ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. zarombisty :-*

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K