poniedziałek, 17 września 2012

#24 Louis (część 2)





Obudził mnie straszliwy ból rozdzierający od środka moją czaszkę. Każdy mój oddech prowokował kolejne ukłucia. Wokół mnie unosił się przyjemny zapach męskich perfum, a poranne słońce kładło na mojej twarzy ciepłe promienie. Wtuliłam się w miękką, puszystą poduszkę, wzdychając cichutko. Uśmiechnęłam się mimowolnie, czując na mojej nagiej skórze przyjemny dotyk satyny.
Na mojej… co takiego?!
Poderwałam się z łóżka i natychmiast tego pożałowałam. Pulsujący ból w czaszce wcale dzięki temu nie zmalał, a wręcz przeciwnie sprawił, że aż się skrzywiłam. Rozejrzałam się po pokoju, w którym się znajdowałam. Zdezorientowana zauważałam coraz to kolejne szczegóły pomieszczenia, którego nie wiedziałam nigdy wcześniej. Przyjemny wystrój, nic nie mogłabym mu zarzucić, gdybym tylko… wiedziała, gdzie jestem. Na kremowych, wytapetowanych ścianach wisiały pojedyncze obrazy, raczej abstrakcyjne, bo nijak nie mogłam odgadnąć, co przedstawiają. Naprzeciwko łóżka, na którym leżałam, znajdowały się sporych rozmiarów, drewniane drzwi, pod oknem stały komoda i dwie szafki. Na suficie wisiał imponujący żyrandol wykonany z drobniusieńkich kryształków, które teraz pod wpływem światła lśniły wszystkimi kolorami tęczy. Ogromne okna przysłonięte były cienkimi, fiołkowymi zasłonkami, które jednak nie spełniały swojej funkcji, bo światło bez przeszkód przedostawało się przez nie do wnętrza. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie walające się po podłodze ubrania, wśród których, o dziwo, rozpoznałam moje własne! 
Automatycznie spojrzałam na siebie. Poczułam falę gorąca zalewającą mnie od środka. Jak ja się tu znalazłam?! I dlaczego byłam naga?! Ogarnęło mnie przerażenie.
Jęknęłam, łapiąc się za głowę i usilnie próbując przypomnieć sobie poprzedni wieczór i przez chwilę wydało mi się, że wszystko dokładnie pamiętam. Moje urodziny. Te dwa słowa wyjaśniałyby wszystko. Zaplanowana impreza, pub, alkohol i ten chłopak… Tańczyliśmy. Ale dlaczego moje wspomnienia urywają się w tym momencie?
Usłyszałam ciche westchnięcie i szelest materiału tuż przy mnie. Zamarłam, powoli uzmysławiając sobie, co mogło się tu wczoraj stać. Czy byłam wczoraj na tyle pijana, by spędzić noc z facetem, którego praktycznie w ogóle nie znałam? Skoro, zanim urwał mi się film, byliśmy razem, to…
Kompletnie zszokowana i przerażona spojrzałam w stronę, z której dobiegały mnie odgłosy. Osłupiałam, otwierając szeroko oczy , gdy tuż obok mnie zobaczyłam chłopaka, podpierającego się na łokciu i mierzącego mnie zdziwionym spojrzeniem. Jego wzrok prześlizgnął się po moim ciele, by w końcu zatrzymać się na twarzy. Brunet, rozczochrane włosy, niebieskie oczy… ten sam, którego poznałam wczoraj. I który…
- Louis Tomlinson?! – spytałam niemal bezgłośnie z oczami wielkości spodków. – Co ty tutaj robisz?!
- Mógłbym spytać cię o to samo – odparł. – Skąd znasz moje nazwisko?
- Znam cię. To znaczy…
Przerwałam, dochodząc do wniosku, że to nie jest najlepsza pora na dokładne tłumaczenia, skąd właściwie go znam. O tym mogliśmy porozmawiać później. Najpierw chciałam się dowiedzieć, czy między nami do czegoś doszło. Przypominając sobie o swojej nagości, naciągnęłam cieniutką kołderkę po samą szyję, ale i tak nie udało mi się zasłonić pleców.
Co on tutaj robił? Co ja tutaj robiłam?!
- Czy ty… to znaczy… - niezbyt wiedziałam, jak mam go o to zapytać. – Czy my wczoraj…
- Nie wiem – przerwał mi, domyślając się, o co mi chodzi. – Nie pamiętam.
Pokręcił z udręczeniem głową, nadal uważnie mi się przypatrując. Oblałam się rumieńcem pod wpływem jego spojrzenia i wzięłam do ręki telefon, który znalazłam koło łóżka. Spojrzałam na wyświetlacz i zamarłam. Jedenasta rano. Już dawno powinnam być w domu, dzisiaj mieli przyjechać do mnie w odwiedziny rodzice.
- Szlag – jęknęłam, wybierając numer [I.T.P.].
Kątem oka dostrzegłam, że chłopak przygląda mi się z zainteresowaniem, w ogóle nie okazując przy tym zażenowania. Co on w ogóle sobie wyobrażał?
Odebrała po dwóch sygnałach.
- Cześć – jej głos mówił mi, że jest w świetnym nastroju. – Gdzie się wczoraj podziałaś? Jak głowa? Moja boli jak cholera.
Czego innego mogłam się po niej spodziewać? Przecież ona praktycznie nigdy nie piła…
- Moja też – uśmiechnęłam się mimowolnie.
- Gdzie zwiałaś wczoraj? – powtórzyła pytanie, na które nie miałam ochoty odpowiadać.
Najwidoczniej poszłam przespać się z Louisem Tomlinsonem. Teraz leżę z nim w jednym łóżku w hotelowym pokoju, który znajduje się Bóg wie gdzie. No pięknie, lepiej być nie mogło.
- Szczerze? Nie wiem. Nie mam pojęcia, gdzie jestem. Mam do ciebie prośbę – dodałam szybko, zanim zdążyła mi odpowiedzieć. – Zajmij się, proszę, moimi rodzicami. Mają przyjechać do mojego mieszkania za godzinę, zapasowy klucz masz u siebie.
Nie miałam najmniejszej ochoty na zdawanie jej szczegółowego sprawozdania, tym bardziej, że nawet nie za bardzo wiedziałam, co miałabym jej powiedzieć. Zachowałam się tak lekkomyślnie!
- Jasne – odparła nieco zdziwiona.
- Dzięki. Przyjadę za jakieś… za jakiś czas – poprawiłam się, zdając sobie sprawę, że nie mam pojęcia gdzie jestem i jak daleko mam do mojego mieszkania.
- Na razie – usłyszałam, zanim się rozłączyłam.
Odłożyłam telefon na szafkę, stojącą koło wielkiego łóżka, w którym się znajdowaliśmy. Nie miałam pojęcia, co powinnam teraz zrobić. Ubrać się i wyjść, udając, że nic się nie stało? Przedstawić cię? Ale po co? Dla niego mogłam być kolejną naiwną panienką na jedną noc. Spojrzałam na Louisa, który opadł z powrotem na poduszkę. Wpatrywał się teraz w idealnie biały sufit z zagadkowym wyrazem twarzy.
- Gdzie jesteśmy? – spytałam cicho, wyczuwając jego zdenerwowanie.
Był nieco wyprowadzony z równowagi i widocznie się nad czymś zastanawiał. A może i nie…
- Nie wiem. Nie mogę wstać – odparł, uśmiechając się drwiąco.
Skinęłam głową, rozumiejąc, co ma na myśli. On też był nagi. Cóż, to była mało komfortowa sytuacja, ale trzeba było znaleźć jakieś rozwiązanie. Chyba padło na mnie.
- Jeśli się odwrócisz – zaczęłam, a on wbrew moim słowom skierował na moją osobę swoje niebieskie tęczówki – to ubiorę się i zejdę do recepcji.
Mimowolnie spojrzał na moje obnażone plecy i uśmiechnął się.
- Jasne. Obiecuję, że postaram się nie patrzeć – zaśmiał się, wyciągając spode mnie moją poduszkę i kładąc ją sobie na twarzy.
Był taki… uroczy. I zabawny. Czy wczoraj nie przyszło mi do głowy coś podobnego?!
- Postarasz się? – powtórzyłam, unosząc do góry brwi, czego niestety nie mógł zobaczyć.
- Ubieraj się, zanim się rozmyślę – jego głos mówił mi, że był rozbawiony.
Wyślizgnęłam się spod cienkiej, puchowej kołderki i zabrałam się za zbieranie porozrzucanych po podłodze ubrań.
- Spiesz się – wymruczał z ustami przy poduszce. – Zaraz mi się to znudzi.
- Nawet się nie waż! – warknęłam srogo, chociaż na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
Stop! Nie mogłam się tak zachowywać! W tej całej sytuacji nie było nic śmiesznego! Zachowałam się jak kretynka. Upiłam się i wylądowałam w łóżku z jakimś facetem! „No cóż, mogłam trafić gorzej” przemknęło przez moją głowę, ale zaraz doprowadziłam się do porządku. Nie, nie i jeszcze raz nie!
- Jak ci idzie? Pomóc ci? – usłyszałam jego stłumiony głos i mimo próby zachowania powagi, wybuchłam śmiechem. – Jestem chętny.
- Przymknij się – prychnęłam, chowając się za drzwiami łazienki.

Zapowiada się, że ten imagin będzie dłuższy niż moje poprzednie. Czuję, że pojawi się tu jeszcze kilka części :) Co wy na to? 
wpadłam na pomysł, ale... potrzebuję waszej opinii. Chcecie tutaj elementy '+18' czy sobie darować?
Proszę o choćby krótkie komentarze <3

~W.


6 komentarzy:

  1. To jest swietne!! Czekam z niecierpliwoscia na kolejne czesci:) ozywiscie ze chcemy sceny 18+ haha. Buziaki xx

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny :)czekam na kolejne ze scenami 18+ :)ha ha

    OdpowiedzUsuń
  3. Po prostu superrr ;*
    Zapraszam na moją stronkę o 1D ... będę wdzięczna za lajki <3
    https://www.facebook.com/pages/Jaram-si%C4%99-One-Direction-jak-Liam-Toy-Story/343667862412814

    OdpowiedzUsuń
  4. jasne dawaj!!!

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K