poniedziałek, 25 listopada 2013

#154 Louis (część 1)

Znów to zrobiłam. Wiedziałam, jak bardzo go to rani, a mimo wszystko znów to zrobiłam.

Na dworze było całkiem ciepło, jak na środek jesieni, ale i tak musiałam zaciągnąć kaptur na głowę by schować się przed podmuchami zimnego wiatru pod kurtką. Londyn wyglądał przepięknie o tej godzinie. Mimo późnej pory, nie było ani trochę ciemno. Wszędzie coś się świeciło: latarnie, szyldy, podświetlane reklamy, a nawet światła w niektórych domach. Na ulicach roiło się od młodych ludzi. Kilkuosobowe grupki śmiejąc się głośno podążały w tylko sobie znanych kierunkach. Tylko ja szłam ulicą sama, ale nie czułam się z tym źle. Nic nie czułam. Tak było za każdym razem. Zupełna pustka. Jakby ktoś wyrwał mi serce i nie pozostawił nic w zamian.
Skręciłam w lewo i moim oczom ukazała się urocza, wąska uliczka. Po obu jej stronach stały niewielkie kamieniczki. Domy różniły się tylko autami, które przed nimi stały. Wszystko było tu takie uporządkowane. Zupełne przeciwieństwo tego, co działo się w mojej głowie.
Skręciłam jeszcze kilka razy i znalazłam się pod domem, który dzieliłam z moim narzeczonym. Był to prawdopodobnie największy budynek w okolicy. Zawsze lubiłam duże domy. Dlatego nie podobało mi się życie w centrum Londynu. Tam mieszkania były bardzo przytulne, ale tak małe, że nie mieściło się w nich dosłownie nic. Nie było gdzie się ruszyć.
Na moją prośbę wraz z Lou kupiliśmy mieszkanie właśnie na przedmieściach miasta. Co prawda, musiałam dłużej dojeżdżać do pracy, ale było warto. Okolica była śliczna, spokojna, a sąsiedzi niezwykle uprzejmi. Po prostu idealne miejsce, aby założyć rodzinę z mężczyzną, którego kocha się nad życie. Jednak dla mnie to nie było to.
Wyciągnęłam klucze do domu z kieszeni torebki i włożyłam je do zamka. Przekręciłam kilka razy i pchnęłam drzwi.
W domu paliły się światła, co oznaczało, że Louis nie poszedł jeszcze spać. Westchnęłam i weszłam do pomieszczenia. Zdjęłam buty, a kurtkę odwiesiłam na wieszak. Ruszyłam w stronę salonu. W pokoju również paliło się światło, był włączony telewizor, ale nigdzie nie widziałam Lou. Rzuciłam torebkę na łóżko i przeczesałam dłonią włosy. Brudne ubrania, papiery i wszystko inne walało się po całym pomieszczeniu. Jak zwykle. Ponownie westchnęłam i schyliłam się, aby posprzątać.
Usłyszałam za sobą kroki. Podniosłam się, a mój wzrok skierował się na drzwi, przez które przed chwilą weszłam. Tym razem stał w nich Tomlinson, opierając się o framugę z puszką piwa w ręku.
-Hej – rzucił, przyglądając mi się uważnie.
-Cześć – odpowiedziałam bez uczuciowo i wróciłam do swojego poprzedniego zajęcia.
Zapanowała niezręczna cisza, którą po chwili przerwał Louis.
-Jak było w pracy?
-Dobrze, a u ciebie?
-Okej.
Nawet na niego nie spojrzałam. Znów usłyszałam kroki i zanim zdążyłam się zorientować mój narzeczony zniknął. Posprzątałam resztę rzeczy i zmęczona padłam na kanapę.
Nie spytał, gdzie byłam. Nigdy nie pytał, bo dokładnie wiedział, ale nie chciał tego usłyszeć. Nasz związek już od dłuższego czasu nie miał kompletnie żadnego sensu. Tomlinson ciągle pracował. Bycie najpopularniejszym boysbandzie na świecie zajmuje cholernie dużo czasu.
Co prawda ja również miałam swoją pracę, ale nie zajmowała ona tyle czasu. Wracałam do domu po południu i czekałam na Lou tylko po to, żeby porozmawiać z nim przez 15 minut podczas kolacji i iść spać. Chłopak nie miał siły na nic po tak ciężkim dniu. A ja nie mogłam już tego znieść. Przestałam na niego czekać, a zaczęłam wychodzić i bawić się ze znajomymi.
Już nie jadaliśmy razem kolacji, przez co w ogóle przestaliśmy rozmawiać. Praktycznie się nie widywaliśmy. Brakowało mi go. Brakowało mi jego miłości, jego ciepła, jego słów, jego zapachu, jego brązowych włosów w wiecznym nieładzie i pięknych oczu, w których mogłam utonąć za każdym razem. Chciałam po prostu czuć się kochana. A Louis już mi tego nie dawał. Byłam samotna, smutna i zaniedbana. Dlatego zaczęłam szukać uczucia u kogoś innego.
Zaczęłam spotykać się z Jai'em. Chłopak mnie adorował. Robił cudowne niespodzianki, obsypywał prezentami, zabierał w różne, ciekawe miejsca, ale co najważniejsze, dawał mi poczucie bezpieczeństwa i tego, że jestem komuś potrzebna. Kochał mnie.
Ja nie darzyłam go tak silnym uczuciem. Nie potrafiłam. Nie był dla mnie tym jedynym, ale pozwalał mi się poczuć lepiej. Traktowałam go jak odskocznię od codzienności. Jai wiedział o tym, że jestem w związku, a mimo to był mi tak strasznie wierny i oddany.
Mimo tego całego mętliku w mojej głowie i mieszanych uczuć, wciąż coś przyciągało mnie do Tomlinsona. Nie byłam pewna, czy to miłość, czy coś innego, ale nie wiedziałam, jak to sprawdzić. Wciąż powtarzałam, że może z czasem wszystko się wyjaśni. Że będzie lepiej. Ale czy potrafiłam w to uwierzyć?
Byłam prawie pewna, że Louis wie o tym, co robię, albo chociaż podejrzewa. Widziałam to w jego oczach za każdym razem, gdy wracałam tak późno do domu. Kiedy wychodziłam gdzieś wieczorem lub nocowałam u znajomych. Wiedziałam, że chciał zapytać, ale bał się odpowiedzi. Raniłam go za każdym razem. Nienawidziłam, kiedy cierpiał. Więc dlaczego wciąż mu to robiłam? Nie wiem. Było mi z tym cholernie źle, ale nie potrafiłam przestać.
Ponownie westchnęłam i podniosłam się z kanapy. Opuściłam salon i weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i przebrałam się w piżamę. Jak zawsze.
Wyszłam z toalety, po cichu zamknęłam za sobą drzwi i skierowałam się na górę, w stronę sypialni, którą dzieliłam z Lou. Weszłam po schodach, przeszłam korytarzem i znalazłam się w pomieszczeniu, do którego zmierzałam.
-Jeszcze nie śpisz? - spytałam, na widok Tomlinsona siedzącego tyłem na łóżku w samych bokserkach z telefonem w dłoni.
-Muszę ci coś powiedzieć – odparł, odkładając komórkę i odwracając się do mnie przodem.
Wszystkie moje mięśnie się spięły. Stanęłam prosto, a zaciśnięte w pięści dłonie schowałam za plecami. Spojrzałam na chłopaka lekko zdezorientowana i zestresowana. Nie wiedziałam, co chce mi powiedzieć, ale bałam się, że ma to związek z moimi wyjściami.
-Słucham – wydusiłam z siebie.
-Razem z chłopakami mamy podpisywanie płyt w Newcastle, więc wyjeżdżam na weekend.
Odetchnęłam z ulgą na tyle dyskretnie, żeby Louis tego nie zauważył. Rozluźniłam mięśnie i zdobyłam się na wątły, niezbyt przekonujący uśmiech.
-Okej.
Tomlinson odwzajemnił mój gest, po czym odwrócił się i podszedł do łóżka, szykując się do spania. Zrobiłam to samo. Ułożyłam się po swojej stronie, tyłem do Lou i zgasiłam lampkę, znajdującą się na półce koło mnie.
-Dobranoc – rzuciłam i zamknęłam oczy.
-Dobranoc.

Hej kochani! Wow, ale długo mnie tu nie było *o* Ale wracam do was z nowym imaginem :) Dawno nie było nic o Lou, więc proszę.
Wiem, że ostatnio blog był przez nas nieco zaniedbywany, ale wracamy z nowymi pomysłami i cudowną, czwartą autorką, więc myślę, że damy sobie radę :)
Jak wam się podoba imagin? Chcecie kolejną część?
Pamiętajcie, jeśli ten blog ma wrócić do żywych, musimy współpracować, więc proszę was, komentujcie :*
Kocham xx

~M

48 komentarzy:

  1. Jasne, że chcemy kolejną część!:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super się zaczyna :) Czekam na next *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. oczywiście, że chcemy kolejną część! strasznie mnie zaintrygowałaś! I nie wiem czemu czytając to miałam na uwadze Elkę jako główną bohaterkę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne to jest ! mam nadzieję, że kolejna część już niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Suuuper czekam na nexta^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej! Witaj z powrotem <3 dawaj szybko dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow po prostu brak mi słów *o*
    Czekam na next z kurewską niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No pronto,że chcemy następną część! ;) Miło tak poczytać takiego imagina.
    Ciekawy pomysł. Imag cudowny :* Mam nadzieję,że druga część pojawi się niedługo. Czekam na next ;) W tym czasie zapraszam do siebie:
    http://Imaginy-o-one-direction-story.blogspot.com
    http://OneDirectionLove-story.blogspot.com
    http://littethings1dstory.blogspot.com
    http://1ddaystory.blogspot.com
    Przepraszam za spam,pozdrawiam i życzę dużo weny. Niati <3

    OdpowiedzUsuń
  9. To jest cudowne <3 prawie się popłakałam ;_;
    To straszne co się stało z ich uczuciem :( wypaliło się? Ugh nie...to przykre :(
    Oh żal mi Lou, jej też :( biedni.

    Pewnie, że chcę kolejną część :) będę czekać z niecierpliwością :*

    @NikusiaLove1D

    xoxo <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Juz kocham tego imagina ! Jak zawsze wciagajacy i przepiekny. Naprawde, czytam duzo blogow z imaginami, ale ten jest moin glownym. To na wasze imaginy czekam z najwueksza niecierpliwoscia , dziekuje xx..

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny pomysł na imagina. Naprawdę spodobało mi się wprowadzenie i miłość, która nie jest już równie mocna. Mam jednak wrażenie, że to uczucie nie wygasło całkowicie. Trzeba tylko o nie zawalczyć. Ogólnie świetny sposób na opisanie historii *.* Poza tym kocham, kiedy pojawia się coś z Lou w roli głównej <3
    Nie lubię takich chwil, kiedy zaczynam wkręcać się w akcje imagina i zostaje on przerwany. Potem nie mogę przestać się skupić na niczym innym, bo myślę tylko o tym, jak dalej potoczy się akcja. Nie pomaga to za bardzo, kiedy próbuję się uczyć :/ Dlatego mam nadzieję, że dodasz kolejną część stosunkowo szybko. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow nie da sie opisac jak bardzo sie ciesze ze teraz tak czesto pojawiaja sie nowe imaginy ! Super super super !
    Kocham jak zawsze
    N. ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. nie moge sie doczekac co bedzie dalej...

    OdpowiedzUsuń
  14. Super :) mam nadzieję, że będzie następna cześć :D

    OdpowiedzUsuń
  15. oczywiście, że chcemy ! :) super :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam wasze imaginy ;3! Wszystkie macie wielką wyobraźnię i talent do pisania. A ten jest bardzo ciekawy, taki prawdziwy... Niestety często tak się dzieje, że dwoje ludzi wciąż się kocha ale już nie umie tego okazać ;c Mam tylko nadzieję, że to uczucie przetrwa <3 Czekamy na kolejną część! :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Juz mi się podoba i czekam na pomysły
    @JustinePayne81

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham to ! Dziwne, takie odmienne dlatego mi się podoba. Czekam na kolejną część, która mam nadzieję, pojawi się szybko :) x

    OdpowiedzUsuń
  19. O matko. mój Louis, super,świetny cudaśny inny. Czekam na kolejną część :D Monia

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale mi dogadzasz, akurat szukałam czegoś z LouLou no i proszę ^^
    Czekam na kolejną część i cieszę się, że wracacie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ojej... Cudo!! Cieszę się, że w końcu pojawiają się jakieś imaginy... <3 Kocham ten blog i Was... No i oczywiście, że chcemy kolejną część (a może nawet więcej xD).
    Pozdowionka i życzę dobrej weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zajebiste *.* musi być kolejna cześć :-))) kc

    OdpowiedzUsuń
  23. Super! Tyko szkoda że krótki... <3 Nie mogę się doczekać kolejnej części. ;) / @Wiki_Official_x

    OdpowiedzUsuń
  24. no zapowiada sie ciekawie na prawde fajny czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ycyycycycy zajebiste czekam na następna część która mam nadzieję pojawi sie szybko ;) :D :***

    OdpowiedzUsuń
  26. Wow. Nidgy nie spotkałam się ze zdradą w ff. Gratulacje za pomysł i pięknie dobrane słowa. Z niecierpliwością czekam na kolejne części. Xxx

    OdpowiedzUsuń
  27. Boski jak bluzka Zayna na 1DDay ;D

    OdpowiedzUsuń
  28. Tak ale prosze nie roździalj ich niech będom razem

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetne! Bardzo mi się podoba :) Nie mogę doczekać się nn. Życzę duuuuuuuużo wenki xx

    OdpowiedzUsuń
  30. Zaczyna się bardzo ciekawie więc nie mogę doczekać się nexta !!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. Mimo delikatnie nudnego (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) wstępu mam wrażenie że to opowiadanie będzie świetne i dość ciekawe. Taka historia nieszczęśliwej miłości. z niecierpliwością czekam na kolejne części

    Ps. Nie jestem pewna ale chyba poprawna jest forma boyband. Bez s w środku

    OdpowiedzUsuń
  32. ciekawie się zapowiada :) będe czytać napewno pozostałe części :)
    weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Świetneee . ♥ Nie mogę doczekać się kolejnej części ;D

    OdpowiedzUsuń
  34. Moje zdanie jest takie jak zawsze. ŚWIETNY *o* *_________*

    OdpowiedzUsuń
  35. Uh. Mój biedny Boo. Nie obiecuję, że uda mi się przeczytać całość, bo nienawidzę, jak Louis cierpi, ale piszesz coraz fajniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Fajny ♥ Tylko dołujący. Bo jak sobie wyobrażasz ile związków lub małżeństw wygląda w ten sposób...aż chce się płakać . nienawidzę głównej bohaterki. Pierdolona suka. Zdradza go ,ale nie wie czemu. nie zasługuje na niego. Kompletnie nie zasługuje,to samolubna szmata. przepraszam za bluźnienie ,ale nienawidzę niewierności. Nie lepiej było porozmawiać? Pogadać,że chce się spędzać więcej czasu razem? Nie,lepiej było dać dupę jakiemuś kolesiowi. Rany jak ja przeżyam...no ,ale wiesz co? Po raz pierwszy chciałabym ,żeby ta suka (która nie jest moim imieniem,nie tutaj xd) nie była z Lou. Żeby on znalazł sobie inną,lepsza xd Jaka ja głupiano ale neverminded ♥ Kocham skarbeńku utalentowany ♥♥♥
    Całuski ;***

    OdpowiedzUsuń
  37. Woow genialne !! ;) Daalej prosze !! :**

    OdpowiedzUsuń
  38. jeeej.. to jest cudaśne! <3
    i chyba podejrzewam, co może się wydarzyć :D
    no nic, czekam nn <3
    pisz szybcitko <3

    OdpowiedzUsuń
  39. Samym początkiem ogromnie zachęciłaś mnie do dalszego czytania. Mam nadzieje, że nie długo dodasz następną część. Cuuudne :**

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetnie się zaczyna <3 ~Nika~

    OdpowiedzUsuń
  41. No zapowiada się kolejna wspaniała historia <33
    Więc czekam na następną część xx.

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K