piątek, 25 stycznia 2013

#57 Niall (część 1)



- Przestań! – syknęłam gniewnie, gdy po raz kolejny próbował to zrobić.
Odsunął się ode mnie, unikając mojego spojrzenia. Widziałam łzy napływające do jego oczu i zalewające jego twarz rumieńce. Był smutny, zawstydzony… Czułam się winna, widząc, że go unieszczęśliwiam, ale nie potrafiłam inaczej. Nie potrafiłam przestać go krzywdzić, tak samo, jak on nie był w stanie zrozumieć.
- Rozmawialiśmy o tym – przypomniałam mu z wyrzutem.
- Dlaczego? – spytał cicho, nieśmiało podnosząc na mnie wzrok. – Dlaczego nie chcesz dać nam szansy?
Spytał o to po raz pierwszy, choć z pewnością to pytanie przychodziło mu na myśl za każdym razem gdy go odrzucałam. Jego i miłość, którą mi ofiarował. Mogłabym być dla niego wszystkim, mogłabym stać się ostatnią dziewczyną, która spróbowałaby jego ust, która trzymałaby go za rękę. Pozwoliłby mi na wszystko, byłabym jego księżniczką, jego ukochaną, zawsze pierwszą i najważniejszą. A on mógł już do końca świata należeć do mnie. Nie wiedziałam, dlaczego tak naprawdę nie chcę z nim być, w końcu byliśmy dobrymi przyjaciółmi. Wiedziałam, że mogę mu ufać, że nigdy mnie nie zawiedzie. Ale zdawałam sobie też sprawę, że nasze relacje mu nie wystarczają, a to sprawiało, że czułam się… zniechęcona? Nie, nie mogłabym…
- Nie ma żadnego nas! – wypaliłam, wiedząc, że po raz kolejny zadaję mu ból. – Nie kocham cię!
Był zaskoczony. Zrozpaczony.
Ja też. Nie wierzyłam, że te trzy słowa wydobyły się z moich ust. Nie wierzyłam, że sprawiłam mu taką przykrość. A przecież mi na nim zależało – jak na bracie. Brata się kocha, szanuje. Jest się przy nim, gdy potrzebuje pomocy i ramienia do wypłakania, bo przecież każdy ma chwile słabości. Zamarłam z przerażenia, zakrywając otwarte usta dłonią. Co ja najlepszego zrobiłam?!
Wiedziałam, że mnie kocha, że jestem dla niego jedyną. Czułam to mocniej niż zdawał sobie z tego sprawę i bardziej niż on by tego chciał. Wiedziałam, że dla tych dwóch magicznych słów rzuciłby wszystko, stawił się pod moimi drzwiami w środku nocy, byleby tylko wiedzieć, że moje serce należy do niego. Był pod tym względem idealny i pewna część mnie rozumiała, że jestem kompletną idiotką, krzywdząc go. Najlepiej dla niego byłoby, gdybym raz na zawsze zniknęła z jego życia i nigdy do niego nie wróciła. Ale on tego nie chciał. Nie pozwoliłby mi.
Opamiętawszy się, wybiegłam z jego domu, zanim po jego policzkach spłynęły gorzkie łzy. Nie chciałam widzieć, jak płacze. Nienawidziłam siebie za to, że do tego doprowadziłam. I to nie pierwszy raz. Było mi wstyd, że uciekłam, że zostawiłam go samego akurat wtedy, gdy potrzebował wsparcia i zrozumienia. Gdy potrzebował mnie. Widziałam w jego oczach, jak desperacko pragnął tego uczucia, tej miłości. W każdej łzie, którą miał dziś uronić, była część mnie i nie potrafiłam sobie z tą świadomością poradzić.
Nie byłam pewna, dlaczego to zrobiłam. Dlaczego zniknęłam, porzucając go? Dlaczego sprowokowałam go do płaczu w samotności, do smutku? Przecież moglibyśmy być razem szczęśliwi. Mogłabym teraz zawrócić, paść przed nim na kolanach i błagać, by mi wybaczył, bo ten aniołek nigdy nie powinien doświadczyć cierpienia.
On był jeszcze dzieckiem. Fakt, miał dziewiętnaście lat i wyglądał jak prawdziwy mężczyzna, ale w środku był bezbronnym dzieckiem. Uparty, bezpośredni i rozbrajająco szczery. Niall był jednym z tych nielicznych chłopców, którzy nigdy nie potrafiliby nikogo skrzywdzić, cierpliwie czekających na tę wyjątkową dziewczynę, którą mogliby objąć, przytulić, ułożyć do snu i czekać, aż zaśnie… Te wszystkie cechy sprawiały, że wydawał się po prostu nieskazitelny.
Poczułam zalewającą mnie falę frustracji. Dlaczego on to niszczył? Dlaczego nie potrafił zrozumieć? Albo dlaczego nie chciał…? 
Który raz próbował mnie pocałować? I który raz się odsunęłam? Nie potrafiłam podać żadnej konkretnej liczby, ale wiedziałam, że było tych „razów” zbyt wiele i cała ta sytuacja trwała zbyt długo. Miałam dość tej chorej, toksycznej relacji.
Zaszyłam się w domu, unikając kontaktu z innymi ludźmi. „Jesteś silna, dasz sobie radę sama” powtarzałam sobie w myślach i ściśle się tych słów trzymałam. Żadnych telefonów, żadnych smsów i żadnych maili. Nie odpowiadałam na prośby reszty chłopców, bym się z nimi skontaktowała czy chociażby dała jakikolwiek znak, że żyję. Zadaliby mi masę pytań, na które nie miałam ochoty udzielić im odpowiedzi. „Dlaczego Niall płakał?” – „Bo go skrzywdziłam”. „Dlaczego do nas nie przyjdziesz?” – „Nie chcę go spotkać”. „Co się stało?” – „Powiedziałam Niallowi, że nic nas nie łączy i go nie kocham”.
Nie wiem, jak długo tak trwałam – w kompletnej ciszy i w kompletnej ciemności, bo bałam się spojrzeć sobie samej w oczy. Wiedziałam, co bym w nich zobaczyła. Poczucie winy. Smutek. Cierpienie. Tęsknotę. Nie chciałam tego czuć. Nie chciałam tego czuć i nie chciałam wiedzieć o tym, co dzieje się w moim wnętrzu. Było tego za dużo.
Włączyłam komputer. Na twitterze aż roiło się od podekscytowanych dziewczyn, które pisały o dzisiejszym koncercie chłopców w Londynie. Każda z nich chciałaby na niego pójść, każda chciałaby ich zobaczyć, porozmawiać, przytulić… Otworzyłam szufladę i wyjęłam z niej niewielki świstek. Bilet. Z wejściówką za kulisy. Niall i reszta chłopców dali mi go tydzień temu, żebym mogła po raz kolejny zobaczyć ich na żywo. Byłam szczęśliwa, że będę mogła ich wspierać i być przy nich.
Z biletem w ręce włożyłam na siebie kurtkę z kapturem i zamknąwszy za sobą drzwi, schowałam klucze do kieszeni. Nie myślałam o tym zbyt długo. Wiedziałam, że jeżeli zacznę się zastanawiać, to po prostu stchórzę, a nie chciałam po raz kolejny pokazać, jaka słaba jestem. Nawet nie byłam pewna, czy dobrze robię, ale czułam, że to jedyne, do czego jestem w tej chwili zdolna. Po prostu go oddam. Znajdę jakąś dziewczynę, wcisnę jej bilet i odejdę, zanim zdąży mnie rozpoznać. Ona będzie szczęśliwa, a ja uniknę spotkania z nim.
Na potencjalną kandydatkę nie musiałam zbyt długo czekać. Jakaś dziewczyna około lat szesnastu szła w deszczu chodnikiem, nucąc pod nosem dobrze znaną mi melodię. What Makes You Beautiful. Idealnie.
- Hej! Zaczekaj! – zawołałam, biegnąc w jej stronę.
Odwróciła się zaskoczona, świdrując mnie wzrokiem. Była dość ładna. Średniego wzrostu brunetka.
- Znam cię? – spytała, mrużąc swoje brązowe oczy.
- Wątpię – odparłam szybko, biorąc głęboki wdech. – Lubisz One Direction?
- Lubię. A co? – była nieufna. Nie dziwiłam jej się.
To była w jej oczach chyba jedna z tych sytuacji, w których nie powinno się uczestniczyć. Nieznajoma zaczepia ją na ulicy, wypytuje o jej zainteresowania… Mimo to nie odeszła.
- Bo – zaczęłam, ściskając nerwowo bilet. – to się dobrze składa.
- Dlaczego dobrze?
- Oni dzisiaj mają koncert i mam na nie… - urwałam, nie mając pojęcia, dlaczego to zrobiłam.
Poczułam, że nie mogę dać jej tego biletu. Nie mogę ich zostawić. Zostawić jego. I to było kolejne uczucie, którego nie chciałam. Potrzebowałam go jak powietrza. Czułam ogromną potrzebę, by pojechać na ten koncert i najnormalniej w świecie powiedzieć im, że są świetni. Tylko tyle. Po prostu przy nich być.
- Mam ochotę na niego pójść i nie wiem, gdzie mogę kupić bilet – poprawiłam się, mocniej naciągając na twarz kaptur.
- Biletów już nie ma. Są wyprzedane. Musisz kupować je kilka miesięcy wcześniej – odparła, po czym odeszła, zostawiając mnie sam na sam z moimi myślami.
Nie rozpoznała mnie. To dobrze. To, co zrobiłam, było bez wątpienia głupie, ona mogła się zorientować.
Byłam beznadziejna. Beznadziejna we wszystkim, co robiłam i we wszystkim, co czułam. Chciałam być niezależna, wolna, być sobą i nie zmieniać się dla nikogo i dla niczego. Byłam egoistką, człowiekiem, który był w stanie zniszczyć wszystko, co go otaczało, by dotrzeć do swojej urojonej mety.
Stałam na środku chodnika, w deszczu, na skraju załamania nerwowego. Na skraju bezdennej przepaści, od której dzieliło mnie zaledwie kilka kroków. Boże, obym w porę się cofnęła.


Cześć, Misiaczki! 
Miałam dodać Zayna, wiem! Przekupiliście mnie komentarzami i obiecałam go wam w zeszłym tygodniu, ale prawda jest taka, że utknęłam po pierwszej stronie i nie mam weny, żeby go skończyć. Pojawi się, spokojnie :) Ale jeszcze nie teraz.

W ramach przeprosin oddaję wam Nialla, nad ktorym pracowałam od kilku miesięcy. Niewiele jest go w tej części, ale w kolejnej - dużo więcej. Tak, mam napisaną kolejną część i jestem gotowa dodać ją w każdej chwili, ale musi pojawić się tu zadowalająca ilość komentarzy :) Poza tym, możecie mi napisać - chcecie, żeby trzecia część (zakończenie) była szczęśliwa czy dla odmiany smutna? 
Staram się pisać imaginy do przodu, bo mimo ferii - ciężko mi się wyrobić.
Przypominam wam, kotki, że na tym blogu jest nas trójka, bo część chyba o tym nie pamięta :)
Przy okazji zapraszam na pierwszy rozdział na moim blogu! http://untilyouloveme1d.blogspot.com/


Liczę na wasze opinie :)
Kocham!
~W

29 komentarzy:

  1. Fajny ;D Czekam na następną część <3

    OdpowiedzUsuń
  2. w końcu Niall! jest świetny jak zawsze! napisz jakieś szczęśliwe zakończenie, ostatnio czytam same smutne imaginy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, zostałaś nominowana do Liebster Awards! Żeby dowiedzieć się więcej, kliknij tutaj: http://lovecarrotslikelouis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny ! Nie mogę się doczekać 2 części !

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowite. *o* .
    Idealnie napisane, bardzo lekko się czyta. Aż nie można oczu oderwać. :)
    Czekam niecierpliwie na kolejną część. x

    + zapraszam do mnie: http://the-shadow-war.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. SZCZĘŚLIWE ZAKOŃCZENIE!!! ♥
    Ile komentarzy Cię zadowoli? :)
    GENIALNA CZĘŚĆ! *o* Błagam, dodaj szybko drugą! Trzymaj się ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Napisz proszę szczęśliwe zakończenie, ostatnio wszędzie same smuty ;_; DODAJ TĄ DRUGĄ CZĘŚĆ JAK NAJSZYBCIEJ, BŁAGAM ;3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jej wspaniały , z niecierpliwością czekam na kolejny , SZCZĘŚLIWE ZAKOŃCZENIE :D
    Pozdrawiam :*
    Karolina xoxo

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie moge sie doczekac kolejnej czesci .!

    OdpowiedzUsuń
  10. proszę daj kolejka cześć ? ;o <3

    OdpowiedzUsuń
  11. juz nie mogę sie doczekać kolejnej cześci ! ;* to było świetne !

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny imagin, najlepsza końcówka :) dodaj kolejną część! wymyśl jakies fajne zakończenie, niekoniecznie szczęśliwe, i tak będzie super /Rebelle

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział świetny ! Możesz dodać nawet teraz następny jak chcesz xDD Czekam :3

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale fajny! Smutny ale fajny mam nadzieję że
    zakończenie będzie szczęśliwe napisz jak najszybciej prooooszę ^_^
    PS Fajnie że napisałaś o Niallu

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny ! Czekam na następną część !

    OdpowiedzUsuń
  16. Dodaj 2 częśc błagam xd A i fajnie by było jakby zakończenie było SZCZĘŚLIWE ! ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. świetne!♥ dodaj kolejną część bo nie mogę się już doczekać!:D zakończenie najlepiej szczęśliwe!:3

    OdpowiedzUsuń
  18. super!!!<3 <3 zakończenie niech będzie szczęśliwe
    czekamy tylko jeszcze na kolejna czesc o zaynie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. świetny!!!! ja już chce nastepna czesc! ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jest świetny, ale proszę cię, niech będzie szczęśliwe zakończenie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Super fajnie piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudowne, dodawaj szybko następną częśc :*

    OdpowiedzUsuń
  23. ola twoja fanka ;p27 stycznia 2013 00:55

    imagin fajnie się zapowiada i czekam z niecierpliwością na następną część może ostatnią część napisz nie za smutną ale nie taką że ona będzie z niallem i że będą żyć długo i szczęśliwe bo to naprawdę nudne zaskocz mnie proszę ... jednak to tylko moja sugestia a ty i tak na pewno napiszesz fajną końcówke pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  24. zajeeebisteeee ♥♥♥ napisz ze szczęśliwym zakończeniem proszę!! ;) ♡♡

    OdpowiedzUsuń
  25. http://polishdirectionersblog.blogspot.com/ serdecznie zapraszamy <3
    dopiero zaczynamy, z Twoją pomocą będzie nam łatwiej
    szukamy też redaktora/ redaktorki , możesz nim być Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. C.U.D.O.W.N.Y.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! NAJLEPSZY!!!

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K