
O ile dodatkowe zajęcia
z naszym praktykantem znosiłam bez słowa, to lekcje z nim były dla mnie jedną
wielką katorgą. I nie chodziło nawet o spojrzenia dziewczyn, które najwyraźniej
miały na niego ochotę i jakoś niespecjalnie ukrywały swoje plany wobec niego,
ale o zachowania samego Horana. Mogłam przyzwyczaić się do tego, że patrzy na
mnie bardziej intensywnie niż na pozostałych uczniów i jest odrobinę milszy, bo
przecież każdy nauczyciel – w tym wypadku tymczasowy – ma jakiegoś swojego
pupilka. Problemy zaczęły pojawiać się wtedy, kiedy nasze ręce przypadkowo się
stykały albo wówczas, gdy jego palce dotykały mojej skóry. I chociaż za
pierwszym, drugim, trzecim razem - i za kilkoma następnymi - byłam w stanie
uwierzyć, że ten dotyk faktycznie jest niezamierzony, tak podczas kolejnych
dwóch dni zaczynało to być dość wątpliwe.
Podczas dodatkowych
zajęć nikt specjalnie nie przyglądał się temu, jak Niall zachowuje się w
stosunku do mnie i to był chyba jedyny plus całej tej sytuacji. Starałam się
ignorować jego urocze uśmiechy i zająć się tym, czym powinnam na dodatkowych
godzinach matematyki, ale jeśli mam być szczera, niezbyt mi się to udawało. I
tutaj wina leżała tylko i wyłącznie po stronie Horana. To on dekoncentrował
mnie co chwilę namolnym spojrzeniem tych cholernie idealnych, błękitnych oczu i
prosił, żebym została na chwilkę po lekcji. Nawet kiedy odmawiałam, tłumacząc
się, że spieszę się na stołówkę czy gdziekolwiek indziej, i tak udawało mu się
mnie przekonać i kończyło się to luźną pogawędką o pogodzie czy poszczególnych
uczniach. A taki układ ani trochę mi nie pasował.
Dzień piąty
Lekcja matematyki
- Przykro mi to mówić, ale taka jest moja rola w
tej szkole – zaśmiał się, podrzucając w ręku kawałek kredy. – Tak więc…
wyciągnijcie karteczki.
Po klasie rozbiegły się zawiedzione jęki i
niespokojne szepty uczniów, którzy byli zupełnie nieprzygotowani na taki bieg
wydarzeń. Horan miał praktyki w naszej szkole od początku tygodnia i ostatnie,
czego każdy z nas się po nim spodziewał, to niezapowiedziana kartkówka. Ja też
nie oczekiwałam tego ze strony Nialla, ale nie zamierzałam protestować, bo to i
tak niewiele by dało. Nie uczyłam się w domu, bo – chyba jak każdy – miałam
wiele ciekawszych rzeczy do zrobienia, a jedna trója w tą czy w tamtą nie
robiła mi różnicy. Nie miałam żadnych szans na piątkę na koniec półrocza, więc
to nie należało do moich największych zmartwień na ten moment.
Wyrwałam z zeszytu podwójną kartkę i podpisawszy
się, zapisałam wszystkie zadania, które Niall zanotował na tablicy. Na ich
rozwiązanie dał nam dwadzieścia minut, ale nawet gdybyśmy mieli dwa razy tyle
czasu, nie dałabym rady ogarnąć ich wszystkich. Może i nie miałam jakiś
specjalnych trudności z matmą, ale geniuszem w tej dziedzinie też nie byłam.
Nie zdziwiło mnie więc, kiedy po wyznaczonym czasie na mojej kartce widniały
rozwiązania do mniej niż połowy zadań. Cóż, starałam się.
- Możecie wyciągnąć książki – powiedział,
przechadzając się po klasie i zbierając kolejne kartkówki.
Odsunęłam swoją kartkę na brzeg ławki i odszukałam
w torbie potrzebny podręcznik. Nie byłam z siebie dumna, ale nie zamierzałam
też rozpaczać. To tylko ocena, prawda? Następnym razem pójdzie mi lepiej. Poczułam
na sobie spojrzenie Nialla, kiedy zatrzymał się obok mojego krzesła, by zabrać
moją klasówkę.
- Jak ci poszło? – spytał cicho, zmuszając mnie
tym samym do podniesienia na niego wzroku.
Moje oczy natychmiast napotkało jego błękitne
tęczówki, więc odwróciłam głowę, wzruszając lekko ramionami. Byłam świadoma
kilkunastu spojrzeń skierowanych w nasza stronę i czułam, jak na moje policzki
wypływa szkarłatny rumieniec zażenowania. Lubiłam tego chłopaka zdecydowanie
bardziej niż powinnam i zdawałam sobie z tego sprawę, ale nikt poza mną nie mógł o tym wiedzieć. To tylko przysporzyłoby
kłopotów mnie i jemu.
- Tak sobie – mruknęłam, przygryzając nerwowo
dolną wargę.
Uczennica i praktykant. Na cieplejsze relacje
oboje nie mamy co liczyć.
Nie odpowiedział, nie spojrzał też na mnie po raz
kolejny w ciągu tej lekcji i czułam się przez to jak ostatnia idiotka. Zupełnie,
jakby w ułamku sekundy stracił całe zainteresowanie moją osobą. Tego chciałam
jeszcze godzinę temu, ale…
Może nie powinnam była przyzwyczajać się do
takiego stanu rzeczy, bo przecież sama trzymałam między nami dystans, ale ktoś musiał to robić. A Niall nie wydawał się
tym przejmować.
Zajęcia pozalekcyjne
Jak zwykle czekaliśmy przed klasą, aż Niall pojawi
się na korytarzu i otworzy dla nas klasę, która z niewiadomych przyczyn zawsze
na przerwach była zamykana. Nie żeby mnie to jakoś specjalnie interesowało, ale
co u licha może być cennego w zwykłym gabinecie matematycznym?!
Jedna z dziewczyn stojących obok mnie pisnęła
niekontrolowanie, natychmiast zakrywając usta dłonią. Rzuciłam jej krótkie,
poirytowane spojrzenie i ruszyłam w stronę drzwi do klasy, bo jej zachowanie
nie mogło być reakcją na nic innego, jak na pojawienie się Horana. Chłopak
przemierzył wolnym krokiem korytarz, uśmiechając się do nas ciepło i otworzył
dla nas drzwi, puszczając wszystkich uczniów przodem. Jak zawsze zajęliśmy
swoje miejsca, a Niall zapisał w lewym górnym rogu tablicy numery zadań. Norma.
- Dzisiaj musicie poradzić sobie beze mnie –
powiedział, siadając na miejscu pana Walkera. – Mam do sprawdzenia wasze
kartkówki i naprawdę nie chce mi się robić tego w domu.
Kilka uczennic siedzących przede mną westchnęło
ostentacyjnie, ale każda z nich posłusznie wyjęła z toreb i plecaków potrzebne
zeszyty. Bez większego zaangażowania poszłam za ich przykładem i ze znudzeniem
zapisywałam na pustych kartkach kolejne liczby, rzucając od czasu do czasu
ukradkowe spojrzenia Niallowi. Nie odwzajemniał ich, nie przyłapałam go też na
uśmiechaniu się do mnie i nie… wcale nie liczyłam, że poświęci mi trochę uwagi.
- Ugh,
panie Horan…? – usłyszałam głos jednej z dziewczyn.
Mimowolnie podniosłam głowę, wpatrując się w plecy
długonogiej blondynki, siedzącej w pierwszym rzędzie. Jedna z tych idealnych
panienek, którym zawsze zazdrościłam. Ładna, lubiana i rozchwytywana pod każdym
względem – czy to chodziło o zaproszenie na imprezę czy o spontaniczną randkę. Dziewczyna
podniosła się ze swojego miejsca i szybkim krokiem podbiegła do biurka Nialla,
położyła na nim swój zeszyt, przy okazji opierając się o nie i eksponując wszystkie
wdzięki. Chłopak podniósł na nią pytający wzrok i wziął do ręki notatnik.
- Nie mam pojęcia, jak rozwiązać to zadanie –
westchnęła, przygryzając uwodzicielsko wargę.
- Nie ma w tym nic trudnego – mruknął bez
większego zainteresowania. – Wystarczy, że przeczytasz temat w książce. Nie
musisz tutaj umieć niczego poza tabliczką mnożenia.
Dziewczyna spojrzała na niego z wyraźnym
zaskoczeniem i odsunęła się, wstając z biurka. I naprawdę nie byłam w stanie
powtrzymać złośliwego uśmiechu, który wypłynął na moje usta, gdy zobaczyłam jej
zdezorientowaną minę. Nieudana próba flirtu z praktykantem. Uroczo.
- Na pewno nie chce pan mi pomóc? – spróbowała po
raz kolejny, uśmiechając się przy tym.
- Prosiłem, żebyście sami zajęli się zadaniami –
odparł, w końcu zmuszając się do spojrzenia na nią. – Jeśli naprawdę nie
potrafisz sobie z tym poradzić, poproś o pomoc kolegę albo koleżankę.
- Oczywiście – mruknęła niewyraźnie, wracając na
swoje miejsce.
Stłumiłam w sobie wybuch śmiechu i wróciłam do
rozwiązywania zadań, czując na sobie niezbyt dyskretne spojrzenie znajomych,
niebieskich oczu.
- Jeśli znajdziecie tutaj swoje nazwiska, możecie
już odebrać swoje kartkówki – głos Nialla rozległ się po klasie na kilka minut
przed zakończeniem zajęć. – Poszły wam tragicznie i właśnie odniosłem pierwszą
porażkę edukacyjną.
Po klasie rozniósł się cichy chichot, a sam Horan
nie wyglądał na rzeczywiście zmartwionego tym faktem. Na jego twarzy widniał
lekki uśmiech, którego nie dało się zaważyć przez większą część dzisiejszych
zajęć i teraz był miłą odmianą. Chłopak rzucił stos kartek na najbliższą ławkę
i rozsiadł się wygodnie na biurku pana Walkera, dając nam do zrozumienia, że
możemy wyjść dziś szybciej. Uczniowie ustawili się w kolejce po swoją własność,
więc odczekałam chwilę, by odebrać kartkówkę jako jedna z ostatnich. Naprawdę
nie chciałam zobaczyć swojego żenującego wyniku.
Wśród kilku pozostałych kartek, odnalazłam tą
podpisaną moim nazwiskiem. I jakież było moje zdziwienie, gdy zamiast
naciąganej trói albo marnej dwói, na mojej kartkówce widniała zapisana zaskakująco
ładnym, schludnym pismem piątka. Wpatrywałam się w milczeniu i kompletnym szoku
w czerwony ślad po długopisie, zastanawiając się jak do cholery jest to
możliwe.
- Nie napisałaś tego na pięć – usłyszałam cichy
głos Nialla, który natychmiast wyrwał mnie z zamyślenia.
Chłopak stał tuż obok mnie, zdecydowanie bliżej
niż powinien, wpatrując się w moje oczy z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Po
moich plecach przebiegł dziwny dreszcz zdenerwowania. Rozejrzałam się po
klasie, która okazała się być zupełnie pusta. Uczniowie zdążyli już opuścić
pomieszczenie i teraz znajdowaliśmy się w nim tylko ja i Horan.
- Więc dlaczego nie dostałam niższej oceny? –
spytałam, usilnie starając się opanować drżenie mojego głosu.
Denerwowałam się. I nie chodziło tu tylko o głupią
kartkówkę, ale o Nialla. Za wszelką cenę starałam się unikać sytuacji, kiedy
bylibyśmy sam na sam, bo nie wiedziałam, do czego jest zdolny. Albo nawet
gorzej – do czego zdolna jestem ja.
Niall uśmiechnął się z rozbawieniem, wciskając
dłonie do kieszeni i wciąż nie zrywając naszego kontaktu wzrokowego.
- Bo cię lubię? – bardziej zasugerował niż
stwierdził.
Bicie mojego serca przyspieszyło do granic
możliwości, kiedy uzmysłowiłam sobie, o czym tak naprawdę rozmawiamy. Mój
tymczasowy nauczyciel, który właściwie nie jest nauczycielem, ale praktykantem,
postawił mi właśnie wyższą ocenę niż na to zasługiwałam tylko i wyłącznie
dlatego, że nie lubi?
- A nie uważasz, że to nie fair w stosunku do
innych? – spytałam cicho.
I nie, nie chodziło mi w tym momencie o innych.
Chyba po prostu nie chciałam dopuścić do siebie myśli, że ten chłopak chce ode
mnie czegoś więcej niż powinien oczekiwać. Bo przecież byłam uczennicą, a on
powinien traktować mnie jak każdą inną osobę uczącą się w tej szkole. Więc
dlaczego tak nie było? Gdyby dowiedzieli się o tym moi rodzice… albo pan Walker…
albo dyrektor!
- To nie jest fair, ale jeśli mam być szczery, nie
obchodzą mnie inni – odparł jak gdyby nigdy nic, podchodząc bliżej.
Nic nie mogłam poradzić na to, że im bardziej on
się do mnie przybliżał, tym więcej kroków w tył robiłam. Nie chciałam czuć się
w ten sposób, bo doskonale wiedziałam, że to wszystko jest cholernie
niewłaściwe i nigdy nie powinno się wydarzyć.
Widząc, że nie zmniejszy dzielącej nas odległości
tak, jakby tego chciał, zatrzymał się w pół kroku i westchnął ze zmęczeniem.
- Okej, ustalmy coś – mruknął, zakładając ręce na
piersi. – Napisałaś tą kartkówkę do dupy, a ja cię lubię i nie pozwolę ci
zawalić twojej oceny na koniec półrocza. Wydaje mi się, że nie ma w tej kwestii
żadnych niejasności.
Spojrzałam w jego błyszczące nieznanym mi blaskiem
oczy i niemal zadrżałam. Naprawdę nie przypominał teraz tego wiecznie
roześmianego, uroczego praktykanta, który wydawał się nie widzieć zalotów
znacznej części uczennic. Był pewny siebie i zdeterminowany.
- Więc tak po prostu podwyższysz mi ocenę? –
zapytałam. – Bez korzyści?
- Jeśli nie będziesz chciała dać mi niczego w
zamian, nie zamierzam na tobie czegokolwiek wymuszać.
Jego głos był opanowany, a oczy przeszywały moje
ciało ze zdwojoną intensywnością. Czułam, jak powietrze wokół nas stopniowo
gęstnieje, a atmosfera robi się bardziej napięta. I właśnie to w połączeniu z przyspieszonym
biciem mojego serca stanowiło impuls ku temu, bym jak najszybciej opuściła to
pomieszczenie. Zanim zrobię coś, czego później będę żałować.
Odwróciłam głowę i ruszyłam w stronę drzwi, nie
siląc się nawet na jakiekolwiek pożegnanie. To, co się między nami tworzyło,
było zakazane i on doskonale zdawał sobie z tego sprawę. A ja nie byłam na tyle
głupia, by dalej brnąć w to bagno.
- [T.I.] – zawołał, zanim nacisnęłam klamkę.
Odwróciłam się powoli, nie mając w sobie
wystarczająco odwagi, by w jakikolwiek sposób się odezwać. W ułamku sekundy
napotkałam jego oczy, wpatrujące się we mnie bez cienia zażenowania. Zupełnie,
jakby cała ta sytuacja była dla niego całkowicie komfortowa i nie odbiegała od
normy.
- Masz piątkę z tej kartkówki i lepiej przygotuj
się na jutro na sprawdzanie zadania domowego.
Skinęłam bez słowa głową i zamknęłam za sobą
drzwi, tocząc nierówną walkę z wyrzutami sumienia.
Witam bardzo serdecznie :D
Kochani, mam dla was kolejną część Niallera. Nie martwcie się o Lou, bo ciągle męczę się i trudzę, więc mogę obiecać, że niedługo coś dodam. Poza tym musicie wiedzieć, że dwunastego lipca wyjeżdżam na Londynu i wrócę dopiero pod koniec miesiąca. Będę miała dostęp do internetu, więc jeśli dam radę napisać coś "na zapas" to dodam coś na bloga, a jeśli nie... to przykro mi.
Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak wiele dla mnie znaczycie ♥
Kocham i życzę wam baaaardzo udanych wakacji
~W
Aaa !! PIERWSZA! O.O CAN'T BELIEVE! xD A imagin jak zwykle boski *-*
OdpowiedzUsuńJest świetny! Rozumiem cię, masz własne życie. Ale imagny wychodzą ci świetnie! :D
OdpowiedzUsuńCzekam na następne części:)
Pozdro xx.
G.E.N.I.A.L.N.E!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńŚwietny!!! Czekam na nexta :D
OdpowiedzUsuńCo do imaginów.. W dalszym ciągu czekam na Lou, ale i tak tym imaginem z Niall'em to rekompensujesz :D Jak to czytałam, to nie potrafiłam powstrzymać sie od uśmiechu. Nie wiem skąd masz tyle pomysłów, ale... mogłabyś się z nimi podzielić, wiesz? xx Skoro wyjeżdżasz Tobie również życzę miłych wakacji! Obyś się dobrze bawiła ♥
OdpowiedzUsuńSuper!!!
OdpowiedzUsuńSuper, świetny, genialny!! Nie wiem co jeszcze powiedzieć!!! :D
OdpowiedzUsuńŚwietny. Z każdą częścią podoba mi się coraz bardziej. ;D
OdpowiedzUsuń~M.
awww, Niall <3 ten gif mnie rozprasza, omg
OdpowiedzUsuńChciałabym, żeby ta historia nigdy się nie kończyła
CHCĘ TAKIEGO PRAKTYKANTA U SIEBIE W SZKOLE OD NASTĘPNEGO ROKU
nie mam słów poprostu najlepszy jaki dotąd czytałam naprawde nie wiem co mam powiedzieć super super i jeszcze raz super jesteś genialna :D
OdpowiedzUsuńOMG JEST ŚWIETNY.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny :P
@JustinePayne81
Jak zwykle świetny! Czekam na kolejny rozdział i niech coś się zadzieje, ale żeby wstrząsnęło nami jak i tobą.
OdpowiedzUsuńo mój boże to jest świetne już nie mogę sie doczekać kolejnej części! ;D
OdpowiedzUsuńMorderca z ciebe, wiesz?
OdpowiedzUsuńZawsze jak czytam coś twojego autorstwa to umieram 65498392876543456789 razy.
Dlaczego mi to robisz?
Za przeproszeniem, do chuja pana, dlaczego?!
Dzisiaj będzie krócej, bo jestem zmęczona i napchana gołąbkami.
Tak, dobrze myślisz, byłam u babci.
No więc, umarłam, ale zapomniałam że nic nie napisałam i w taki oto sposób magicznie ożyłam ;D
Cudny, cudny, cudny!
Trzym się :D
- Alicja Pompon <#
to jeszcze więcej ciepłych słów ode mnie : komin , kaloryfer a tak na poważnie to super imagin czekam na następny :D
OdpowiedzUsuńPS: życzę udanego wyjazdu
Rubbis
wiesz co ja chce w końcu zrozumieć co czuje do mnie Niall iiii chce się do niego zbliżyć !!! :D hahahahaha :) życze weny :) :* ♥♥♥♥♥
OdpowiedzUsuńAww... Akcja się rozkręca :) Czekam na nexta :D
OdpowiedzUsuńP.S.
Zapraszam do siebie:
http://opowiadania-balibliss.blogspot.com/
Ale ci zazdroszczę...Londyn...mhmm...
OdpowiedzUsuńŚiwtny imagin ale kiedy w końcu coś będzie miedzy nimi,noo...??? Przecież on ją/mnie podrywa i wgl,a ona/ja na to nie zwraca/m uwagi.Dlaczego?!!!
Boże to jest cudowne *_* prosze pisz dalej nie moge sie doczekac nastepnych czesc by the way ile bd czesci? <3 <3 <3 <3 <3 KOCHAM TWOJE IMAGINY!!!!!!!!! <3333333MASZ WIELKI TALENT :) :****
OdpowiedzUsuńAsdfghjkl kocham tego imagina *-* chcę już kolejną część :C
OdpowiedzUsuńWDWHDIDJVIEHVH ! Świetny jest ! ♥ Czekam na kolejną część i Louisa . ^^
OdpowiedzUsuńKocham to naprawdę !!! Dawajcie więcej takich imagin'ów bo są boskie !!! Nie mogę się doczekać nexta !!!
OdpowiedzUsuńdfghjkljhgf świetny <3
OdpowiedzUsuńO mój Boże, jestem totalnie zakochana w tej wersji Nialla! Poważnie, czytałam z wypiekami na twarzy i totalnie się wczułam... Jejku, ale bym chciała takiego praktykanta! ;o
OdpowiedzUsuńTo jest super, świetne, zajebiste, przecudowne, genialne, boskie....
OdpowiedzUsuńMogłabym wymieniać tak znaaacznie dłużej :3
Kocham tw styl pisania, sposób w jaki ubierasz w słowa każde zdanie!
Dziewczyno masz talent :**
Nie zdziwiłabym się, gdybyś wydała książkę ;)
Miłych wakacji i pobytu w Londynie :***
Sry za spam
najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com---> zapraszam
WOW! Jesteś cudowna! To jeden z NAJLEPSZYCH imaginów z jakimi miałam do czynienia! Nie mogę się doczekać kolejnej części :)
OdpowiedzUsuńLondyn?!?!?! Weź mnie ze sobą!!! Udanego wyjazdu <3
/Rebelle
Genialny ;) uwielbiam cie - świstak:)
OdpowiedzUsuńKocham *.*
OdpowiedzUsuńBoski :* Zresztą jak wszystkie twoje imaginy <3 Masz talent, Maja i Karola też :D
OdpowiedzUsuńświetny <3
OdpowiedzUsuńBoski ! Mogę spytać, ile będzie miał części? :D
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Ci się podoba :D cóż, nie jestem w stanie dokładnie określić, ale nie jesteśmy nawet blisko końca xx
UsuńCudowny <3 Już nie mogę się doczekać następnego : * Zapraszam również do mnie http://dreams519632.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńCudowny ! <3 Jak zawsze zresztą <3 Ps. Kiedy będzie kolejna część Louisa ?
OdpowiedzUsuńDziękuję, skarbie <3 Postaram się dodać do niedzieli, ale zobaczymy, czy mi się to uda :D xx
UsuńAwwwwww do Londynu :** Zazdroszcze :33 Imagin jak zwykle swietny, kocham je <3
OdpowiedzUsuńImagin wspaniały, mam nadzieję, że jednak napiszesz niedługo tą następną część <3
OdpowiedzUsuńOOO jak ci zazdroszczę, chłopaki 15, 16, 17 lipca mają wolne, kto wie, może ich spotkasz, w razie czego pozdrów ich od całej Polski xoxox
Cudeńko *.*
OdpowiedzUsuńCHCE TAKIEGO PRAKTYKANTA I KONIC KROPKA!
Niesamowity\<3 Czekam na nn :*
OdpowiedzUsuńJa nie ma słów po prostu to jest cudowne! :*
OdpowiedzUsuńMatko to jest takie wspaniałeee!
OdpowiedzUsuńChcę więcej, więcej, więcej i jeszcze więcej! :DD a tak wogl to jesteś niesamowita!
OdpowiedzUsuń♥
OdpowiedzUsuńDajce mi kurwa takiego nauczyciela, błagam !!! <33
OdpowiedzUsuńGabrycha :**
Jezu ten imagin jest GENIALNY <3. Proszę jak najszybciej o kolejną część :D
OdpowiedzUsuńCudowna kolejna część <3 Nialler jaki kanciarz, lols xd ma nadzieję, że wkrótce (t.i.) ulegnie naszemu sexy praktykantowi *.*
OdpowiedzUsuńJa chcę następną część kocham tooo!♥
OdpowiedzUsuńAhhh.. Zazdroszczę. ja usiłowałam namuwić mamę na Londyn ale no niestety... Ta część jest zajebista. Powiedz mi jak ty to robisz, że jak czytam Twoje imaginy to mam motylki w brzuhu. Jesteś Genialna <3333 KOOOOOOCCCCCCHHHHHHHHAM CIĘ!! a Jeśli chodzi o Lou to pisz soie spokojnie, wena nie zasze jest ;) Toie również udanych wakacji ~ BiBi
OdpowiedzUsuńEj, mogła zachować się bardziej fair - poprosić o wytłumaczenie tych zadań i zamiast podwyższonej oceny - o zestaw zadań dodatkowych. Ja bym tak zrobiła ;)
OdpowiedzUsuńSzybkop nastepna cześć... Boskie
OdpowiedzUsuńMAm pytanko, kiedy dodasz kolejną część tego o Lou? :)
OdpowiedzUsuńBoskie!!!! *__*
OdpowiedzUsuń-Katherine
Kiedy dodasz kolejną cz. ? A tak po za tym to imagin cudowny ;*
OdpowiedzUsuń:O Pięćdziesiąta czwarta!!! O rany ale jestem z tego powodu podjarana!!! ...... Nie rozumiem o co wam z tymi zawodami "kto pierwszy" chodzi -.-
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału: jak zawsze znakomity <3 Czekam na więcej i życzę udanego pobytu w Londynie :*
Kocham Twoje imaginy <3 pozdrawiam i też życżę udanego pobytu w Londynie *.*
OdpowiedzUsuńO BOŻE *o* NIE CHODZI NAWET MI O TO, ŻE TEN IMAGIN JEST O NIALLU (CHOCIAŻ NIE MÓWIĘ, ŻE NIE MA TO ZNACZENIA xD). PO PROSTU JEST CAŁKOWICIE ZUPEŁNIE ŚWIETNY I NIE MA SIĘ W NIM DO CZEGO PRZYCZEPIĆ :P GRATULACJE, BO JESTEM STRASZLIWĄ ZRZĘDĄ POMIMO, ŻE SAMA NIE POTRAFIĘ NIC LEPSZEGO NAPISAĆ :D POZDRAWIAM, DOMINIKA ♥
OdpowiedzUsuńgenialny
OdpowiedzUsuńSuper;*
OdpowiedzUsuńMatko to jest coraz bardziej genialne.
OdpowiedzUsuń