sobota, 7 grudnia 2013

#160 Niall (część 4) niespodzianka





Wrzesień 2015
Your P.O.V.

Szłam powolnym krokiem przemierzając kolejne ulice Brooklynu. Światła lamp padały na moją twarz zmuszając do zmrużenia oczu. Miarowe stukanie obcasów niosło się echem, jednak nie zwracałam na siebie niczyjej uwagi. Nowy Jork był wypełniony milionami ludzi. Ludzi, którzy mieli własne problemy, zmartwienia i długi do spłacenia. Nikogo nie obchodziła snująca się między nimi dziewczyna o długich, poplątanych włosach, obłąkanym wzorku i smutnym uśmiechu na ustach. Minęły równe dwa lata odkąd spotkałam Jego po raz pierwszy. 22 miesiące od kiedy po raz pierwszy mnie pocałował. I 22 miesiące odkąd mnie porzucił przytłoczony wydarzeniami mojej przeszłości. Ostatnie chwile w sierocińcu pamiętam jak przez mgłę. Nawet Josh, Alex, Fred i PJ dali sobie ze mną spokój widząc jaką otępiałą, oderwaną od rzeczywistości dziewczyną się stałam. Patrzyłam na wszystko pustym wzrokiem, nie dbając o nic. Kiedy skończyłam 18 lat, okradłam moich byłych oprawców zabierając całą kasę jaką mieli ze sprzedaży narkotyków i wsiadłam do samolotu lecącego do Nowego Jorku. Właśnie tutaj zaczęłam znowu oddychać. Znowu myśleć o czymś poza Nim. Przestałam marzyć o Jego powrocie, o Jego pocałunkach, o Jego dotyku. Pogodziłam się z tym, że odszedł. Widywałam Go wielokrotnie na okładkach gazet, w telewizji, w Internecie. Przypominałam sobie o naszej krótkiej, żałosnej historii opartej na słabych fundamentach, która skończyła się wraz z pierwszymi problemami. Patrzyłam na dawną siebie z pogardliwym uśmiechem. Dorosłam. Musiałam. Taka była moja obietnica. Zaczęłam żyć. Pracowałam w niewielkiej restauracji jako kelnerka. Czasem dorabiałam jako modelka dla mało znanych sieciówek. Mieszkałam z przyjacielem gejem, Marvinem, na małym poddaszu przy 2nd Avenue. Uśmiechałam się coraz częściej. Myślałam o studiach, ale postanowiłam odłożyć te plany do przyszłego roku. Wszystko było w porządku. Jednak pustka w środku uwierała. Nie pozwalała więcej płakać. Nie pozwalała się śmiać. Nie pozwalała czuć. Nie pozwalała kochać… Wiedziałam czemu. Mimo krótkich trzech miesięcy spędzonych razem, Jego odejście w pewien sposób zniszczyło mnie bardziej niż śmierć moich rodziców i brata. Może to dlatego, iż wiedziałam, że On tam jest. Szczęśliwy z Ellie, z Demi, a może z Tamerą. Piękny, beztroski, bogaty… Niepamiętający o dziewczynie, której serce wciąż należy do Niego. Stanęłam przed swoim blokiem. Pod nogi przyfrunął skrawek papieru zaczepiając się o moje botki. Podniosłam go i przeczytałam nagłówek. Cholera, i jak tu nie wierzyć w przeznaczenie?
„Koncert One Direction! Sunset Park przy 2nd Avenue na Brooklynie. Good Morning Amercia zaprasza na otwarte show! ” 

Całą noc spędziłam na przemyśleniach. Nie miałam absolutnie nic do stracenia. Szanse, aby którykolwiek z chłopaków mnie poznał, były niewielkie. A On? On mógł mnie poznać, może obudzi to w Nim jakiekolwiek wyrzuty sumienia. Albo niech chociaż odda mi moje serce… Może uda mi się od Niego odciąć raz a dobrze. I ponownie odetchnąć, tym razem pełną piersią. Idę! Postanowiłam. Niech się dzieje co chce, koniec chowania głowy w piasek i bawienia się w biedną, skrzywdzoną dziewczynkę. Po to dorosłam, by stawiać czoła demonom przeszłości. To mój czas. Miałam trzy tygodnie na przygotowanie się psychiczne i… fizyczne. Zdecydowanie musiałam coś ze sobą zrobić. Nie mogłam pozwolić, aby On zobaczył we mnie przemęczoną, wymiętoszoną i poszarzałą kelnerkę, typową dziewczynę, na której nie zawiesisz wzroku. Chciałam przywrócić sobie dawny blask, którzy towarzyszył mi, gdy On był jeszcze w moim życiu. Miałam tylko nadzieję, że było to wykonalne.

Październik 2015
Poprawiłam po raz ostatni długie włosy opadające delikatnie falami na ramiona. Warto było wydać zaoszczędzoną kasę z napiwków na fryzjera i kosmetyczkę. Ta ostatnia podkreśliła moje oczy czarnymi kreskami, a na usta nałożyła odrobinę różowej pomadki. Nie szalałam ze strojem, założyłam czarne rurki, biały top i skórzaną kurtkę. Jedyną „odskocznią” od mojego normalnego stylu były czarne szpilki. Nie chciałam udawać kogoś, kim nie byłam. Nie chciałam próbować powalić kogokolwiek moim wyglądem. I tak już teraz, z tak niewielką ilością „wspomagaczy” wyglądałam naprawdę dobrze. Tak naprawdę szłam tam tylko po to, by Go zobaczyć. By przekonać się, że dwa lata cierpienia były gówno warte. Spojrzałam ostatni raz w lustro. Widziałam dokładnie to, co chciałam zobaczyć. Twardą dziewczynę. Koniec z użalaniem się nad sobą. Czas najwyższy zamknąć ten rozdział życia na zawsze. I miałam to zamiar zrobić w dobrym stylu.

Niall’s P.O.V.

-Za dwie minuty wychodzicie! Zaczynacie od Story of my life! – krzyknął Marco. Przypomni mi ktoś czemu jeszcze nie zwolniliśmy tego faceta? Ostatnie przypudrowanie twarzy i… - TRZY! DWA! JEDEN! Wychodzicie!
Wybiegliśmy na scenę witając się z publicznością Good Morning America. Miło było z ich strony, że zorganizowali koncert w tej „biedniejszej” części Nowego Jorku. Liam zaczął śpiewać, wsłuchując się w melodię. Zawsze dawaliśmy z siebie 100 procent, nie było mowy o wpadce. To znaczy do tej pory tak myślałem. Bo właśnie stanąłem w miejscu zamiast zamienić się miejscami z Zaynem i zacząć śpiewać refren. Stałem jak wryty trzymając kurczowo mikrofon. Czułem strużkę potu płynącą pod moją koszulką, a serce naprzemiennie wyrywało się z piersi i zatrzymywało. Czy od tego się umiera? Czy umiera się od patrzenia na osobę, którą skrzywdziło się w najgorszy możliwy sposób, którą pozostawiło się samą na pastwę własnej samotności, której złamało się serce? Patrzyłem na Nią słysząc w tle melodię, do której właśnie powinienem wyśpiewywać swoje słowa.

The story of my life I take her home
I drive all night to keep her warm and time…
Is frozen
Nie, to się nie dzieje naprawdę. Czułem czyjeś dłonie ciągnące mnie za kulisy. Uparcie odwracałem głowę w Jej kierunku. Nie, nie, nie. Cholera jasna! Muszę to zrobić. Muszę! Odepchnąłem Harry’ego i Liama, po czym zeskoczyłem ze sceny. Poczułem tysiące rąk oplatających moją twarz, rozrywających koszulkę, ściągających czapkę, szalik, a nawet spodnie. Nie dbałem o to. Odpychałem od siebie kolejne fanki. Słyszałem groźny i donośny głos ochroniarza każący się wszystkim odsunąć. Dobiegłem do Niej w momencie, gdy goryle odciągali ostatnie uczepione do mojej kurtki fanki. I niewiele myśląc wpiłem się w Jej usta. Jak to Harry zawsze mówi? Raz się yolo?
„Co za głupota…”. To była moja pierwsza myśl, kiedy usłyszałem tysiące cykających aparatów, zostałem oślepiony przez tysiące fleszy. Kiedy poczułem odepchnięcie, a już po chwili mocne uderzenie Jej delikatnej dłoni na policzku… To był najgorszy policzek, jaki kiedykolwiek otrzymałem. Pełen żalu, nienawiści i bólu.
-Może najpierw powinieneś się przywitać, Niall? Zacząć od przepraszam? Nie robić ze mnie i z siebie pośmiewiska na oczach milionów ludzi? Wiedziałam, że jesteś idiotą Niall. Ale przez te dwa lata ani trochę nie zmądrzałeś. Chciałam się przekonać, czy jestem gotowa, aby zamknąć ten rozdział w moim życiu. Zgadnij co się stało. Jestem na to gotowa. Bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Żegnaj, Niall. Dziękuję, że dałeś mi szansę, bym przekonała się, że to co było między nami, to była fikcja. – [T.I.] odwróciła się i… odeszła. Tak po prostu. Tak samo jak ja odszedłem od Niej dwa lata temu. Jeśli Jej całe ciało paliło, a serce zdawało się rozrywać Ją od środka, jeśli Jej oddech się zatrzymał, a żołądek wywrócił do góry nogami przyprawiając o dreszcze, to byłem potworem. Prawdziwym potworem, jeżeli pozwoliłem Jej się tak poczuć. Ale teraz czułem się dokładnie tak samo. I nie zważywszy na miliony ludzi obserwujących bacznie każdy mój ruch… zemdlałem.
Your P.O.V.

To był chyba największy błąd w moim życiu. Nazwałam go idiotą? To ja byłam idiotką! Co ja sobie myślałam? Że zobaczę Nialla i wszystkie uczucia znikną jak ręką odjął? Przecież ja Go kochałam. To nie była żadna iluzja. Jedyne co sobie dzisiaj uświadomiłam, to to, że nigdy nie przestałam darzyć Go miłością. Jestem masochistką. Masochistką! I jednocześnie sadystką. Ja, w przeciwieństwie do Nialla dwa lata temu, odwróciłam się i popatrzyłam na Niego po raz ostatni. Kiedy zobaczyłam, jak osuwa się na ziemię, moje serce na chwilę stanęło. Musiałam jednak iść dalej i być twardą. Właściwie grać twardą. Całą swoją krótką przemowę zagrałam. Utrzymywałam pokerową twarz. Jednak największą męczarnią był nasz pocałunek. Właściwie Jego pocałunek, którego nie odwzajemniłam. Mimo, że chciałam. Oj, chciałam jak cholera! Te miękkie, malinowe wargi, które wołały o miłość. Które pragnęły mnie. A ja głupia stwierdziłam, że będę dalej brnęła w bycie gruboskórną i nieczułą. Po co? Co jeśli… Nie, nie, nie. Koniec z tym. Czemu to wszystko przytrafia się właśnie mnie?

Listopad 2015
Ostatnie trzy tygodnie przeleżałam w łóżku na „chorobowym”. Nie mogłam się pozbierać. Myślałam, że wyczerpałam już zapas łez. Cóż, okazało się, że nie. Katowałam się wpisując codziennie w wyszukiwarkę „One Direction” i próbując dowiedzieć się jak najwięcej z codziennego życia chłopaków. Wciąż przebywali w Stanach, czekając na swój występ podczas American Music Awards.  Polecieli do Los Angeles dzień po tym, jak Niall wyszedł ze szpitala. Winę za całe zdarzenie zwalili na opiekę medyczną zespołu, która miała pomylić leki przeciwbólowe z jakimiś antydepresantami, czy może Xanaxem… Przez to właśnie Niall „zapomniał tekstu, rzucił się na tajemniczą nieznajomą, po czym zemdlał”. Boże, przecież to brzmiało niedorzecznie. Miałam już dość. Miałam dość życia. W moim przypadku walka o szczęście była niczym walka z wiatrakami. Chciałabym po prostu zasnąć i już się nie obudzić. Ale to byłoby za proste. Jutro zbieram się do kupy. Tylko jeszcze włączę sobie występ One Direction. Śpiewają na rozdaniu już dziś wieczór. Cudownie jak zawsze… O cholera, czemu Niall przerywa prowadzącemu? Co on chce zrobić…?

Niall’s P.O.V.

Nie mogłem funkcjonować normalnie. Nie po tym, jak zobaczyłem tę pustkę w Jej oczach. Musiałem przywrócić im dawny blask. Pragnąłem zobaczyć to samo spojrzenie, którym obdarzała mnie jeszcze dwa lata temu. Wiedziałem, że to, co powiedziała nie mogło być prawdą. Nie mogło. I nie było. Teraz tylko trzeba o Nią zawalczyć. Nie będę miał lepszej sposobności, niż przed milionami widzów. Niall, lubisz to. Dopiero teraz mogę powiedzieć „raz się yolo”. Damn it, Harry. Obyś tym razem miał rację.
-Ekhm. Przepraszam, czy mógłbym coś powiedzieć? To zajmie tylko sekundę, obiecuję! – jasne, sekundę… - Otóż chciałem powiedzieć, że ostatnie wydarzenia wcale nie miały związku z pomyleniem leków. Nic bardziej mylnego! Wszystko to sprawka owej tajemniczej piękności, którą pocałowałem. To ona zawróciła mi w głowie przed dwoma laty, a ja oczywiście spieprzyłem sprawę, będąc niedojrzałym gówniarzem. Teraz nie tylko pragnę ją przeprosić, wręcz błagać o wybaczenie, ale chcę też powiedzieć, że nie ma rzeczy, której żałuję bardziej. Pozostawienie jej było największym błędem mojego życia i chyba nigdy za to nie odpokutuję. Aczkolwiek musicie wiedzieć, że rzeczą, której żałuję najmniej, jest pocałowanie tej dziewczyny na oczach milionach widzów. Nie omieszkałbym się tego zrobić ponownie, gdyby tylko dała mi kolejną szansę. I wierzę, naprawdę wierzę, że jest jeszcze dla nas szansa. Że jesteśmy sobie przeznaczeni. Że każdy ma limit cierpienia i bólu w swoim życiu i że jej limitu już nigdy nic nie przekroczy. Że od dzisiaj na jej pięknych ustach będzie widniał uśmiech, a w oczach zabłyśnie dawny blask. I ja mam nadzieję być tym szczęśliwcem, który owy uśmiech i owy blask przywróci. [T.I.], jesteś moim osobistym słońcem, moją nadzieją na lepsze jutro, moją miłością, moją nauką, że zawsze trzeba walczyć o marzenia. [T.I.], kocham cię. I tym razem tego nie spieprzę, obiecuję. Dziękuję państwu za chwilę uwagi. – oddałem zszokowanemu Liamowi mikrofon, minąłem rozbawionego Harry’ego, poszedłem za kulisy, gdzie napotkałem wzrok rozwścieczonego i żądnego mordu Marco, po czym wyszedłem na ulicę. Tym razem również się nie obróciłem. Ale wiedziałem, że teraz dokonałem słusznego wyboru. 


Your P.O.V.

Miałam rację, to jednak był idiota. Idiota do kwadratu. A ja byłam idiotką. Idiotka zakochała się w idiocie, a idiota zakochał się w idiotce. Jakie to banalne, jakie protekcjonalne. Ośmielę się powiedzieć – idiotyczne. Z tego czekania, aż mi się żart wyostrzył… Od wystąpienia Horana, po którym blondyn przepadł jak kamień w wodę i gdzieś się zaszył, by uniknąć miliarda pytań od dziennikarzy, minęło już osiem godzin. Osiem godzin, w ciągu których zdążyłam w ekspresowym tempie umyć głowę, przebrać się w nieco bardziej wyjściowe ciuchy, niż dres, pożyczyć od Marvina pieniądze na bilet, naciągnąć kaptur na głowę i pobiec na lotnisko. Osiem godzin, które dłużyły się jak cholera, ale w końcu jestem tutaj. Biegłam uliczkami Los Angeles, a moją jedyną wskazówką odnoście miejsca pobytu Nialla były tweety wściekłych i ciekawskich Directioners.  Szczelniej opatuliłam się kapturem i szalikiem, mimo, że panowała ciemna i chłodna noc. Zmęczona ciągłym biegiem, stanęłam na środku chodnika. Miałam już dość. Jak niby w tym wielomilionowym mieście miałam znaleźć Nialla? Plotki plotkami. Ktoś powiedział, że widział Go w jakiejś tam kawiarni, ktoś inny ponoć widział Go w kinie. Nie znałam się na tym świecie. Nie miałam pojęcia w co się pakuję. Nawet nie wiedziałam, czy on mnie wciąż chciał, czy to nie była jedynie jakaś gra lub zemsta… Po tym co mu powiedziałam? Powinien być wściekły. Usiadłam na ziemi. Pozwoliłam, by kaptur spadł z mojej głowy, a łzy popłynęły po policzkach. Przez to, co zrobił na AMA, tak bardzo chciałam w końcu powiedzieć  Mu, co tak naprawdę czuję. Przestać ukrywać swoje uczucia.  Przestać wciąż tchórzyć… Wzdrygnęłam się, czując dotyk na policzku. Co jest? Obróciłam gwałtownie głowę. Nie wierzę…
-N-Niall? – wyjąkałam. Zobaczyłam Go siadającego przede mną, oświetlonego blaskiem ulicznej lampy. Pięknego jak zawsze. Oddech przyspieszył, a oczy ponownie wypełniły łzami. – Niall, ja kłamałam wtedy. Przecież wiesz… Jestem już zmęczona ucieczką przed własnymi uczuciami. Zmęczona pogonią za szczęściem. Chciałabym po prostu, sam wiesz… Poczuć to wszystko. Przeżyć własne życie, wypełnić je uczuciami, a nie tylko czekać na śmierć. Chcę ciebie. Zawsze chciałam i mimo tego wszystkiego co się wydarzyło, nie chcę z nas rezygnować. Po prostu wybaczmy sobie i… spróbujmy jeszcze raz. Jeśli nie wyjdzie to trudno, ja po prostu chcę to poczuć. To wszystko, co mógłbyś mi dać. – mówiłam jak nakręcona mając nadzieję, że w końcu mi przerwie i upewni, że to nie jest sen. W końcu położył palec na moich ustach dając mi do zrozumienia, że to teraz On chce coś powiedzieć.
-[T.I.]… Kocham cię tak bardzo, że ciężko mi to ubrać w słowa. Zaczynam wierzyć w przeznaczenie. Wielomilionowe miasto i my, tutaj, na pustym chodniku, w środku nocy. To nie może być przypadek. Nasze uczucia też nie są przypadkiem. Kochamy się i nic mnie już nie powstrzyma przed uszczęśliwianiem cię każdego dnia. Każdego dnia…
Your and Niall’s P.O.V.

Ten pocałunek był inny. Smakował jak obietnica. Jak wieczność. Wieczność, którą mieliśmy spędzić w swoich ramionach, uszczęśliwiając się nawzajem. Nie było opcji, aby po przebyciu tej wyboistej drogi, pełnej cierpienia i niemiłych niespodzianek, miałoby nam się nie udać. Będziemy darzyć się uczuciem, które każdego dnia będzie silniejsze, namiętniejsze, piękniejsze. Które będzie nas upewniać, że gdy chodzi o prawdziwą miłość, złe wybory nie istnieją.

 How long will I love you
As long as stars are above you
And longer if I can

How long will I need you
As long as the seasons need to
Follow their plan

How long will I be with you
As long as the sea is bound to
Wash upon the sand

How long will I want you
As long as you want me too
And longer by far


Hej, Słoneczka. Mam dla Was małą niespodziankę, czyli jeszcze jedną część Nialla! Wiele z Was chciało, bym dokończyła tę historię, w tym specjalny dedyk dla Agatki, która mnie ostatecznie przekonała <3 Mam nadzieję, że podobnie jak ona uronicie łezkę i spodoba się Wam takie zakończenie. Liczę na Wasze komentarze, kropeczki i opinie. Bardzo mi na tym zależy, zróbcie mi taką mikołajkową przysługę :) I "widzimy się" w następnym poście :) Zachęcam Was do brania udziału w naszej niespodziance - wysyłajcie nam swoje prace. Miłego weekendu, lepienia bałwana i uciekania przed Ksawerym. Mnie wczoraj prawie zdmuchnęło! Buziaczki i miłego czytania :)
Madzia

44 komentarze:

  1. Jezu, ale się cieszę, że dodalas! *-* Końcówka boska! A tak btw to PIERWSZA! (xD)

    OdpowiedzUsuń
  2. aww, genialne zakończenie wertgyhuhgf

    OdpowiedzUsuń
  3. SUPER <33 FAJNIE ŻE DODAŁAŚ TĄ CZĘŚĆ! <3 JEST SUPER ;')

    OdpowiedzUsuń
  4. Sliczne ze o ksawery! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokończyłam ten partowiec i jestem zadowolona!
    Mam nadzieję,że się zgodzisz bym przepisała sobie do mojego magicznego notesu cały ten imagin. Będę go wspominać. :)
    Także poprawiłaś mi humor, przy poprzedniej części-popłakałam się hehe.
    Miłych Mikołajek-które były wczoraj. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale mnie zaskoczyłaś! Pozytywnie oczywiście. Najlepsza niespodzianka ever :))
    Masz ogromny talent i czekam na następny imagin z Niallem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Imagine Imaginem ale ten był inny!
    Taki cudowny :*
    Że aż się popłakałam :')
    Końcówka boska :*
    A reszta Imaga ciekawa i zaista :P
    Czekam na next Niati <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezusie hhahahah przez 90 % imagina niemalże płakałam ze smiechu a przez pozostałe 10 % płakałam i śmiałam się jednocześnie.
    takiego czegoś się nie spodziewałam hahahhahahahahahhaha XD
    ~BiBi
    PS: zapomniałam ze wyszło ci idealnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aww piękne świetny prezent kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń
  10. to jest dzielo sztuki

    OdpowiedzUsuń
  11. Aaa!! BOSKIE! prawie zemdlałam z zachwytu! :D BOSKIE jesteś GENIALNA!! :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham cię normalnie.Nareszcie zakończenie na które czekałam.Oczywiście się popłakałam brawo ale dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  13. Boskie i niesamowite i w ogóle płaczę. Kocham cię za ten imagin!

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny... Pięknie to zakończyłaś... Kocham cię

    OdpowiedzUsuń
  15. O kurczaki! To było po prostu świetne! ~Nika~

    OdpowiedzUsuń
  16. Super !
    Zapraszam do mnie ! http://directionersforeverimaginy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ooo słodki *_*

    OdpowiedzUsuń
  18. o matko jaki słodki, piękny, boski ;d

    OdpowiedzUsuń
  19. Boskie zakończenie. A piosenka idealnie dopasowana do opowiadania. Świetne, naprawdę świetne

    OdpowiedzUsuń
  20. Jejku... Strasznie się cieszę ze postanowiłaś zakończyć ta historię szczęśliwie. Bardzo podoba mi się ta historia. Dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  21. a ja tam uwielbiam jej przyjaciela geja <3
    i w rmffm właśnie leci SOML, cóż za zbieg okoliczności <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Wzruszylam się. :') + Ten przyjaciel gej >>>>>>>>>>>>>>>>

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja oczywiście ryczę jak bóbr. Jak zresztą prawie przy każdym Twoim imaginie. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że postanowiłaś dodać kolejną część. Prawie spadłam z krzesła... Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję za takie zakończenie! Wiesz za co Cię kocham? A otóż tak się składa, że kocham Cię za Twoją umiejętność opisywania uczuć. To jest po po prostu niesamowite! I ta przemowa Nialla...cudowne. KOBIETO! JAK TY TO ROBISZ?! Nie wiem co jeszcze mam dodać bo jak tak tu będę wszystko wypisywać to posiedzę sobie do rana. Życzę coraz więcej pomysłów i motywacji do działania. Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Ajjjj Genialny. Tak właśnie wyobrażałam sobie koniec tej 'opowieści'. Naprawdę rewelacyjny !!

    OdpowiedzUsuń
  25. oww *-* poryczałam się. Imagin świetny jak zwykle ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wspaniałe zakończenie *.*
    Cieszę się, że dodałaś tą część ;) to MUSIAŁO dobrze się skończyć :D

    http://im-crazy-and-i-want-be-forever-young.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Taki piękny prezent ti co roku bym chciała dostawać.

    Hahaha a wiesz jak szukałam u siebie w telefonie jakieś piosenki na nastrój to wybrałam właśnie How Long Will I Love You, tak sama z siebie i potem widzę, że ty też to dałaś :*

    Ten imagin jest taki słodki, śliczny i w ogóle <3 cud, miód, malina :*

    @NikusiaLove1D

    OdpowiedzUsuń
  28. Ekstra!!! Niesamowity imagin!!! Nie mogę się doczekać kolejnych!!!
    Życzę weny i polecam bloga
    ------>
    http://one-dream-direction-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Megaa! strasznie się cieszę że dopisałaś kolejną część:)

    Zapraszam!:
    http://imaginy-midnight-memories.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. *3* boskiii!! Dobrze, że tak to się zakończyło <33 Życzę weny na następne :*

    OdpowiedzUsuń
  31. Odpowiedzi
    1. Boskie :**
      Zapraszam
      http://directionersforeverimaginy.blogspot.com/

      Usuń
  32. "Good Morning AMERICA" a potem "miło było z ich strony, ze zorganizowali koncert w tej "biedniejszej" części LONDYNU" ?!!
    Serio?! Od kiedy to Londyn jest w Ameryce???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, już poprawiam. Dzięki za uwagę, ale spokojnie, każdemu możne się zdarzyć :)
      Pozdrawiam xx.

      Usuń
    2. Spoczko, spoczko ;)
      Na prawdę świetny :)
      weny xx

      Usuń
  33. To zakończenie o wiele bardziej mi się podoba !!! Na końcu się poryczałam !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  34. Po prostu piękne ! Po przeczytaniu ostatniej części pomyślałam sobie " Ale dupek z tego Nialla " ale teraz przeczytałam tą część i spłynęła mi pojedyńcza łza po policzku. Masz wielki Talent , proszę pisz więcej opowiadań w tym stylu bo to było na pewno jedno z najpiękniejszych opowiadań które przeczytałam w całym moim życiu a przeczytałam wiele :D Dziękuje bo teraz się uśmiecham. Jeszcze raz opowiadanie jest przepiękne a piosenka bardzo do niego pasuję <3

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K