wtorek, 30 kwietnia 2013


Witam wszystkie czytelniczki. Mam na imę Weronika, mam 18 lat i sama jestem jedną z czynnych obserwatorek tego bloga. Zgłosiłam się do autorek z bardzo nietypową prośbą i oto tutaj jestem, za co bardzo chciałam podziękować dziewczynom, dzięki nim mogę Wam przedstawić swoją historię, bardzo liczę na Waszą wyrozumiałość, za którą serdecznie dziękuję xx



Rok 2009.

Nowy etap życia. Nowa szkoła - gimnazjum. Na pozór wszystko wokół było jak najbardziej zwyczajne, nic nie wskazywało na to, aby ten czas był jakoś szczególnie nadzwyczajny. A jednak wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie. Moje do tamtej pory pukładane życie zmieniło się jakby w jedną wielką układankę, którą na nowo trzeba było poskładać. Zupełnie inaczej wszystko sobie wyobrażałam, nie sądziłam, że życie poza szkołą mnie dotyczyło. Myślałam o nauce, jednak nie stawiałam jej na pierwszym miejscu. Oczywiście póki nie wdrożyłam się w życie szkoły. Klasa, ludzie ? Hmm, wydawali się być przeciętni, nikt nie zwracał na siebie mojej uwagi. Po za nią... Co było dziwne. Nigdy nikomu nie udawało się zbić mnie z tropu. Ale ona była inna. Miała na imię Karolina, chodziłyśmy razem do jednej klasy. Dziewczyna z dość przeciwstawnym charakterem do mojego, z pięknymi farbowanymi rudymi włosami, dość wyrazistą twarzą i dużymi niebiesko-zielonymi oczami. Z biegiem czasu mogłam jednak stwierdzić, że była ona wspaniałą osobą. Byłyśmy jak ogień i woda, zupełne przeciwieństwa, jednak współgrałyśmy ze sobą w każdym elemencie. No może poza jednym. Powiem, jakby nasze gusta muzyczne się nie zgadzały. Ja - koneser rapowych kawałków z podwórka, Ona - One Direction. Nie byłam w stanie na ten temat nic więcej powiedzieć ani też określić jej 'gustu', o ile to można było gustem nazwać. Im częściej z nią gdziekolwiek bywałam, co kolwiek robiłam, czy to wspólna nauka, spotkania w galerii czy zwierzania się sobie - nie dało się nie zauważyć, że ten zespół zawsze jej towarzyszył. Gdyby wzmianka o tym zespole z jej ust nie padła przynajmniej z trzy razy dziennie, to ona po prostu była chora. Wszędzie była muzyka, plakaty, zdjęcia, informacje. No po prostu oni. Wszędzie Niall, Liam, Louis, Zayn i Harry. Mimo że ich nie lubiłam, czy chciałam, czy nie chciałam z dnia na dzień wiedziałam o nich coraz więcej. Wkurzało mnie to, to było tak chore, że aż śmieszne, bawiło mnie to, ale widać było, że jeśli Karolina coś kochała i czemuś się poświęcała, to już z całym zaangażowaniem i wkładała w to całe serce. Kochałam ją za to. Zaprzyjaźniłyśmy się w dziwnie szybkim tempie. Nawet do jej chłopaków, bo tak ich nazywała, zaczynałam się przyzwyczajać, może nawet ich lubiłam, ale bałam się przed sobą i przed nią przyznać? Sama nie wiem. W każdym razie układało się coraz lepiej, haha. Poza tym, gdy pokazywała mi klip do 'What makes you beautiful'. Był to powód naszych sprzeczek, bo uważałam ich za lalusiów, w ten sposób jej docinając. Ale znałyśmy się tyle czasu, że te sprzeczki znikały równie szybko, jak szybko się pojawiały. Ten okres naszego czasu był naprawdę przepiękny, nigdy nie myślałam o tym, że spotkam kogoś takiego jak ona, nie myślałam, że to kiedy kolwiek mogłoby się skończyć, że mogłabym ją stracić, chciałam aby ta przyjaźń trwała bez końca. Jestem pewna swoich słów, ponieważ ona myślała tak samo. To było naprawdę coś. Zrozumiałam to, gdy odważyła się wyjawić mi swoją największą tajemnicę, kiedy dowiedziałam się o tym zrozumiałam też, dlaczego Karolina tak bardzo kochała One Direction, ale to, czego się dowiedziałam, przerosło moje najśmielsze oczekiwania, po prostu zwaliło mnie z nóg. Zdałam sobie sprawę z tego, że nie ma takiego czegoś jak przyjaźń na wieki i że mogę ją stracić na zawsze. Nie wyobrażałam sobie tego i nie mogłam żyć z tą myślą. Ona była chora... Śmiertelnie chora, choroba genetyczna płuc. W dalszym ciągu czekała na przeszczep. Zaimponowała mi, bardzo. Była taka silna, dziwiło mnie to, że mimo tego, co się działo, ona potrafiła normalnie żyć. A właśnie. Dlaczego normalnie? One Direction, to jest odpowiedź. Ona znała ich od samego początku, a właściwie od czasu zanim jeszcze zaczęli swoją wielką karierę. Ta muzyka dawała jej nadzieję, wspierała ją, dodawała sił i pokazywała, że życie mimo wszystko jest piękne i każdą chwilę trzeba przeżyć jak najlepiej. Za to ich kochała, wtedy to zrozumiałam. Ja też jej pomagałam, chciałam, aby żyła normalnie, nie odwróciłam się od niej. Stwierdziłam, że muszę być silna za nas obie i wspierać ją zawsze i wszędzie, być dla niej podporą. I rzeczywiście tak było, czas mijał i mijał, wszystko było w porządku. To była już trzecia klasa gimnazjum.



Rok 2011.

Rok szkolny już się kończył, wypadał 14 maj. Co oznaczało naszą noc, największą,jaka mogła się przytrafić. To był dzień naszego balu gimnazjalnego. Było poprostu wspaniale, nigdy nie zapomnę tamtego dnia. I tak oto przetrwałyśmy do końca roku szkolnego, odebranie świadectw, każda z nas dostała się do wymarzonych szkół. A wakacje poprostu mijały wspaniale, wspólne śpiewanie piosenek oczywiście naszego, tak - NASZEGO, ukochanego zespołu. Zdążyłam go pokochać tak samo jak ona. Zeszło nawet na planowanie wspólnego koncertu, było to naszym wspólnym marzeniem od dłuższego czasu. Czas leciał nieubłaganie, kartki z kalendarza urywały się z sekundy na sekundę. Nie myśłałam jednak, że to będzie ostatni czas spędzony razem. 

Wrzesień. Początek roku. Cieszyłam się z nowej szkoły, nie myślałam tylko o tym, że tak szybko będzie mi dane na trochę z niej zrezygnować.



Rok 2011. Październik.

Karolina nie czuła się dobrze. Trafiła do szpitala, nie było to nic poważnego, ale bardzo szybko się to zmieniło. Byłam przy niej cały czas, nie odstępywałam jej na krok. Było coraz gorzej. Jej stan zdrowia pogarszał się coraz bardziej, z dnia na dzień, nic nie pomagało, a jeśli tak, to tylko na chwilę. Mimo to, ona dalej się śmiała, żartowała, była po prostu taka jak zawsze, śpiewałyśmy razem piosenki. Jednak pewnego dnia.. Jej płuca odmawiały posłuszeństwa, nie mogła śpiewać, nie mogła mówić, kaszlała bez opamiętania wręcz się dusiła. Byłam przy niej, wciąż mając nadzieję, że będzie lepiej. Mówiłam do niej, a ona tylko słuchała. Opowiadałam jej, jak to będzie pięknie, gdy przejdzie przeszczep i pojedziemy razem na wymarzony koncert. Wiedziałam, że próbuje się uśmiechać, ale widziałam w jej pięknych oczach strach i smutek. Nie mogłam na to patrzeć, ale próbowałam być dla niej silna. Jednak w pewniej chwili wszystkie obietnice i marzenia prysły, ona nie mogła oddychać. Kiedy mój mózg przeanalizował co się dzieje złapałam ją za ramiona i zaczęłam nią potrząsać. Prosiłam ją, żeby oddychała, krzyczałam do niej, ale ona nie chciała słuchać. Zanim lekarze zdążyli cokolwiek zrobić, było już za późno..



Rok 2013. 11 Marzec.

Już niedługo druga rocznica śmierci mojej Karolinki. Strasznie mi jej brakuje. Dręczą mnie wyrzuty sumienia. Nie zdążyłam się z nią pożegnać, powiedzieć jej jak bardzo ją kocham, jak bardzo jest dla mnie ważna i że jest dla mnie jak siostra, mimo że wiedziała o tym - powtarzałam jej to przecież każdego dnia. Niedawno wysłałam listy do Niall'a, był on dla niej najwspanialszą osobą w zespole, zresztą jak i dla mnie. W każdym razie opisałam w nich cała historię, oni powinni się o niej dowiedzieć, zasłużyła na to. Nigdy w życiu nie widziałam takiej fanki. Po całym tym zdarzeniu wyjechałam do Danii, rzuciłam wszystko, nie potrafiłam tam żyć. Teraz chłopcy będą dawali koncert w moim mieście - w Kopenhadze. Bardzo chciałabym się na niego dostać lub chociaż ich zobaczyć, walczę też o koncert w Szwecji, w Sztokholmie. Po całej tej historii obiecałam sobie, że Karolina będzie ze mnie dumna i że spełnię jej największe marzenie, na które ona niestety nie dostała więcej czasu. Bardzo chciałabym, aby chłopcy dowiedzieli się, kim była Karolina i kim oni byli dla niej. To dla mnie bardzo ważne. Nie mogę zawieść Karoliny. Nie wiem, co zrobię, jeśli mi się nie uda. W ostatnim czasie miałam piękny sen. Śniła mi się właśnie Karolina oraz to, że spotkałam chłopaków. Opowiedziałam im wszystko, oni dali mi bilet na koncert, zaprosili na scenę.  Razem z nimi opowiedziałam kim była Karolina, wszyscy płakali. Gdy już mogłam dojść do głosu, patrząc w niebo powiedziałam 'Mam nadzieję, że jesteś ze mnie dumna, że spełniłam twoje największe marzenia, bardzo Cię kocham, do zobaczenia mała'. Zrobiłam to, bo wiedziałam, że ona tam jest, patrzy na nas, słyszy nas. Czułam, że się uśmiecha. Nagle w głośnikach zabrzmiał głos Liama, który powiedział: 'Razem z chłopakami mamy nadzieję, że jesteś szczęśliwa, cieszymy się, że mogliśmy Cię poznać, wierzę, że pewnego dnia się spotkamy. Karolino, ta piosenka jest dla Ciebie'. Po całej arenie rozbrzmiały dźwięki bardzo znajomej mi piosenki. Chłopaki śpiewali 'More than this'. Bardzo chciałabym aby ten sen stał się prawdziwy lub chciała bym w połowie dokonać tego, czego oczekuję. To byłoby moje pożegnianie z Karoliną, wtedy mogłabym spokojnie zasnąć.. Na jej cześć mam zrobiony tatuaż, jest to ' Just Breath '. Został on umieszczony pod sercem, jego znaczenie to 'Poprostu oddychaj'. Są to moje ostatnie słowa skierowane do niej... Nie chciałam, żeby mnie zostawiła. Chciałam usłyszeć nagłe, spokojne zaczerpnięcie jej oddechu myśląc, że to był tylko zły sen. Mimo że dotknęła mnie wielka tragedia, to ona dalej jest moją najlepszą przyjaciółką, moją siostrą. Kocham ją za to, kim była, za to jak wiele dla mnie zrobiła. Razem z One Direction odmieniła moje szare życie. Teraz dostrzegam, co jest ważne i cieszę się każdą piękną chwilą, która została mi dana. Dzięki niej wiem, co to prawdziwa przyjaźń...
Byłyśmy, jesteśmy i już na zawsze będziemy jedną duszą..



Mam nadzieję, że choć trochę się podobało, chciałam przekazać Wam jak najwięcej swoich emocji z tej historii, choć wiem, że nic tak naprawdę nie odda tego, co czuję. Przepraszam też za wszelkie błędy związane z 'opowiadaniem'. Po tym wszystkim zablokowałam się i nie pisałam długi czas, mam świadomość tego, że to co napisałam może nie być dobre i nie musi się podobać.  

Kocham xx.


37 komentarzy:

  1. Łał nie mam słów. Niesamowite

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie będę pisać, że to jest cudowne, boskie, czy niewyobrażalne. Ale wiem też, że nie mam zielonego pojęcia, jak to skomentować. Nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam, ale to jest 'historia', którą przeżyłaś, więc takie komentarze, jak wyżej wymienione, byłyby nawet nie na miejscu. Jeżeli myślisz, że nie do końca oddałaś tu swoje uczucia, to jesteś w błędzie. Szczerze, jestem lekko zszokowana(?), oniemiała(?). W każdym razie rzeczywiście poruszyła mnie ta historia, a nawet przejęła. Oczy mi się zaszkliły, a po ciele przeszły ciarki, wyobrażając sobie, co musiałaś/musisz przeżywać... I co przechodziła Karolina. W takich właśnie momentach zastanawiam się, za co karze nas Bóg i czy to aby na pewno ma jakiś sens. Czy nie lepiej byłoby Mu w takich momentach odpuścić? To nie jest fair, ale niestety nie mi to oceniać. W każdym bądź razie musisz wiedzieć, że Ci współczuję (jestem pewna, że nie tylko ja). ... Bo kto chciałby stracić przyjaciela(?). Szczerze, to Cię podziwiam, bo mimo jej choroby byłaś przy niej i próbowałaś być silna za Was obie. Mało kto tak potrafi, a jestem pewna, że nawet prawdziwy przyjaciel potrafiłby od tego uciec. Należy Ci się za to pochwała, bo odwaliłaś kawał dobrej roboty, chcąc po prostu pomóc przyjaciółce.

    PS. Nie wiem, czy ten komentarz ma jakiś sens, ale wiedz, że pisałam go ze łzami w oczach i czystej potrzeby pochwalenia Ciebie. xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. To było po prodtu niesamowie. Pisze ten komentarz ze łzami w oczach. Mi też chłopcy bardzo pomogli, prawdopodobnie gdyby nie oni nie pisałabym tego dziś (mam nadzieje że wiecie o co chodzi). I kiedy patrze na to co chciałam zrobić dziękuje im najbardziej na świecie...Uratowali mnie. Przepraszam że się tu tak wyżalam, eh. Karolina, chłopcy ja i cała rodzina Directioners jesteśmy z tobą <3 A autorko, trzymaj się, ból po stracie przyjaciela jest nieopisany. Powodzenia w spełnianiu marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam szczerze, że nie mam pojęcia jak napisać do ciebie, by przekazać ci wszystkie moje emocje, które wstąpiły we mnie czytając to. Postanowiłam jednak, że napiszę do ciebie list. Tak, LIST.

    Droga Weroniko,

    Chciałabym ci powiedzieć, że od pewnej chwili jesteś moją bohaterką. Bohaterką, która jest niesamowicie silna i potrafi zobaczyć dobre strony życia, nawet po tylu cierpieniach jakie ją dopadły. Jesteś niesamowita, a jeśli ktoś powie Ci że to nie prawda, odejdź od tej osoby bez słowa, bo nie jest i nigdy nie była godna twojej uwagi. Jesteś także niesamowicie silna i bardzo Cię za to podziwiam, ponieważ nie łatwo podnieść się po stracie przyjaciela. Oh! Co ja powiedziałam?! Zapomniałam, że tak naprawdę nigdy jej nie straciłaś i wieżę, że pisząc to patrzyła na Ciebie z góry, będąc z Ciebie dumną. Myslę też, że czuwa nad każdym kto to komentuje. Więc Karolino, jeśli mnie słyszysz, pamiętaj że na zawsze twoja, jak i Weroniki, historia pozostanie w moim sercu. Musisz wiedzieć także, że piszę moje świadectwo z zapuchniętymi od łez oczami i cieknącym nosem, ponieważ Ja w pewnym momencie nie wytrzymałam. Psychicznie. Po prostu nie dałam rady. Dlatego też pewnie Was tak podziwiam. Szczególnie Weronikę, która znalazła się w tej sytuacji. Jednak, to Karolina była niezwykle silna podczas swojej choroby. I jesteś Karolino, najlepszym świadectwem tego, co One Direction potrafi zrobić z życiem. Weroniko, Ty też jesteś tego przykładem. I nie martw się kochana
    - jestem teraz z Tobą całym sercem i duszą, a chciałabym również i ciałem.

    Trzymaj się Weroniko,
    Alicja.

    Ehh..nie wiem czy wyszło to jako list, ale chyba nie, bo dałam się zbyt ponieść uczuciom. Mam nadzieję, że kiedyś będziesz mogła opowiedzieć chłopcom swoją i Karoliny historię i trzymam za ciebie kciuki i krzyżuję palce! :)
    Wasza niezwykle wzruszona i oddana
    - Alicja ;')

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem jak to skomentować, naprawdę.Ta historia pokazuje jak dla kogoś ważny jest idol i jakie niewyobrażalne wsparcie nam daje jego/jej/ich muzyka..Mnie też bardzo pomogli bo też nie miałam łatwo.Mam łzy w oczach..

    OdpowiedzUsuń
  6. Płaczę. To wszystko jest prawdziwe, ale i tak ciężko to sobie wyobrazić. Współczuje ci z całego serca, że musiałaś przez to wszystko przejść. Musisz być wspaniałą osobą, ponieważ potrafiłaś słuchać swojej przyjaciółki, chociaż wzmianki o zespole na początku cię zbytnio nie interesowały. A karolina.... Nie znam ani ciebie, ani nie znałam jej.... Ale jedno mogę srwierdzić - Karolina była żywym dowodem na to, że One Direction na podstawie swojej historii pokazali, że nie można się poddawać, więc ty też się nie poddaj! Trzymam za ciebie kciuki ;')

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepraszam że tego nie skomentuje lepiej. Po prostu nie jestem w stanie a z resztą nie widzę co pisze bo płacze. Ale mam nadzieję że spelnisz wasze marzenie a chłopcy poznają historię Karoliny.

    ~Karolina (@Horankyyy)

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest niesamowite.Historia tak mnie wzruszyła że nie moge w pełni oddać tego co chciałam napisać. Pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałam przeczytać wszystkie komentarze, co by nie powtarzać słów innych ludzi. Ale nie byłam...nie jestem w stanie. Przeczytałam cztery pierwsze, a kiedy doszłam do czytania wypowiedzi I Love British Boys stanęły mi łzy w oczach, a ja przecież nie płaczę. Jedyne co chcę powiedzieć Tobie, Weroniko, to to, że jesteś najlepszą i wymarzoną przyjaciółką Karoliny - jestem tego pewna, tak jak tego, że ta dziewczyna jest dumna z Ciebie i z Twojej zawziętości. Na pewno czuwa nad Tobą i sprawi, że spotkasz chłopców, bo spełni nie tyle swoje marzenia, co Twoje. :) Trzymaj się mocno i nigdy się nie poddawaj.

    OdpowiedzUsuń
  10. To piękna historia Weroniko. Wzruszyłam się czytając ją. Jak to dobrze wiedzieć, że na świecie są tacy ludzie których mogą połączyć tak silne więzy jak Ciebie i Karolinę. Twoje życie dzięki tej dziewczynie na zawsze się odmieniło, zyskałaś cel. Ona na pewno cieszy się widząc jak się starasz, że mimo wszystko o niej nie zapomniałaś. Bo prawda jest taka, że przyjaźń jest najpiękniejszym uczuciem na ziemi najmocniejszym węzłem , nie, nie miłość bo ona potrafi zadawać ból, głębokie rany, a przyjaźń zostawia wspomnienia, chwile radości, głębokiego zrozumienia, przyjaźń nie rani a jeśli to tylko by pomóc. Nie było się w pełni człowiekiem jeśli nie zaznało się choć chwili przyjaźni. Weroniko dziękuje za tą historię to co łączyło was dwie jest wieczne nawet jeśli Karoliny obok nie ma... a raczej jest obok choć jej nie widzisz, trzyma twoją rękę i nie pozwala Ci upaść. Więc poprostu oddychaj i idź dalej, idź dalej razem ze swoją przyjaciółką...

    OdpowiedzUsuń
  11. trzymaj się dzielnie. Można powiedzieć, że trochę wiem co czujesz. Mój tata wyjechał na misje miałam 6 lat- wtedy na 6 miesięcy do Iraku, 8 lat- na 6 miesięcy, wrócił na 3 tygodnie i pojechał na 6 miesięcy do Afganistanu, 10 lat- na 6 miesięcy do Afganistanu, 11,5 lat- 6 miesięcy Afganistan. Jako mała dziewczynka byłam bardziej świadoma tego co może się tam wydarzyć w każdej chwili niż moi rówieśnicy. Chodziłam do przeczkola i płakałam dzień w dzień z tęsknoty za nim. Gdy wyjechał po raz drugi jak miałam 8 lat nie odezwałam się do mamy słowem przez dobre 6 miesięcy. ciągle płakałam i moja mama nie wiedziała co się ze mną dzieje, nie pomagały wizyty u psychologa (nawet tam milczałam) rozmawiałam tylko z babcią. Miałam wrażenie, że nikt nie wie co czuje i mnie nie rozumie. Odezwałam się dopiero gdy mój tata przyjechał na 3 tygodnie, wtedy mama zrozumiała jak podobni i zżyci jesteśmy (ja i tata). Po jego ponownym wyjeździe było trochę lepiej lecz też za dużo z nikim nie rozmawiałam. Nawet w szkole. Do 4 klasy poszłam w innej szkole. Była to klasa pływacka znajomi byli super, szybko znalazłam przyjaciół. To był jednak czas w którym mój tata wyjechał ale dzięki moim znajomym było dobrze i żyłam normalnie. Na początku 2012 moje przyjaciółki zaczęły mieć manie na 1D i powoli mnie w to wciągały. okazało się, że mój tata znowu wyjeżdża. Wtedy byłam już bardzo świadoma tego co może mu się stać. Było mi ciężko ale zrozumiałam za co tak naprawdę kocham One Direction. Oni nigdy się nie poddają i są silni mimo wszystko. Ja postanowiłam być taka jak oni. Gdy czytałam o Niall'u miałam wrażenie, że jesteśmy bardzo podobni, wiem brzmi to głupio ale tak było. Ich piosenki podtrzymywały mnie na duchy i dawały siłę. W maju mój tata wrócił. Był taki okres, że przez burze piaskowe w Afganistanie nie mieliśmy łączności internetowej nawet przez miesiąc i przez telefon również. To było straszne ciągła myśl, że może już go straciłaś ale ciągle wierzyłam, że to nie jest prawda i, że jest przy mnie. Zanim przeczytałam twoją historie odbyłam poważną rozmowę z rodzicami i dowiedziałam się, że mój tata we wrześniu wyjeżdża na 4 miesiące i będzie tylko w weekendy na szczęście będzie w Polsce. W styczniu natomiast wyjeżdża na pół roku do Afganistanu na misję. Postanowiłam, że będę silna i poradzę sobie z tym wszystkim. Będzie to ciężkie ale dam rade jak 1D dało to czemu ja bym miała nie dać? Po tym wszystkim zrozumiałam ile dla mnie znaczą i jak odmienili moje życie. Dzisiaj mam 12 lat i czekam na moje 13 urodziny w czerwcu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem co mam powiedzieć. Oczy mi się zaszkliły czytając to. Co można napisać by Cię pocieszyć? Myślę, że nic bo ty już tego nie potrzebujesz. Zawsze wiedziałam, że muzyka zmienia życie, (bo 1D moje zmieniło), pozwala spełniać marzenia. Dlatego nie napiszę, jak Ci współczuje, ani jak bardzo mi Cię żal. Moje słowa mają tak małe znaczenie w obliczu tego zdarzenia, a dodatkowo sama nie przeżyłam czegoś tak bolesnego. Nikt nie wie co czułaś w tamtym momencie. Ale wiem co czujesz teraz. Więc droga Weroniko walcz przede wszystkim. Spełniaj marzenie swoje i Karoliny nawet jeśli to będzie trudne, i chwilami zwątpisz. Karolina jest obok i ty dobrze o tym wiesz. Nie potrzebujesz pocieszenia tylko motywacji byś zobaczyła ilu ludzi Cię wspiera. Wiedz, że tak jak Karolina jest obok tak samo ja sercem jestem z tobą i wspieram Cię. Ja wierzę w spełnienie moich marzeń i Ty masz również wierzyć w swoje. Myślę, że osoby które to skomentowały wspierają Cię tak samo mocno jak ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powyższą wypowiedź popieram w każdym calu.. Wiem, że nawet te słowa napisane w twoim imaginie nie wyrażają tego co przeżyłaś.. Marzenie to niejedyny sens życia... Marzenie to najwspanialszy cel w życiu. Tyle osób wzruszyło się, tyle osób wierzy, że spełnią się wasze marzenia... Zrozum, że Karolina musiała odejść.. Nie poddawać się nigdy.. Przenigdy, obiecał mi to..

      Usuń
  13. Brak mi słów. Piękna historia. Popłakałam się czytając ją. Jesteś niezwykle silna i wiesz czym jest prawdziwa przyjaźń. Z pewnością można Cie nazwać prawdziwa fanką 1D.
    Podziwiam Cię za to jaka jesteś. Twoja przyjaciółka napewno jest z ciebie dumna. Trzymaj się mocno,całuski :***

    OdpowiedzUsuń
  14. Płacze ja naprawde płacze .... podziwiam cie za to ze dajesz sobie rade z tym wszystkim ...
    życze ci abys spelnila zyczenie Karolinki .. a ty rzymaj sie mocno ! pamietaj ze jestesmy z toba. po tej histori wiem ze napewno ci lzej .
    Badz silna! i dumna chociazby dla mnie ...
    kate - 16 lat . tzrymaj sie . usciski ; *

    OdpowiedzUsuń
  15. prawie się popłakałam... to takie piękne a zarazem smutne

    OdpowiedzUsuń
  16. WOW mam nadzieje ze poznasz chlopaków i spełnisz marzenie KAROLINY.jak to czytałam to płakałam. pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne naprawde pięknie piszesz <3 i to jak móisz o Karolinie, prawdziwa przyjaźń. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękna historia przyjazni . Popłakałam się szkoda że to tak się skończyło , szkoda , że Karolina nie może poznać chłopaków !!! Życzę ci żebyś poznała 1D1 i spełniła swoje i Karoliny marzenie !!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudo *_* Zapraszam tez do mnie http://tothegravebaby.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiem co mam napisać. Oniemiałam. Mam łzy w oczach, właściwie to już płaczę. Komentarz jest bez sensu, ale wiedz, że podziwiam ciebie i szanuję twoje życie. Życzę szczęście :) Tylko tyle mogę napisać.

    OdpowiedzUsuń
  21. Płakałam jak to czytałam. Sama w niedziele straciłam przyjaciela. Przyjaźniliśmy się jak byliśmy mali nie widziałam go od około 10 lat. Dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem dowiedział się że ma raka kości... Wierzyłam, że uda mu się wyzdrowieć, mimo że w podstawówce jeden chłopak też to miał i zmarł. Tydzień temu Patryk (mój przyjaciel) dowiedział się, że nic mu już nie pomoże. W niedziele zmarł, a jutro jade na pogrzeb.. Mimo, że go prawie nie znałam załamałam się. Dzięki twojej histori wierze, że będzie dobrze. Pokazałaś mi, że trzeba być silnym i wierzyć w marzenia... Nie potrafię wyobrazić sobie co ty w tedy czułaś i jak było ci trudno... Mam nadzieję, że będziesz dalej tak silna jak teraz, i rze zpałnisz marzenie swoje i Karoliny...

    OdpowiedzUsuń
  22. a ryczę :( smutna historia , trzymaj się <33 jesteśmy z tobą

    OdpowiedzUsuń
  23. nie da się tego opisać słowami. to jest po prostu wspaniałe, doskonałe, cudowne, piękne i dużo by tu jeszcze wymieniać. Słowa które opisałyby piękno tego imagina jest ponadwymiarowe. gdyby moja przyjaciółka, która jest dla mnie jak siostra- zmarła, załamałabym się chyba. nie wiem, ale przeczuwam że tak. rozpisałam się tu troche no ale cóż, taki imagin zasługuje na długie komentarze (tak jak wiele innych na tym blogu). imagin jak już napisałam- nie do opisania<3 / @maybe_crazylife

    OdpowiedzUsuń
  24. Droga Weroniko! Niestety nie mogę sobie wyobrazić jakiej straty doznałaś, bo jeszcze nie poznalam nikogo, kto mógł by być dla mnie kimś takim, jaką osobą, była Karolina dla Ciebie, ale wiedz, że jestem z Ciebie dumna. Twoje oddanie przyjaciółce oraz determinacja powinny zawstydzić i skłonić do refleksji, nie jednego dorosłego, starego pryka. Jesteś dojrzalsza od wielu z nich i wiele przeszłaś bo takie sytuacje jak strata przyjaciela w tak młodym wieku nie powinny się przytrafiać, ani Tobie, ani innym.Życzę Ci powodzenia w spełnianiu Waszych wspólnych marzeń! ;) Ps. Sorry , trochę się wczułam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Teraz to ja leżę i płaczę. Dokładnie wiem co przeżywasz tylko w nie tak brutalnym sposób co Ty, bo moja przyjaciółka żyje tylko tysiące kilometrów ode mnie, w innym mieście, w innym kraju.Teraz pewnie niektórych zaskoczy to co po wiem/napiszę, ale nie jestem fanką 1d, chociaż wiem o nich bardzo dużo, mam książkę i słucham ich piosenek. Można powiedzieć, ze są mi obojętni, ale po tym co przeczytałam to normalnie chciała bym wszystko zmienić i nawet jakoś Ci pomóc! Wiem, że to jest nie możliwe, ale jesteś pierwszą osobą od kilku miesięcy, która sprawiła, że w końcu zauważyłam co zrobiłam ze swoim beznadziejnym życiem i zaczęłam płakać co od dawna nie robiłam. Musiałam się przeprowadzić do innego miasta, tata mieszka również mieszka gdzie indziej, a moja mama woli towarzystwo swoich koleżanek i alkoholu, ale przez ten można powiedzieć krótki tekst uświadomiłam sobie kilka ważnych rzeczy. jedyne słowa, które chyba są celem tej wypowiedzi to jedno wielkie, szczere DZIĘKUJE.

    OdpowiedzUsuń
  26. Boże, to było piękne. Gdy to przeczytałam popłakałam się. Naprawdę nie wiem co mogę tutaj jeszcze napisać. Chyba to, żę współczuję Ci z całego serca i, że trzymam za ciebie kciuki. Jestem z Tobą .

    OdpowiedzUsuń
  27. Smuutne :/ Jesteśmy z tobą, a Karolina patrzy z nieba i cieszy się że ma tak wspaniałą przyjaciółkę jak Ty :) Pewnego razu spotkamy się wszystkie ;)

    Karola..

    OdpowiedzUsuń
  28. O Boże... Naprawdę pierwszy raz popłakałam się czytając notkę na blogu. Teraz zastanawiam się, czy w ogóle mam czelność nazywać Directionerką. Niby ich słucham. Szanuję. Kocham. Ale kiedy czytałam jak Twoja przyjaciółka kochała ten zespół, jaką podporą był dla niej przez cały czas. Niesamowite. Pełen podziw dla Ciebie za to, że jej nie zostawiłaś, kiedy dowiedziałaś się, że jest chora. Szczerze ja nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji. Najprawdopodobniej spanikowałabym i uciekła.
    Trzymam kciuki za to, aby udało Ci się dostać na koncert, myślę, że wtedy spełniłabyś nie tylko swoje marzenie, ale też swojej przyjaciółki. Bo teraz pewnie patrzy na Ciebie z góry i jest dumna.

    OdpowiedzUsuń
  29. Macie może kontakt do tej dziewczyny np twitter albo e-mail bo jej historia mnie bardzo poruszyła i chciałabym z nią porozmawiać proszę !!!

    OdpowiedzUsuń
  30. Witam Was dziewczyny. To ja jestem autorką tego tekstu, dziękuję Wam za wspaniałe komentarze, nie liczylam na to, że się pojawią a już napewno na to że będzie ich tak wiele. Bardzo liczę się z Waszym zdaniem, cieszę się, że Wam się podobało, jestem bardzo poruszona. A oto mój twitter @WeronikaGryka. Piszcie ! <3 Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Woow. Płaczę. O takiej przyjaźnij słyzałam tylko w filmach. Życzę ci powodzenia i wytrwałości. : ) <3 Directioners są z tobą. : *

    OdpowiedzUsuń
  32. Jejku! To jest Naprawdę Prawdziwa Przyjaźń....Współczuje Ci z całego serca!!! Płaczę , dosłownie płaczę,ale dlatego,bo nie umiem dopuścić myśli,że tak się stało naprawdę!!! :'(

    BARDZO CI WSPÓŁCZUJE .......wszystkie jesteśmy z Tobą <3 !! Uwierz Toja Przyjaciółka NA PEWNO JEST Z CIEBIE BARDZO DUMNA :* !!!

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K