niedziela, 11 sierpnia 2013

NIESPODZIANKA - Liam


Czułem, jak powoli zbliżamy się do siebie, stając się kimś na wzór bratnich dusz. Dopełnialiśmy siebie nawzajem, byliśmy razem idealni i każde z nas wiedziało, czego oczekuje od drugiej strony. Polegałem na tobie, ty polegałaś na mnie. Widziałem, jak urocze rumieńce wypływają na twoją piękną twarz za każdym razem, gdy nasze dłonie się stykały. Widziałem ten delikatny uśmiech pojawiający się, kiedy nasze spojrzenia się krzyżowały i to, jak zawstydzona odwracałaś twarz, gdy dotykałem twojej skóry.
Pamiętam nasze pierwsze spotkanie, jakby to było wczoraj. Mieliśmy wtedy siedem, może osiem lat i niewiele wiedzieliśmy o życiu. Naszymi jedynymi problemami były zgubione misie i chmurki w zeszycie za źle rozwiązane zadanie, a o sobie nawzajem wiedzieliśmy tyle, co nic. Wcześniej widziałem cię może dwa razy, kiedy przez przypadek minęłaś mnie na ulicy, trzymając mamę za rękę i ciągnąc ją w stronę cukierni czy lodziarni. Tego dnia siedziałaś w oknie, płacząc, a w dłoniach trzymałaś niewielką, szmacianą lalkę. Nie potrafiłem przejść obok ciebie obojętnie, twoje łzy sprawiały, że sam miałem ochotę wybuchnąć gorzkim płaczem.

There's a boy, lost his way, looking for someone to play
There's a girl in the window tears rolling down her face

Podszedłem niepewnie do płotu, przyglądając się jej. Była śliczną, kilkuletnią dziewczynką i zdecydowanie nie do twarzy jej było we łzach. Schowałem do kieszeni szklane kulki, które znalazłem gdzieś na chodniku i oparłem się o drewniane sztachety, trochę ograniczające moje pole widzenia. Na samym początku wydawała się mnie nie zauważyć, dopiero po kilku minutach spojrzała na mnie z zaciekawieniem, mocniej przyciskając szmacianą lalkę do swojego drobnego ciałka.
- Co chcesz? – spytała podejrzliwie, ścierając rączką spływające po jej policzkach krople.
Uśmiechnąłem się do niej lekko, próbując jakoś ją udobruchać, bo nie wyglądała na skorą do rozmowy. Po krótkim zastanowieniu przewiesiła nogi przez parapet i zeskoczyła na zielony trawnik ogródka, podchodząc do mnie i opierając się o dzielący nas płot.
- Widziałem, że płaczesz – odparłem niezdecydowanie, odwracając z zawstydzeniem głowę. – Stało ci się coś?
W jej oczach po raz kolejny pojawiły się łzy i od razu pożałowałem, że o to zapytałem. Dziewczynka jednak odchrząknęła cichutko i zamiast znowu się rozpłakać, posłała mi przyjazny uśmiech, podając rękę i przedstawiając się krótko. Jej imię było ładne i zdecydowanie pasowało do tej uroczej twarzyczki, jeszcze trochę mokrej, ale naprawdę ładnej jak na osobę w jej wieku.
- Mama wyrzuciła mojego misia do śmietnika – powiedziała w końcu, a jej bródka zauważalnie zadrżała. – Odpadła mu łapka i poprosiłam, żeby ją przyszyła, ale ona powiedziała, że nie ma sensu.
Pokiwałem z powagą głową, zastanawiając się, w jaki sposób mogę jej pomóc. I w ostatniej chwili przyszło mi coś do głowy…
- Mam u siebie kilka misiów. Jak chcesz, możemy się razem pobawić.

Widziałem twój radosny uśmiech, pamiętam go do dziś. Ten dzień był dla mnie naprawdę wyjątkowy, bo właśnie wtedy rozpoczęła się nasza znajomość. Później widywaliśmy się coraz częściej, bawiąc się i śmiejąc. Biegaliśmy wieczorami po ulicy, chowając się i zbierając kolorowe kamyki do naszego tajnego kuferka. Uwielbiałem spędzać z tobą czas, byłaś dla mnie jak siostra, której nigdy nie dane mi było mieć. Czułem się przy tobie po prostu sobą i kochałem te momenty, kiedy dzięki mnie na twojej twarzy pojawiał się ten piękny, uroczy uśmiech, który zarezerwowałaś wyłącznie dla mnie.
Tak mijały kolejne lata, podczas których widywaliśmy się zarówno w szkole, jak i poza nią. Nie pamiętałem przerwy spędzonej bez ciebie, ani lekcji, na której nie siedzielibyśmy w jednej ławce. Staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi i wydawało mi się, że nikt nie mógłby znać cię lepiej ode mnie. Wiedziałem o tobie wszystko – twój ulubiony kolor, imię kochanej lalki, data urodzin, wszystkie przygody i zabawy, które sama wymyśliłaś.
Potem nastał czas pierwszych zauroczeń, kiedy oboje mieliśmy po dwanaście lat i zaczynaliśmy się uczyć, jak to jest kogoś lubić. Dokładnie pamiętam dzień, kiedy po raz pierwszy przyszłaś do mnie z tym swoim czarującym uśmiechem i powiedziałaś, że kogoś masz.

We're only lost children, trying to find a friend

- Nie uwierzysz co! – usłyszałem jej radosny głos, kiedy tylko przekroczyła próg mojego domu.
Posłałem jej pytające spojrzenie, chociaż nie podejrzewałem, że cokolwiek z jej ust mogłoby mnie zaskoczyć. Ona zawsze robiła dziwne rzeczy i pakowała naszą dwójkę w kłopoty, więc jeśli to była kolejna głupota – tym razem nie zamierzałem się na to zgadzać. Wczorajsze stanie przez trzydzieści minut w kącie było dla mnie jak na razie wystarczające.
Podałem jej paczkę żelków, kiedy usiadła obok mnie na kanapie, zerkając przelotnie na włączony telewizor. Od razu zanurzyła w niej rękę, biorąc garść słodyczy i zabierając się do jedzenia. Lubiłem się z nią dzielić. W sumie była jedyną osobą, której byłem w stanie oddawać swoje zabawki czy jedzenie.
- Powiesz mi w końcu? – spytałem niecierpliwie.
- Mam chłopaka – oznajmiła dumnie, usadawiając się wygodnie obok mnie i wpatrując się wyczekująco w moją twarz. – Fajnie, co?
Wzruszyłem ramionami, trochę urażony faktem, że ekscytuje ją tak bardzo związek z chłopakiem, który nie zna jej tak dobrze, jak ja. Nie to, że byłem zazdrosny. Po prostu lubiłem spędzać czas w jej towarzystwie i obawiałem się, że niedługo może mi go poświęcać mniej.
- Pewnie fajnie – odparłem naburmuszony, wciskając do ust kilka żelków, żeby nie musieć po raz kolejny się wypowiadać.
- Nie cieszysz się – zauważyła niechętnie z miną, która naprawdę nie wróżyła mi nic dobrego.
Okej, może nie tryskałem entuzjazmem, ale czego ona ode mnie oczekiwała? Ja nie miałem dziewczyny i póki co nie chciałem jej mieć, bo co to za różnica? W każdej wolnej chwili przebywałem z moją przyjaciółką i nie potrzebowałem nikogo więcej.
- Kto to jest? – zapytałem, chcąc chociaż trochę poprawić jej humor, który sam zepsułem.
- Mike – odparła, uśmiechając się szeroko.
Mike… Klasowy przystojniak, który podobał się wszystkim dziewczynom w klasie. Nigdy jakoś specjalnie za nim nie przepadałem i nie zapowiadało się, żebym teraz miał lubić go bardziej. Jeśli odbierze mi moją towarzyszkę zabaw, to będzie z nim naprawdę kiepsko.
- Świetnie – westchnąłem z rezygnacją.

Twój pierwszy związek nie trwał dłużej niż tydzień, a ja – chociaż prawdopodobnie nie powinienem – byłem zadowolony z takiego biegu zdarzeń. Znowu miałem cię tylko dla siebie i po raz kolejny zwracałaś uwagę tylko i wyłącznie na mnie. Po tym, jak oficjalnie zerwałaś z Mikiem, nastał okres kompletnego spokoju i ciszy, bo nie miałaś już ochoty i czasu na kolejne związki. Wkrótce czas podstawówki dobiegł końca i pojechaliśmy razem z moimi rodzicami na wspólne wakacje. Oboje byliśmy tak szczęśliwi, że twoja mama pozwoliła ci z nami jechać!

I know where we could go and never feel let down again
 We could build sandcastles, I'll be the queen, you'll be my king

- Zbudujemy coś? – spytała, kiedy siedzieliśmy na niewielkim kocyku na plaży.
Nie miałem za bardzo ochoty na zabawę w piasku, bo wolałem popływać trochę w morzu, ale na widok jej błagalnej miny szybko się poddałem. Skinąłem ochoczo głową i podniosłem leżące nieopodal wiaderko, by napełnić je wodą. Mogła się przydać do zrobienia fortecy czy coś w  tym stylu. Uśmiechnęła się z satysfakcją, zagarniając do jednej z foremek trochę piasku i robiąc kształtną babkę, która w moich wyobrażeniach mogłaby robić za niższą część naszego zamku.
Nie zabrało nam wiele czasu, żeby zbudować idealną budowlę z masą większych i mniejszych wieżyczek, okienek i drzwi. Zbieraliśmy walające się dookoła patyczki i muszelki, tworząc z nich prawdziwą fortecę.
- Jak myślisz, kto mógłby zamieszkać w tym zamku? – spytała, przekrzywiając głowię i przyglądając mi się uważnie.
Zamyśliłem się na chwilę, ale naprawdę nic sensownego nie przychodziło mi do głowy. Żadna księżniczka ani żaden rycerz nie mieszkali w zamku z piasku – w bajkach zawsze były to ogromne, murowane budynki, otoczone płynącą lawą z niebezpiecznymi smokami strzegącymi wejścia do środka.
- Ty i ja – odparłem w końcu. – My moglibyśmy w nim zamieszkać.
Na jej twarzy pojawił się jeden z najpiękniejszych uśmiechów, jakie dane mi było kiedykolwiek zobaczyć. Przysunęła się do mnie i wciąż patrząc mi w oczy, zbliżyła do siebie nasze twarze, przyciskając lekko usta do mojego policzka. Moje serce oszalało, chociaż nigdy bym się do tego nie przyznał, bo przecież byliśmy zwykłymi przyjaciółmi.
- Ja byłabym królową, a ty moim królem – powiedziała cicho, wpatrując się w zamyśleniu w naszą budowlę. – Chowalibyśmy się tam, gdyby było nam smutno.
Skinąłem głową, uśmiechając się do niej radośnie. Tak, to mogłoby być nasze osobiste niebo, zamknięte w czterech ścianach z piasku.

  Kolejne lata upływały na nauce i twoich krótkich, nieudanych związkach. Żaden z chłopców, których spotykałaś, nie okazał się być tym jedynym i powoli traciłaś nadzieję, że ktoś taki w ogóle istnieje. A ja trwałem cały czas u twojego boku, naprzemiennie pocieszając cię po rozstaniu i udając radość, gdy któryś raz rzędu mówiłaś, że kogoś masz.
Mieliśmy szesnaście lat, kiedy ni z tego ni z owego oznajmiłaś…

- Nigdy więcej się nie zakocham.
Odłożyłem długopis, wpatrując się z zaskoczeniem w jej smutne oczy. Byliśmy właśnie w trakcie odrabiania zadania domowego na następny dzień i przez te pieprzone działania matematyczne niemal zapomniałem, jak się nazywam. Kto w ogóle wymyślił ten przedmiot? Komu jest to potrzebne? Bo na pewno nie mi.
- Stało się coś? – spytałem niepewnie.
Naprawdę nie miałem pojęcia, co strzeliło jej do głowy. Dlaczego ta dziewczyna zawsze popadała w skrajności? Rozumiem, mogła nie chcieć po raz kolejny przechodzić przez to wszystko, płakać po zerwaniu i dochodzić do siebie przez kilka następnych tygodni, ale przecież miłość to miłość, prawda? Śmiałem twierdzić, że żaden z tych chłopców nie był jej wart, a ona zasługiwała na kogoś wspaniałego i wyjątkowego. Usiłowałem zdusić w sobie tę cichą nadzieję, że kiedykolwiek postrzeże mnie jako tego jedynego.
- Ciągle się coś dzieje – odparła, odrzucając na bok zeszyt i patrząc na mnie zbolałym wzrokiem. – Każdy mnie rzuca albo ja go rzucam, bo widzę, że to nie ma sensu. Nie zależy mi na nich, po co udawać?
- Więc po co w ogóle zaczynasz z nimi być, skoro nic dla ciebie nie znaczą? – spytałem, chociaż wiedziałem, że nawet ona nie zna odpowiedzi.
- Bo nie lubię być samotna? – wydukała cicho, przygryzając dolną wargę.
Spojrzałem na nią z niedowierzaniem, nagle zapominając o wszystkim, co do tej pory robiłem. Naprawdę myślała, że jest sama? Naprawdę czuła się samotna, podczas gdy ja cały czas byłem obok? Zawsze mogła na mnie liczyć, zawsze mogła mi się wygadać, zawsze mogła po prostu być ze mną, na moment zostawiając z tyłu wszystkie problemy.
Podniosłem się ze swojego miejsca i usiadłem obok niej na kanapie, przyciągając ją do siebie. Dziewczyna bez namysłu wtuliła się we mnie, chowając twarz w zagłębieniu mojej szyi i mocno zaciskając palce na materiale mojej koszulki. Czułem przyjemny zapach jej perfum i ciepło ciała, tak blisko mojego własnego. Owinąłem wokół niej ramiona, opierając brodę na jej głowie i tocząc ze sobą wewnętrzną walkę. Zależało mi na niej tak cholernie mocno…
- Jestem tutaj dla ciebie, wiesz o tym? – wyszeptałem, gładząc uspokajająco jej plecy.
- Wiem, Li – odparła drżącym z nadmiaru emocji głosem. – Kocham cię.

Spędziłem kilkanaście nieprzespanych nocy, zastanawiając się, co miałaś wtedy na myśli. Kochałaś mnie jak przyjaciela? Jak brata? Czy może kochałaś mnie tak po prostu, jak dziewczyna może kochać chłopaka, a ja pozostawałem ślepy na twoje uczucia?
Te pytania rozbrzmiewały w mojej głowie za każdym razem, gdy patrzyłem w twoje piękne, błyszczące oczy i chociaż przytulałaś się do mnie coraz częściej, zwykle bez żadnego konkretnego powodu, bałem się zrobić cokolwiek, co wykraczałoby poza granice naszej przyjaźni. Mimo to codziennie coraz bardziej zdawałem sobie sprawę z tego, jak wiele dla mnie znaczysz. I coraz częściej dochodziłem do wniosku, że może w chociaż minimalnym stopniu ci na mnie zależy.

Usłyszałem ciche pukanie do drzwi, więc wydusiłem z siebie ciche „Proszę”, krztusząc się przy tym niekontrolowanym kaszlem. Leżałem w łóżku od dwóch dni, przykryty toną kołder i koców, wypełniając wszystkie zalecenia lekarza i mojej trochę nadopiekuńczej mamy, byle tylko jak najszybciej wyzdrowieć. Mógłbym przysiąc, że przez te dwadzieścia cztery godziny wynudziłem się jak nigdy w życiu i byłem przeszczęśliwy, mając jakiekolwiek zajęcie czy towarzystwo.
W drzwiach pojawiła się jej uśmiechnięta twarz, a zaraz potem mogłem zobaczyć w jej ręku kubek, wypełniony po brzegi parującą herbatą. W mgnieniu oka wygrzebałem się spod okrycia, usiłując podnieść się do pozycji siedzącej, co wcale nie było takie proste. Dziewczyna przeszła cichutko przez pokój i postawiła napój na mojej nocnej szafce, sama zasiadając na skraju łóżka.
- Minęłam twoją mamę, jak szła do sklepu – wyjaśniła, widząc moje zdezorientowane spojrzenie. – Więc postanowiłam sama się obsłużyć i zrobiłam ci herbatę. Nie pij jeszcze, gorąca.
Posłałem jej pełne wdzięczności spojrzenie, jednocześnie pytając o milion nic nieznaczących szczegółów z życia w murach szkoły. Zbliżająca się kartkówka, piętrzące się w oczach zadania domowe, kłótnia klasowych papużek-nierozłączek, wpadka nauczyciela geografii podczas prowadzenia lekcji… kto by pomyślał, ze tyle rzeczy wydarzy się akurat podczas tych dwóch dni, które spędziłem w domu?
- Jak się czujesz? – spytała w końcu, dotykając mojej dłoni. – Lepiej ci już? Wyglądasz średnio…
- Dzięki za krytyczną opinię – zaśmiałem się i natychmiast odchrząknąłem, bo moja chrypka dawała się we znaki. – Nie powiedziałbym, że jest mi lepiej. Ale spokojnie, nie umieram.
- Po prostu… bywałeś w lepszej kondycji – zachichotała, szturchając mnie zaczepnie. – Nudzi mi się bez ciebie, zdrowiej już.
Uśmiechnąłem się, słysząc te słowa. Dobrze było mieć świadomość, że chociaż trochę jej mnie brakuje i nie spędza ze mną czasu tylko z przyzwyczajenia.
Pochyliła się nade mną i bez słowa wyjaśnienia przycisnęła swoje ciepłe wargi do mojej skroni, po czym niechętnie odsunęła się, spoglądając w moje oczy. Wstrzymałem na moment oddech, czując przyjemne ciepło rozlewające się po moim ciele od miejsca, gdzie jej usta dotykały mojej skóry. Widziałem w jej tęczówkach coś na wzór determinacji i uczucia, którego nie potrafiłem określić, ale jego obecność zdecydowanie mnie cieszyła.
- Dziękuję, że mnie odwiedziłaś – powiedziałem cicho, bojąc się zniszczyć tą przyjemną atmosferę, która między nami zapanowała.
- Zawsze będę przy tobie, przecież wiesz – odparła, a na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.

Niecały rok później czułem, że nie potrafię już dłużej trzymać swoich uczuć na wodzy i powinienem pokazać ci, jak bardzo ważna dla mnie jesteś.
 Nie potrafię wymazać ze swojej pamięci dnia, kiedy po raz pierwszy odważyłem się zrobić to, o czym myślałem od tak dawna. Wracaliśmy wtedy ze szkoły, ostatni tydzień zaliczał się do chłodnych i pochmurnych, a mimo to postanowiliśmy iść pieszo.

- Nienawidzę tej szkoły – warknęła z niezadowoleniem ni z tego ni z owego, kiedy byliśmy już mniej więcej w połowie drogi do domu.
Spojrzałem na nią ze zdziwieniem, bo naprawdę nie miałem pojęcia, co skłoniło ją do takich przemyśleń. Może i nasza szkoła – albo szkoła w ogóle – nie była spełnieniem marzeń nastolatka, ale nie było aż tak źle, jak byłoby się wydawać. Nauczyciele byli w miarę w porządku, nie darli się na nas i nie kapowali dyrektorowi o naszych przewinieniach, a z większością uczniów można było bez problemu się dogadać.
- Dlaczego? – spytałem, obejmując ją, bo w tym samym czasie zatrząsała się z zimna.  
Dziewczyna wtuliła się we mnie, wzdychając cicho i sprawiając, że na moment zapomniałem, o czym tak właściwie rozmawialiśmy. Zdecydowanie zbyt silnie na mnie działała…
- Mamy miliony zadań domowych, miliony kartkówek, miliony sprawdzianów i ani trochę wolnego czasu. Nie czujesz tej presji?
Wzruszyłem ramionami, bo jakoś nie zastanawiałem się nad tym wcześniej. Mógłbym marudzić i protestować, ale to i tak niczego by nie zmieniło i niczego nie ułatwiło. Szkoła oznaczała obowiązki, więc nawet jeśli chciałem spędzać trochę więcej czasu z przyjaciółmi i rodziną, to w chwili obecnej musiało to poczekać.
- Pewnie masz racje – odparłem, nie chcąc się z nią kłócić ani w jakiś sposób się jej narażać.
Nie odezwała się już więcej i zaczynałem się już powoli zastanawiać, czy nie jest przypadkiem na mnie obrażona, ale jej głowa oparta na moim ramieniu rozwiała wszystkie moje wątpliwości. Dopiero, kiedy stanęliśmy przed drzwiami jej domu, podniosła na mnie swoje piękne, błyszczące oczy, na moment mnie dekoncertując.
- Wolałabym widzieć się z tobą częściej, Li – powiedziała cicho, przygryzając dolną wargę. – I nie chodzi mi o szkołę, po prostu ostatnio dochodzę do wniosku, że spotykamy się coraz rzadziej.
Miała rację. Nie pamiętałem już, kiedy po raz ostatni widzieliśmy się poza murami liceum i ten fakt bardzo mnie irytował. Z kim miałem spędzać czas, skoro nawet dla najbliższej mi osoby miałem go zbyt mało?
- Przepraszam, skarbie – odparłem, zanim zdążyłem ugryźć się w język. – Zmienimy to, obiecuję.
Na moich policzkach natychmiast się zaczerwieniły i czułem, że nie mogłem pogrążyć się bardziej. Albo teraz coś zrobię, albo nie uda mi się to nigdy. Dziewczyna posłała mi szeroki uśmiech, który bez namysłu odwzajemniłem, zanim pochyliłem się w jej stronę, zmniejszając odległość między nami. Widziałem w jej tęczówkach te tajemnicze iskierki, których znaczenia do tej pory nie poznałem, a już sekundę później jej otoczone wachlarzem rzęs oczy zamknęły się, rzucając pionowe cienie na jej policzkach.
Ostrożnie, najdelikatniej jak potrafiłem, przycisnąłem swoje wargi do jej własnych, na ten krótki moment zapominając o Bożym świecie. Liczyła się tylko ona, dotyk opuszków jej palców na mojej twarzy i usta, które tak idealnie pasowały do moich. Przyciągnąłem ją bliżej, zaciskając palce na jej biodrach i napawając się pięknym zapachem jej perfum. Była tak perfekcyjna i tak bardzo… moja.
Nasze usta poruszały się w idealnej synchronizacji, jakby były dla siebie stworzone. Nigdy nie wyobrażałem sobie nawet bardziej idealnego pocałunku, bo jej wargi były tak delikatne, tak słodkie…
Odsunąłem się od niej niepewny jej reakcji, ale już sekundę później po raz kolejny poczułem na sobie jej usta napierające na moje. Tym razem było to jednak tylko muśnięcie, a na twarzy dziewczyny od razu pojawiły się urocze rumieńce.
- Do zobaczenia później? – zamruczała, przyglądając mi się uważnie.
- Tak, zdecydowanie tak – odparłem, przytulając ją do siebie.

I don't have to fall asleep to see my dreams
'Cause right there in front of me

Teraz leżysz tuż obok mnie, pogrążona we śnie. Chciałbym widzieć to, co ty widzisz teraz pod zamkniętymi powiekami, chociaż wiem, że to niemożliwe. Mogę mieć tylko nadzieję, że choć przez moment w twoich nocnych wyobrażeniach pojawiła się moja twarz.
Patrzę na twoją idealną, okrytą mrokiem nocy sylwetkę. Twoja głowa wtula się w poduszkę, niemal w niej ginąc, ale i tak dostrzegam wszystkie szczegóły. Zmierzwione włosy, delikatna zmarszczka na twoim czole, zamknięte oczy, zaróżowione policzki, delikatnie rozchylone usta… Przyciskam do nich swoje wargi z nadzieją, że nie obudzi cię mój nocny dowód miłości.



Przez ostatni tydzień na okrągło zastanawiałam się, jakiego imagina napisać i co wam powiedzieć... Zmieniałam zdanie tyle razy, że powoli traciłam już nadzieję, że w ogóle coś wymyślę, a bardzo chciałabym dać wam coś od siebie.
Prawdopodobnie pisząc to, za chwilę będę beczeć, ale chcę, żebyście wiedzieli, jak wiele znaczy dla mnie ten blog i jak wiele znaczycie dla mnie wy. Rok temu zakładałam tego bloga z myślą  I tak nikt nie będzie chciał tego czytać. Teraz mamy prawie 800 tys. wyświetleń i naprawdę nie mogę w to uwierzyć, bo pamiętam pierwszy tysiąc, pierwsze dziesięć tysiecy, pół miliona... Jesteście tu z nami mimo naszych gorszych dni, znosicie nasze lenistwo i brak czasu, jesteście tak niesamowicie cierpliwi i wyrozumiali, nawet nie wiecie, jak wiele wam zawdzięczam. Nigdy wcześniej nie wyborażałam sobie, że doświadczę czegoś tak wspaniałego, bo niewielu osobom się to udaje i to właśnie WY spełniacie moje marzenie. Mogę robić to, co kocham i dzielić się tym z wami.
Dziękuję wam wa każdy komenatrz, każdą rozmowę, każdą opinię i to, jak bardzo mnie wspieracie. 
Poza tym zawdzięczam wam coś innego... dzięki temu, że pozwalacie naszemu blogowi istnieć, poznałam trójkę niesamowitych, przekochanych i utlanetowanych dziewczyn, z którymi mam przyjemność współpracować. Dziękuję także im za całe wsparcie, za to, że po prostu są tu ze mną i mogę w każdym momencie na nich polegać. 


Dziękuję, że jesteście! Bardzo was wszystkich kocham xx
~W

65 komentarzy:

  1. O. Matko. Kochana. ♥ Ten imagin... Brak słów normalnie. Niby taki codzienny a niezwykły ♥ Jednym słowem: G-E-N-I-A-L-N-Y ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. ohhh.. jestem pierwsza. Jak zawsze świetne. Kocham wasz blog. Wasza wyobraźnia nigdy nie zawodzi. Oby tak dalej. Pozdrawiam... :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty!! <3 cieszę się że założyłaś tego bloga, inaczej nie miałabym co czytać :) xoxo

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest świetne. Ten imagin, ten blog. To niesamowite jak wy tworzycie tego bloga.
    Dziękuje wam za każde słowo na tym blogu. I za poświęcony czas.
    Pozdrawiam ciepło @JustinePayne81

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny taki troche inny,ale genialny !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten imagin jest po prostu cudowny. Nie powiem żebym płakała, bo nie jestem specjalnie uczuciowa, ale wzruszłam się. Gratuluję rocznicy! Była parę dni temu, no ale mój zaplon jest genialny, więc ten tego... Ekhem. Od lipca czytam sb wasze imaginy i przeczytałam juz prawie wszystkie... Nawet zrobiłam sobie specjalną listę, żeby nie pomylić się, który juz przeczytałam xD Najlepsze imaginy jakie czytałam *.*

    + zapraszam do siebie:
    opowiadanie-by-biedroneczek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejciu. Jakie słodkie. Więcej takich :)

    OdpowiedzUsuń
  8. wow! Niesamowite! *_*
    ~M.

    OdpowiedzUsuń
  9. przepraszam ,że pisze z anonima ,ale nie chce mi sie zakładać specjalnie konta po to ,żeby napisać komentarz. Twoje imaginy są C.U.D.O.W.N.E !!! po porostu masakra ! CODZIENNIE sprawdzam czy nie dodałaś jakiegoś nowego ! Przeczytałam twój każdy Imagin ! (nadal czekam na 8 część o Niall'u nauczycielu ^^ ale to takie P.S)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czekam na 8 :) I zgadzam sie imaginy sa cudowne ;**

      Usuń
    2. też czekam. :)

      Usuń
  10. jaki boski imagin <3 dziękuję ci, że założylaś tego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super <3 My Was Też Kochamy za to piszecie dla nas i poświęcacie swój czas na pisanie . Na prawde Świetny ;**

    OdpowiedzUsuń
  12. Awww ...... Jest Boski, Cudowny i niesamowity, wzruszyłam się. Coś pięknego. :*♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam już naprawdę wiele imaginów i opowiadań o chłopakach. Widziałam różne. Kilka podobnych. Jedne były lepsze inne gorsze. Z resztą sama też piszę:)
    Ale TO jest zdecydowanie najlepszy imagin o Liam'ie jaki do dzisiaj przeczytałam! A przeczytałam go już dwa razy i pewnie na dobranoc zrobię to po raz trzeci:P Świetna robota!:)
    Gratuluję rocznicy! Nie jestem z Wami od początku ale na pewno zostanę do końca!<3
    Em.

    OdpowiedzUsuń
  14. Sweet!Piękny imagin.Czekam na następny.;)
    Zapraszam na ja-jestem-cudem.blogspot.com
    Jula

    OdpowiedzUsuń
  15. Popłakałam się szczerze mówiąc :D
    Piękny imagin :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Boooooski jest . ♥ Wzruszyłam się . ;')

    OdpowiedzUsuń
  17. jejjj :) to mój ulubiony imagin z całego bloga :) jest świetny tyle szczegółów jest idealny . brak słów na coś tak wspaniałego . i właśnie takie imaginy lubie najbardziej . ktoś opisuje pierwsze spotkanie znajomość , życie ... i ich miłość :) chce więcej czegoś takiego bo z chęcia bym jeszcze takie cos przeczytała :) prawie sie wzruszyłam nie wiem co jeszcze napisać jak opisać to tak idealnie wspaniałego :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Imagin jest cudowny, skarbie. :3
    Liam i to w dodatku od Ciebie to spełnienie marzeń. :3


    Awww. Też Cię kocham i będę tu z wami kiedy już wyskoczy wam nie milion, ale 2 miliony wyświetleń. <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Jezus maria! <3 Ten imagin jest taki WPRTGHKLI *-* Po prostu idealny! <33

    OdpowiedzUsuń
  20. Wow.. Idealny <3

    http://we-love-1d-and-jb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Super. *_* A mam pytanie. :) Kiedy będą wyniki konkursu ? :) Wiem, ja zawsze nie na temat, ale jestem ciekawa. :)



    http://dream-one-direction-imaginy.blogspot.com/ <--- wbijajcie. <3 Błagam!!! xx.

    OdpowiedzUsuń
  22. nawet nie wiesz jak sie ciesze że w końcu napisałaś coś o Liamie imagin jest świetny poprostu cudowny tak jak ty :D :* !!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Dobrze, że w końcu się odważył :*/N

    OdpowiedzUsuń
  24. boże ten imagin jest taki piękny, nie do opisania! cudowny, wspaniały. boże naprawde jest tak piękny <3

    OdpowiedzUsuń
  25. To jest... To zdecydowanie najpiękniejszy imagin, jaki było mi dane przeczytać w całym życiu ! Dziewczyno, ja płaczę ! A on nawet nie jest smutny ! <3 Wasze opowiadania już nie raz przyprawiły mnie o płacz, ale ten imagin jest naprawdę wyjątkowy..
    Moja mama dosłownie przed sekundą weszła do pokoju i zapytała, czy dobrze się czuję : D
    Chciałabym Ci podziękować z całego serca, bo to jedyne, co mogę zrobić na chwilę obecną. Zostawiam po sobie ślad pod każdym imaginem i za każdym razem staram się wyrazić swoją wdzięczność za to, co tworzycie. Dziękuję za ten wspaniały rok ! xx
    Gabrycha :*

    OdpowiedzUsuń
  26. jak by to powiedziął leeroy PER-FECT ♥

    OdpowiedzUsuń
  27. o Boże... nigdy nie przestawaj pisać!!!Piszesz jakbyś była zawodową pisarką! I tu wg nie chodzi o szczegóły tylko o to jak ty piszesz,. Ty... ty umiesz się rozwinąć umiesz.. jak to wyrazić? Piszesz cudownie. Nigdy nie przestawaj.

    OdpowiedzUsuń
  28. nie wiem co powiedzieć, to było cudowne.. <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Super<3 Mam pytanie, kiedy będzie trzecia część o Harrym?

    OdpowiedzUsuń
  30. Kiedy będzie następna część o Niallu praktykancie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błagam, czy możecie więcej o to nie pytać? Widzę to pytanie pod każdym imaginem, pod każdą niespodzianką, na twitterze... wszędzie. Jestem w trakcie pisania, przecież nie robię wam na złość, nie wstawiając jej. Wiem, że chcecie ją jak najszybciej, ale przez ostatnie cztery dni byłam zajęta niespodzianką, której 95% osób nawet nie raczy skomentować, więc... nie wiem.

      Usuń
    2. Shejtujecie mnie teraz ale mogłabyś się trochę opanować...pytamy bo to naprawdę super historia my również nie robimy ci na złość pytaniami....a że się powtarzają no tak bywa. No i jeszcze z jednej strony mówisz że nas kochasz a z drugiej że 95% nawet nie skomentuje z czym się nie zgadzam bo dostajesz naprawdę dużo komentarzy za twój talent a piszesz tak jakbyśmy cię nie doceniały. Więc proszę uspokój się jeśli możesz bo naprawdę nikt nie chce cię urazić pytaniami. Trzeba być po prostu cierpliwym i ty i my. Mam nadzieje, że pod moją wypowiedzią nie znajdzie się tysiące hejtów jaka to jestem niemiła, głupia i okropna. Chciałam tylko napisać parę słów prawdy i dla nas i dla ciebie. Szanuję twoje umiejętności i mimo wszystko czekam na Niall'a cierpliwie...a twój imagin z Li naprawdę piękny gratuluję! ;) Jak zwykle dobra robota :)

      Usuń
  31. Pomyślałyście może, że te niespodzianki nie są równie dobre co Wasze wczesneijsze imaginy? Dlatego wszyscy się pytają o poprzednie. :) Oczywiście to nie jest hejt ani nic w tym stylu.
    Pozdrawiam i kocham Waszą twórczość :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy imagin na tym blogu, na swój sposób jest przepiękny, także.. Nie ma lepszych i gorszych, wszystkie są cudowne i wszystkie bez wyjątków czyta się z zapartym tchem. xx

      Usuń
  32. Matko. Podczas czytania, tak cholernie powstrzymywałam się żeby nie wybuchnąć płaczem, ale na ostatnim akapicie wszystkie moje zawiasy poszły. Teraz siedzę zaryczana myśląc nad tym co napisałaś pod imaginem
    To naprawdę wzruszające, widzę wasze starania, widzę to ile wkładacie siły, pasji i miłości w tego bloga... Jest to zdecydowanie najlepszy blog jaki dane mi było obserwować. Jesteście narawdę świetne, zmieniłyście po części mój świat. Czekając na kolejne częśći potrafię co pół godziny zaglądać do Waszego bloga czy czegoś nie ma. Nie wyobrażam sobie bardziej idealnego bloga... Zastanawiam się nad założeniem własnego, ale boję się że nic z tego nie wypali, że nie osiągnę tego co wy...
    Kocham was z całego serca, dziekuję wam za wszystko i mogę śmiało powiedzieć że traktuję was jak przyjaciółki. W zasadzie tego co do was czuję, tego co dzięki wam czuję nie da się opisać. Dzieki wam, dzięki waszym imaginom poczułam sie wkońcu kochana...
    dziekuje serdecznie, większości moich uczuć do Was nie da się opisać...♥
    ~BiBi

    OdpowiedzUsuń
  33. Płaczę. Piękny... Wszystko co tworzycie jest przecudowne. To my powinnyśmy dziękować wam za to, że mamy to szczęście czytać wasze imaginy :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Mysle ze niesamowita rzecza jest to jak ogromny talent dostalas od Boga - to w jak piekny sposob potrafisz opisac ludzkie uczucia <3

    OdpowiedzUsuń
  35. Mysle ze niesamowita rzecza jest to jak ogromny talent dostalas od Boga - to w jak piekny sposob potrafisz opisac ludzkie uczucia <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Jeju cudowny *-*

    OdpowiedzUsuń
  37. Jesteś niesamowita, w tym co robisz. Masz ogromny dar - przepięknie piszesz. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Jeszcze nigdy wcześniej, na żadnym blogu, podczas czytania nie towarzyszyło mi tyle emocji, co tutaj. Nigdy wcześniej, żadne imaginy nie podobały mi się tak bardzo jak na tym blogu. Haha, w przyszłości zostaniesz znaną pisarką, mówię Ci! :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetne <3 kocham Wasz blog i ciesze sie ze przezywam tą rocznicę razem z Wami :)

    Hejtami sie nie przejmuj, niecierpliwych toleruj ale nie martw się tak bardzo! Kocham :*

    OdpowiedzUsuń
  39. Ten imagin jest inny od tych co do tej pory czytałam. Zawarte jest w nim tyle uczuć, aż one zaczęły udzielać się mi. Czytało się bardzi przyjemnie. Forma jest bardzo poetycka. Lubię czytać o tym jak główny bohater wspomina wydarzenia z swojego żyia. Jeden z moich ulubionych. Żałuję, że nie mogłam wpaść na taki pomysł. Pozostaje mi czekać na kolejną niespodziankę. Weny życzę!
    Van. x

    OdpowiedzUsuń
  40. TE.CYTATY.TO.Z.PISENKI.TAYLOR.SWIFT.LOVE.STORY??
    PRAWDA??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, skarbie, Demi Lovato - Two pieces :)
      Zapomniałam napisać, skąd wzięłam cytaty, przepraszam :) xx

      Usuń
  41. bardzo bardzo mi się to podoba.
    zapraszam na:http://nirela-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  42. Zaje, ZAJE, zaje BISTE!!!!
    AWWWW *.* świetnie jest czytać to co tworzycie.
    Haha nie sądzisz, że to aż nieprzyzwoite żeby każdy imagin był aż tak dobry?!
    Lofffffciam was wszystkie ;***

    Sry za spam
    najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.con

    OdpowiedzUsuń
  43. Awwwww <3 uwielbiam tego imagina! Jest taki slodki i wzruszajacy *.*

    OdpowiedzUsuń
  44. fajne :) zapraszam do mnie http://95direction.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Piękny imagin. <3 Kocham waszą twórczość. Dziękuję, że piszecie te cuda. Dziękuję. xx

    OdpowiedzUsuń
  46. Jeden z moich ulubionych imaginów. Jest o Liamie i w ogóle... Kocham i dziękuję, że to Wy tu jesteście <3

    Kiedy rozstrzygnięcie konkursu na imagin o Lou? xx

    OdpowiedzUsuń
  47. Świetny imagin. O Liamie i w ogóle... Kocham i dziękuję, że jesteście <3

    Ps. Kiedy rozstrzygnięcie konkursu na imagin o Louis'ie? xx

    OdpowiedzUsuń
  48. niesamowity, cudowny , nie mam słów .
    Jesteś lovatic ? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, kochanie :) cieszę się, że Ci się podoba xx
      Nie, nie jestem Lovatic, ale uwielbiam i bardzo podziwiam Demi. Jest niesamowita ♥

      Usuń
  49. jeju, jest wspaniały, świetny, cudowny x

    OdpowiedzUsuń
  50. Od początku mi się podobał :)
    Pewnie dlatego, że uwielbiam imaginy takie jak ten, ale ten jest jednak wyjątkowy bo wyszedł spod twojej ręki ❤
    Na prawdę piękny, możesz być z niego dumna kochanie <3

    OdpowiedzUsuń
  51. Najlepszy z Liamem .genialny-kate

    OdpowiedzUsuń
  52. naprawdę świetny mam nadzieje że to nie za mało ale nie wiem co dalej pisać zabrakło mi słów świetne

    OdpowiedzUsuń
  53. ten jest super, naprawdę bardzo bardzo dobry, nie jakiś sztampowy nudny tylko czadowy :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Przyznaję się, że wchodzę tu od dłuższego czasu. Nigdy nie przeczytałam wszystkiego, ale nie mówię, że tego nigdy nie zrobię.
    Nie komentowałam, bo zwyczajnie nie wiem co pisać. Mój zastój myślowy jest w takim stanie, że lepiej nie mówić.
    Ale postanowiłam to zmienić, ze względu na to, jak miło zrobiło mi się po przeczytaniu tej krótkiej historii.
    To co napisałaś - jest piękne. Szanuję i cenię sobie ludzi, którzy w tak niesamowity sposób piszą i opisują tego typu historie. Geniusz. Nie wiem czy jesteś starsza ode mnie czy młodsza (bo im dłużej przebywam w tym środowisku, tym gorzej czuję się z ilością lat), ale to jest P-I-Ę-K-N-E. Cieszę się, że zapisałam sobie któregoś pięknego dnia tego bloga do linków.
    Chciałabym mieć takiego przyjaciela, który będzie przy mnie zawsze i na zawsze. Cudowna historia i przepięknie dobrany do niej bohater. Idealny Liam w idealnej historii. Nic dodać - nic ująć.
    Kłaniam się nisko (na tyle, na ile pozwala mi mój kręgosłup) za talent.
    Jeszcze raz gratuluję.
    Pozdrawiam M.
    Xx

    OdpowiedzUsuń
  55. Piękny. Naprawdę piękny imagin ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K